Polscy hotelarze testują sojusz

opublikowano: 20-01-2016, 22:00

Na rozdrobnionym rynku hotelowym lepiej mieć dużą masę. Pomysł na współpracę ma wywodzący się z Wrocławia Silfor.

W Polsce działa około 2,5 tys. hoteli. Zdecydowanie największym operatorem jest giełdowy Orbis, kontrolowany przez francuską grupę Accor. Pod kilkoma markami ma u nas ponad 60 hoteli. Wśród rodzimych przedsiębiorców najsilniejszą pozycję na rynku ma Henryk Gołębiewski, który ma co prawda tylko 4 hotele, ale pod względem liczby pokoi nie mogą mu dorównać bardziej rozproszeni krajowi gracze, jak Gromada czy Satoria.

Nawet największe sieci na rynku starają się rozwijać poprzez franczyzę, wciągając pod swój szyld niezależnych hotelarzy. Pojawiają się też projekty dla tych, którzy chcą korzystać z efektu skali, nie tracąc niezależności, jak wywodzący się z Wrocławia Silfor.

— Silfor to zrzeszenie niezależnych, polskich hoteli. Wejście do sieci jest bezpłatne. Od naszych hotelarzy nie pobieramy opłat członkowskich czy akcesyjnych. Nie narzucamy jednolitych standardów, choć oczywiście, by wejść do sieci, trzeba spełniać kryteria jakości obsługi klientów czy komfortu. Chodzi nam o to, by wspólnie się promować i tworzyć bazę gości dzięki kartom Silfor — wyjaśnia Ewa Augustynowicz, menedżer projektu Silfor.

Za budowę sieci odpowiada spółka COHN, zarządzająca trzema hotelami. To część grupy kapitałowej Dexpol, stworzonej przez przedsiębiorcę Pawła Rojka, niegdyś umieszczanego na listach najbogatszych Polaków. Dexpol w latach 90. budował niezależną sieć stacji paliw, potem sprzedał biznes Shellowi i wszedł w nieruchomości oraz hotelarstwo, przejmując miejską spółkę Odra Tourist, prowadzącą hotele w centrum Wrocławia.

— Obecnie w naszej sieci jest 26 hoteli, z których 15 dołączyło do nas w ubiegłym roku.

To głównie obiekty w centrach dużych miast i miejscowościach turystycznych. W tym roku chcielibyśmy przyłączyć do sieci 16-20 placówek. Nasze karty lojalnościowe ma już ponad 10 tys. gości, czyli dwa razy więcej niż rok temu. 60-70 proc. kart jest aktywnych, czyli goście korzystają z nich przy rezerwacji naszych hoteli — mówi Ewa Augustynowicz. Placówki sieci Silfor działają w 11 województwach, głównie w największych miastach.

— Przyłączamy głównie hotele 2-, 3- i 4-gwiazdkowe, ale jesteśmy otwarci też na mniejsze obiekty w miejscowościach turystycznych, takie jak pensjonaty czy wille. W mniejszychmiastach pozyskujemy do sieci jeden obiekt, by nie tworzyć konkurencji — mówi Ewa Augustynowicz.

Hotele działające w sieci, choć luźno powiązane i korzystające przede wszystkim ze wspólnego systemu rezerwacyjnego, mają zacieśniać współpracę. — Jeszcze w pierwszym kwartale planujemy rozpocząć działalność jako grupa zakupowa: w zależności od potrzeb możemy wspólnie zamawiać np. chemię czy produkty FMCG, taniej — dzięki większemu wolumenowi — zapowiada Ewa Augustynowicz.

Według Janusza Mitulskiego, dyrektora ds. rozwoju w sieci Marriott International, a wcześniejpartnera w firmie doradczej Horwath HTL, na rozdrobnionym polskim rynku hotelowym samodzielnym przedsiębiorcom trudno konkurować z sieciami ze względu na niższą sprzedaż i wyższe koszty jednostkowe.

— Dlatego każda forma zrzeszania się, nawet taka jak sieć marketingowa, pomaga. Takie grupy powstawały już w latach 90. — przykładem jest duży program Polish Prestige Hotels & Resorts, działający od prawie dwóch dekad, Hotele Plus czy Hotele Historyczne. Wydaje się nawet, że tych grup jest za dużo, a nowe nie korzystają z doświadczeń starszych — mówi Janusz Mitulski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy