Polsat gra ostro, Allianz ostrożnie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Mało akcji i duże spółki — to strategia Allianza. Dużo akcji i małe spółki

Odkrywamy strategie zarządzających funduszami emerytalnymi

Mało akcji i duże spółki — to strategia Allianza. Dużo akcji i małe spółki

— Polsatu. Wygrał pierwszy.

Duże jest piękne — zdają się myśleć zarządzający OFE Pocztylion, Aegon, Allianz, ING. Zainwestowali w spółki z WIG20 ponad 72 proc. portfela akcyjnego.

— Znaczący udział dużych spółek w portfelu wynika z tego, że łatwiej je kupować i sprzedawać, co przy naszej wielkości jest bardzo istotne —tłumaczy Ewa Radkowska, zarządzająca OFE ING.

Blue chipy w modzie

Rok temu funduszem, który najbardziej lubił duże spółki, był Aegon. Zajmowały 61,1 proc. jego portfela. Od tego czasu zarządzający wszystkimi funduszami zwrócili się w kierunku blue chipów i powiększyli ich udział w portfelu.

— W 2008 r. zwiększyliśmy zaangażowanie w spółkach o większej kapitalizacji kosztem spółek o mniejszej kapitalizacji, co zwiększyło płynność portfela. Większe spółki lepiej poradzą sobie z nadchodzącym spowolnieniem gospodarczym — twierdzą zarządzający Nordea OFE.

— W ciągu roku zarówno kupowaliśmy, jak i sprzedawaliśmy akcje, ale generalnie staraliśmy się zmniejszać zaangażowanie w akcjach. Gdy kupowaliśmy, zwracaliśmy uwagę na płynność, stąd spory udział dużych spółek w portfelu. Nie przywiązujemy specjalnej wagi do wielkości spółki, bardziej liczy się jej płynność — mówi Grzegorz Zubrzycki, dyrektor departamentu zarządzania aktywami PTE Allianz.

Na średnie spółki postawiły CU (27,4 proc.), Polsat (26 proc.), ING (25,7 proc.) i PZU (25,5 proc.). Unika ich Pekao (13,7 proc.). Na najmniejsze postawiły Polsat i Pekao, które zainwestowały w spółki z sWIG80 odpowiednio 23,2 i 19,8 proc. Zmalał zapał zarządzających do szukania zysków poza Polską. Tylko połowa zdecydowała się wrzucić do portfela zagraniczne spółki, z czego tylko trzy: AIG, PZU i AXA poświęciły na to ponad 2 proc. aktywów.

Mniej to lepiej

Niektórzy zarządzający jako receptę na trudne czasy przyjęli zwiększenie koncentracji portfela i zredukowali liczbę spółek. W Nordei z 91 zostało 77, w Allianzie z 99 — 78, a PZU z 83 tylko 69. Zarządzający PZU przyznają, że po słabym pierwszym półroczu znacząco zmniejszyli udział akcji i spółek w portfelu, co pozwoliło nieco poprawić wynik.

— Przedmiotem sprzedaży były przeważnie spółki o małej kapitalizacji, głównie eksporterzy, ze znacznym zadłużeniem. Mniejsza liczba spółek w portfelu umożliwia lepsze monitorowanie i analizowanie sytuacji w poszczególnych spółkach, a tym samym zwiększa efektywność zarządzania — tłumaczą zarządzający OFE Nordea.

Nie wszystkie fundusze podążały tym tropem. ING zwiększyło liczbę spółek z 95 do 108, Warta z 72 do 92, a Pekao z 81 do 96.

— Jako duży fundusz musimy szukać wielu okazji do ulokowania kapitału. W wielu spółkach mamy przekroczony próg 5 proc. Większa liczba spółek w portfelu to metoda dywersyfikacji portfela — mówi Ewa Radkowska.

Konkurenci o zbliżonych rozmiarach wybrali jednak większą koncentrację portfela: PZU ma tylko 69 spółek, a CU 84.

Ostrożność popłaca

Allianz jest najbardziej ostrożny ze wszystkich funduszy. W akcjach ulokował jedynie 18,5 proc. aktywów. Na drugim biegunie jest Polsat, który ma w nich 37,5 proc.

— Niski udział akcji wynika z nastawienia do rynku. Ryzyka jeszcze nie zniknęły. Spodziewano się, że to, co naj- gorsze, zostało ujawnione w pierwszej połowie 2008 r., ale ostatnie informacje dochodzące z banków pokazują, że tak nie jest. Oczekiwane spowolnienie gospodarcze w Polsce przyszło bardzo szybko. Ostatnie dane pokazują ostre hamowanie. To powoduje dużą niepewność co do rozwoju sytuacji na rynku, a w takim przypadku posiadanie dużej liczby akcji to duże ryzyko — wyjaśnia Grzegorz Zubrzycki.

Wyniki za 2008 r. po- kazują, że ostrożność popłaca. Allianz stracił niecałe 12 proc. i był najlepszym funduszem. Polsat z wynikiem -17,9 proc. zajął ostatnie miejsce. W tym roku hierarchia jest podobna.

— Dobry wynik osiągnęliśmy dzięki mniejszemu niż konkurenci zaangażowaniu w akcje i doborowi spółek. Na rynku, który mocno spada i tracą niemal wszystkie spółki, wygrywał ten, kto miał mniej akcji — dodaje Grzegorz Zubrzycki.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu