Polscy producenci wygrywają

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2002-11-20 00:00

Tadeusz Podbiał dyrektor wydziału sprzedaży w Firmie Chemicznej Dwory z Oświęcimia

- Nasza firma jest jedynym krajowym producentem kauczuków syntetycznych. O wszczęcie postępowania ochronnego zabiegaliśmy od października 2001 r. Do Polski sprowadzano kauczuk syntetyczny SBR z Czech i Rosji. Margines dumpingu wynosił odpowiednio 21 proc. i 30 proc. W latach 1996-2001 nasz udział w rynku spadł o ponad 30 proc. Szczególnie szkodliwa była I połowa roku 2001, kiedy dostawcy z Czech i Rosji drastycznie obniżali ceny w eksporcie SBR do Polski, do poziomu znacznie poniżej ich cen na rynkach rodzimych. Traciliśmy klientów.

Jednak 22 stycznia 2002 r. minister gospodarki uznał nasz wniosek za zasadny i postanowił o przeprowadzeniu postępowania antydumpingowego. Efektem tego oraz zapowiedzi nałożenia ceł było wycofywanie się konkurencji czeskiej i rosyjskiej z naszego rynku. 12 listopada 2002 r. minister gospodarki wprowadził tymczasowe cła ochronne na pół roku. Obecnie nasz udział w rynku sięga 80 proc. Procedura okazała się więc skuteczna i przywróciła normalną konkurencję.

Maria Materna kierownik działu marketingu Elany z Torunia

- Wprowadzenie ceł antydumpingowych w Unii Europejskiej na kable wytwarzane przez Zakłady Khimvolokno w Mogiliewie na Białorusi, spowodowało, że produkty te zaczęły płynąć na polski rynek. Jesteśmy jedynym producentem kabli z włókien poliestrowych w kraju. Zaniżanie cen przez białoruską firmę zmuszało nas do obniżenia cen: w 1996 r. o 33,3 proc., w 1997 r. — 42,2 proc., a w pierwszych dziewięciu miesiącach 1998 r. — 37,2 proc. Ponosiliśmy poważne straty. Znacząco spadała sprzedaż i nasz udział w rynku. Z poziomu prawie 93 proc. w 1996 r. spadł on po dziewięciu miesiącach 1998 r. do 14 proc.

W ciągu kilku miesięcy samodzielnie sporządziliśmy wniosek o wszczęcie postępowania, kosztem 3-4 tys. zł. Stało się to 26 maja 1999 r.

W końcu minister gospodarki 3 sierpnia 2000 r. ustanowił na 5 lat ostateczne cła antydumpingowe w związku z przywozem na polski obszar celny kabla z włókna syntetycznego z poliestrów i syntetycznych włókien ciętych z poliestrów z Białorusi. Cło ustalono na poziomie odpowiadającym marży dumpingu, czyli 38 proc. wartości celnej towaru. Odczuliśmy wyraźną poprawę. Obecnie import z Białorusi jest znikomy.

Sławomir Strzałka kierownik działu marketingu Zakładów Azotowych Puławy

- W 1999 r. złożyliśmy do Ministerstwa Gospodarki wniosek o wszczęcie postępowania ochronnego przed nadmiernym importem saletry amonowej z Federacji Rosyjskiej. Wniosek przygotowaliśmy samodzielnie. ZA Puławy miały ponad 50-proc. udział w krajowej produkcji saletry amonowej. Przygotowanie wniosku trwało dwa miesiące, jednakże uzupełnienie danych wymaganych przez Departament Postępowań Ochronnych spowodowało, że poprawiony wniosek w wersji ostatecznej został złożony po następnych 60 dniach. Minister gospodarki w ciągu 30 dni podjął decyzję o wszczęciu postępowania ochronnego przeciwko nadmiernemu importowi saletry z Rosji. Po pięciu miesiącach wprowadzono tymczasowy środek ochronny w postaci dodatkowej opłaty celnej wysokości 46 EUR za tonę na okres pięciu miesięcy. Postępowanie ochronne zakończono po 10 miesiącach. Minister gospodarki podjął decyzję o wprowadzeniu ostatecznego środka ochronnego w postaci kontyngentu ilościowego na saletrę importowaną z Rosji na okres 4 lat, licząc od daty wprowadzenia tymczasowego środka ochronnego.

Paweł Szpunar specjalista ds. obuwia w Polskiej Izbie Przemysłu Skórzanego

- Wniosek w imieniu przemysłu obuwniczego złożyła Polska Izba Przemysłu Skórzanego. W momencie jego przygotowywania sytuacja krajowych producentów była bardzo trudna. Import chińskich butów do Polski w 1997 r. wynosił 78,6 mln par, a w 1998 r. — aż 81,7 mln par. Spadała sprzedaż i produkcja w polskich fabrykach: z 71,9 mln par w 1997 r. do 50,4 mln par w roku 1999. Postępowanie wszczęto 6 sierpnia 1998 roku i już w styczniu 1999 r. minister wprowadził na 3 lata opłatę celną na niektóre rodzaje obuwia sprowadzanego z Chin. Dodatkowe cła ustalono na poziomie od 1,5 do 4 EUR za parę.

Procedurę zakończono szybko, gdyż wniosek był dobrze przygotowany, co nie jest łatwe. W przypadku branż, w których liczba producentów krajowych jest bardzo duża, trudno jest zdobyć wystarczające poparcie. Wiele firm obawia się udostępnić wnioskodawcy dane o działalności. Dużym problemem jest także zdobycie statystyk dotyczących handlu oraz porównanie cen grup towarów, które mają inne kody celne niż oznaczenia w obrocie krajowym.

Informacje o imporcie udało się nam uzyskać w Centrum Informatyki Handlu Zagranicznego, zaś o rynku krajowym w Głównym Urzędzie Statystycznym i Ministerstwie Gospodarki. Koszt uzyskania danych oznacza wydatek 4-5 tys. zł. W sumie sporządzenie wniosku kosztowało blisko 100 tys. zł. Około 20 proc. kosztów pokryło Ministerstwo Gospodarki, resztę musieli wyłożyć przedsiębiorcy.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót