Polska gospodarka w stanie równowagi

Gabriel ChrostowskiGabriel Chrostowski
opublikowano: 2025-08-26 20:00

Inflacja jest w Polsce niska, dynamika PKB w okolicach swojego potencjału, saldo obrotów bieżących blisko zera. Taki luksus ma niewiele krajów w regionie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W dyskusjach ekonomistów temat inflacji ostatnio zszedł na dalszy plan. A szkoda. Bo Polska akurat pod tym względem zaczyna pozytywnie wyróżniać się na tle krajów naszego regionu. Szok cenowy został w pełni ustabilizowany, a roczna inflacja bazowa (czyli po wyłączeniu cen żywności i energii) liczona według metodologii Eurostatu jest prawie najniższa w regionie. W lipcu wyniosła 2,6 proc. wobec 5,6 proc. w Rumunii, 4,8 proc. na Węgrzech oraz 3 proc. w Czechach. Obok nas jedną z najniższych inflacji mogą poszczycić się Bułgaria (2,1 proc.) i Słowenia (2,3 proc.).

Jest to tym ciekawsze, że nasza gospodarka utrzymuje też relatywnie wysokie tempo wzrostu gospodarczego. W ostatnich dwóch kwartałach średni w ujęciu rocznym PKB rósł o 3,4 proc. Dla porównania —przeciętnie w krajach regionu jest to 1,6 proc. Jedyną gospodarką, która rośnie w równie szybkim tempie, jest Chorwacja (również 3,4 proc.). Ekonomiści powiedzieliby, że gospodarka naszego kraju znajduje się w fazie „goldilocks economy": inflacja ustabilizowała się na niskim poziomie, PKB rośnie w tempie swojego potencjału, koniunktura nie jest ani przegrzana, ani schłodzona – osiągnęliśmy punkt optymalny. Taka sytuacja nie zdarza się często, szczególnie w ostatnich latach.

Ale to nie koniec dobrych wieści ze świata statystyk i makroekonomii. Do Polski – i generalnie regionu Europy Środkowo-Wschodniej – powróciła równowaga zewnętrzna mierzona saldem na rachunku obrotów bieżących. Obecnie tylko jeden kraj znajduje się na ścieżce nierównowagi zewnętrznej, którą można uznać za niebezpieczną – to Rumunia, gdzie saldo bieżące wynosi -9,4 proc. PKB. Dla porównania: Polska w pierwszym kwartale 2022 r., w szczytowym momencie negatywnego szoku terms of trade (szybki wzrost cen importu na tle cen eksportu), miała deficyt na rachunku bieżącym na poziomie 4 proc. PKB. Dziś Rumunia ma więc dwukrotnie więcej. To dużo mówi o sytuacji finansowej tego kraju.

Można to wszystko podsumować tak: sytuacja makroekonomiczna w polskiej gospodarce dawno nie była tak dobra, a jedyną plamą na tym ładnym krajobrazie jest pogłębiający się deficyt fiskalny państwa. Ale ktoś mógłby odbić piłeczkę, że przecież dopóki mamy równowagę na saldzie bieżącym, to nic nam nie grozi – i miałby rację.

Pod względem ogólnego krajobrazu makroekonomicznego wyróżniamy się więc pozytywnie na tle krajów regionu. Niewiele z nich ma spełnione kryterium trójkąta stabilności: niska inflacja, umiarkowanie wysoki wzrost, równowaga salda bieżącego. Weźmy Bułgarię – ma szybki wzrost, niską inflację, ale widać, że mocne ożywienie konsumpcji przekłada się na import, przez co notują coraz większą nierównowagę. Słowenia? Ma niską inflację i nawet dodatnie saldo bieżące, ale co z tego, skoro ma również niski wzrost gospodarczy. Rumunia? Gospodarka przyspiesza i przez jakiś czas było głośno o tym, że w zasadzie już przegoniła Polskę w ujęciu PKB na mieszkańca (tak naprawdę to zależy od metodologii liczenia), ale PKB rośnie wolniej niż u nas, inflacja bazowa jest blisko 6 proc. r/r, a – jak już wspomniano – gospodarka jest od długiego czasu w stanie głębokiej nierównowagi. Można by tak wymieniać dalej.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że jest jeden kraj, który też pozytywnie wyróżnia się na tle regionu – to Czechy. Realny PKB rośnie ostatnio w tempie 2-2,5 proc. r/r, procesy cenowe też się ustabilizowały, a gospodarka znajduje się w stanie równowagi zewnętrznej. Różnica między nami a Czechami jest jednak taka, że my po pandemii notowaliśmy dużo szybsze ożywienie, a Czechy w zasadzie były w stagnacji. Z drugiej strony my akurat mieliśmy szybszy wzrost cen niż nasi południowi sąsiedzi.

Jeden element łączy natomiast większość państw Europy Środkowo-Wschodniej – defensywa przemysłowa. Koniunktura w przetwórstwie albo od dłuższego czasu tkwi w zasadzie w recesji (Węgry), albo dryfuje w stagnacji (Czechy, Rumunia, Słowacja, Słowenia). Najtrudniejsza sytuacja panuje na Węgrzech, gdzie produkcja przemysłowa jest obecnie aż o 7,2 proc. niższa w stosunku do poziomu z 2021 r. Aczkolwiek w Polsce ostatnie dane sugerują pewne ożywienie – zobaczymy, jak duże i jak trwałe. Ogólnie rzecz biorąc, przemysł regionu na dobre odżyje dopiero wraz z rynkami w Europie Zachodniej. Ostatnie wskaźniki PMI dają namiastkę nadziei - Francja, Niemcy i cała strefa euro mogą wkrótce odzyskać impet.

Możesz zainteresować się również: