Po akcesji dostęp do używanych aut z Zachodu będzie łatwiejszy. Nie będzie jednak wojny między dealerami nowych i kilkuletnich ciężarówek.
Polscy przewoźnicy zawsze chętnie korzystali z tańszych pojazdów używanych. Likwidacja barier celnych po akcesji z UE może więc spowodować ich wzmożony napływ do naszego kraju. Już dziś ponad 60 proc. sprzedawanych pojazdów używanych pochodzi z importu.
W krajach Unii praktycznie nie ma bezpośredniej konkurencji między fimami handlującymi samochodami używanymi, a dealerami nowych pojazdów — mówi Renata Stefańska z Volvo Polska, Samochody Ciężarowe.
Jedynie 3-5 proc. nabywców, którzy mają zamiar kupić pojazd używany, daje się namówić na nowy. Przyczyną są duże różnice w cenie oraz dostępnych sposobach finansowania nabycia nowego i używanego pojazdu. Podczas gdy w Europie aż 90 proc. używanych ciężarówek nabywanych jest w drodze leasingu, w Polsce ta forma nabywania pojazdów nie jest jeszcze bardzo popularna.
Co prawda ceny nowych pojazdów na rynkach europejskich są nieznacznie wyższe niż w Polsce, ale za to system tzw. buy-backów (gwarancji wykupu pojazdu po 3- -4 latach użytkowania) jest tam bardziej rozwinięty niż w Europie Środkowej i Wschodniej. Dlatego też nabywcy w Unii Europejskiej łatwiej podejmują decyzje o zakupie nowych pojazdów. To z kolei sprawia, że podaż używanych samochodów ciężarowych na rynkach Unii jest duża, a nadwyżki trafiają na eksport, głównie do Europy Środkowej i Wschodniej.
— W Polsce popyt na samochody używane, sprowadzane z UE nigdy nie spadnie. Wręcz przeciwnie — zwiększy się, ponieważ w momencie wejścia naszego kraju do Unii, krajowy nabywca będzie miał łatwiejszy dostęp do kredytu czy leasingu — przekonuje Maciej Gessel, właściciel firmy Euroauto-Import.