Polska na ratunek lodowcom

Anna Bełcik
opublikowano: 02-08-2018, 22:00

Czujniki polskiej firmy BCAST trafiły do stacji polarnej na Spitsbergenie. Są przystosowane do działania w ekstremalnych warunkach.

Gwałtowne zmiany klimatyczne w rejonach okołobiegunowych i topnienie lodowców to zjawiska, którym naukowcy przyglądają się z dużą uwagą i jednocześnie niepokojem. Poszukują w związku z tym nowych technologii monitoringu warunków atmosferycznych. Dr Bartłomiej Luks z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk zaznacza jednak, że stały monitoring tego typu miejsc nie jest ławy — manualne odczytywanie pomiarów bezpośrednio z urządzeń, m.in. ze względu na temperaturę czy szczeliny w podłożu, może być dla naukowców niebezpieczne. Znacznie utrudnione jest także doprowadzanie energii do elektronicznych urządzeń pomiarowych, które dobrze sprawdzają się w innych zakątkach świata.

Do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie (jej operatorem jest Instytut Geofizyki PAN) wysłano więc testową serię urządzeń — sensorów i bramek działających na bazie technologii internetu rzeczy (IoT). Opracowali je inżynierowie z krajowej firmy BCAST. Zostały one przystosowane do pracy w ekstremalnych warunkach, nawet w temperaturze do minus 40 stopni Celsjusza. Urządzenia cechują się też bardzo niskim zapotrzebowaniem energetycznym. Będą na bieżąco zbierać i przesyłać do sieci dane (za pośrednictwem zintegrowanej z systemem aplikacji; już w wizualizowanej formie).

BCAST jest operatorem radiodyfuzyjnym specjalizującym się w przesyle sygnałów RTV. Firma, posiadająca obiekty nadawcze rozsiane po różnych zakątkach Polski, w ramach własnych działań badawczo-rozwojowych zaprojektowała sieć IoT, pracującą w technologii LPWAN (low power wide area network), która opiera się właśnie na stacjach bazowych oraz wykorzystuje do komunikacji sensory o niskim zapotrzebowaniu na energię. Korzystając z takiego rozwiązania, już wcześniej tworzyła systemy do mierzenia ciśnienia, temperatury i wilgotności powierza na obszarach zabudowanych, określania poziomu hałasu w miastach (z możliwością opracowywania wizualnych map „głośności”) czy śledzenia obiektów z wykorzystaniem geolokalizacji. Przedstawiciele firmy zaznaczają, że technologia taka może równie dobrze odnaleźć się w przemyśle (monitorowanie maszyn w fabrykach) czy wśród użytkowników prywatnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska na ratunek lodowcom