Polska nie dla cargo

Dorota Gąsowska
opublikowano: 01-02-2007, 00:00

W 2005 r. najbardziej zatłoczonym lotniskiem w UE było londyńskie Heathrow. Okęcie znalazło się na 40. miejscu.

Ruch pasażerski w Polsce kwitnie, towarowy – zanika

W 2005 r. najbardziej zatłoczonym lotniskiem w UE było londyńskie Heathrow. Okęcie znalazło się na 40. miejscu.

W 2005 r. porty lotnicze w UE odprawiły blisko 706 mln pasażerów. Najwięcej — aż 204 mln — obsłużyły lotniska w Wielkiej Brytanii. Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny) w swoich obliczeniach brał pod uwagę jedynie porty narodowe, dlatego policzono tylko pasażerów odprawionych na Okęciu (7,1 mln), a pominięto porty regionalne, (4,4 mln osób).

Nas omijają

Najbardziej zatłoczonym lotniskiem w Europie jest Londyn Heathrow. W 2005 r. obsłużyło blisko 67,7 mln pasażerów. Na drugim miejscu znalazł się paryski port Charles de Gaulle, a na trzecim Frankfurt Main. Wśród 10 nowych członków UE tylko Praga trafiła do pierwszej trzydziestki (10,7 mln), a przed czterdziestym Okęciem znalazł się Budapeszt (8,05 mln).

W 2005 r. najwięcej towarów drogą lotniczą (aż 3 mln ton) przewieziono przez Niemcy, w tym przez Frankfurt 1,95 mln ton. Dla porównania przez Polskę przetransportowano drogą lotniczą 31 tys. ton towarów.

— Polskie porty lotnicze, a szczególnie Warszawa, nie potrafią zachęcić spedytorów i przewoźników, aby większe ilości towarów „lądowały” w ich magazynach lotniskowych. Spedytorzy coraz większe ilości cargo lotniczego przewożą transportem drogowym z europejskich hubów do swoich magazynów — tłumaczy Krzysztof Bielica, wiceprezes ds. przewozów lotniczych i operacji DHL Global Forwarding.

Infrastruktura i ceny

— Jednym z głównych powodów niechęci przewoźników do polskich lotnisk są ich mizerne inwestycje w infrastrukturę dla przewozów cargo. Bardzo ważnym czynnikiem są również koszty. Cena wynajęcia biura na terminalu cargo w Warszawie jest 3,7 razy wyższa niż w Wiedniu i 3,2 razy wyższa niż w Pradze czy Budapeszcie. Dodatkowo opłaty lotniskowe w Warszawie dwukrotnie przewyższają pobierane w Budapeszcie i Pradze. Wiedeń i inne huby Europy rezygnują z opłat lotniskowych dla przesyłek eksportowych — mówi Krzysztof Bielica.

Rynek przewozów cargo rzeczywiście nie wykorzy- stuje w pełni swoich możliwości.

— Być może problem nie leży po stronie lotnisk i infrastruktury, lecz po prostu polskie firmy nie osiągnęły jeszcze obrotów, które pozwoliłyby im na korzystanie z wciąż stosunkowo drogiego transportu lotniczego — uważa Katarzyna Krasnodębska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Gdy Europa będzie potrzebowała nowego hubu na miarę Heathrow, wątpliwe, że pod uwagę zostaną wzięte polskie lotniska. Na razie jednak najbliższy uzyskania takiego statusu jest Berlin.

— Istnieje też kilka innych możliwości, np. Praga czy Kijów. Ponadto obecnie rozbudowywany jest port w Dubaju, który aspiruje do roli hubu światowego, czego obawiają się duże porty europejskie. Można zatem sądzić, że wpłynie on także na nasz region — mówi Katarzyna Krasnodębska.

Aby jednak hub mógł spełniać swoje zadanie, musi być silnie powiązany z systemem drogowo-kolejowym. A tego warunku nie spełnia żadne lotnisko w Polsce...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Polecane