Narzekania przedsiębiorców i menedżerów na Brukselę zawsze można było słyszeć, ale w ostatnich latach to, co mówione było cicho i przy okazji, stało się głównym tematem rozmów. Podczas Mobile World Congress w Barcelonie unijne przeregulowanie i brak cyfrowej suwerenności krytykował z głównej sceny Tim Höttges, prezes grupy Deutsche Telekom. W rozmowie z polskimi dziennikarzami w podobnym tonie wypowiadał się Andreas Maierhofer, prezes kontrolowanego przez niemiecką grupę T-Mobile Polska.
- Europa ma dwa problemy: jest za bardzo uregulowana i zbyt wolno się modernizuje. W UE mamy 450 mln mieszkańców i olbrzymi potencjał, ale jednocześnie mamy rozdrobnione rynki, co owocuje brakiem firm zdolnych do naprawdę wielkich inwestycji. Firmy te obciążane są nowymi regulacjami, podczas gdy big techy, które korzystają z ich infrastruktury, uregulowane są znacznie słabiej. Chcielibyśmy być obciążeni regulacjami w tak niewielkim stopniu, jak oni - mówi Andreas Maierhofer.
W ubiegłym tygodniu Lewiatan w raporcie o polskim rynku telekomunikacyjnym wyliczał, że czterech głównych operatorów tylko w latach 2014-24 zainwestowało łącznie ponad 94 mld zł w rozbudowę sieci mobilnej i stacjonarnej. Zdaniem prezesa T-Mobile'a to i tak mało, a branża mogłaby przeznaczać na rozwój więcej, gdyby ceny usług były wyższe, a rynki mniej rozproszone.
- W Europie działa ponad 150 krajowych operatorów telekomunikacyjnych, podczas gdy w USA jest ich czterech, podobnie jak na największych rynkach azjatyckich. W efekcie europejskie firmy nie mają skali, by realizować podobne inwestycje jak gracze z innych rynków. Europejscy operatorzy funkcjonują dziś w zupełnie innym otoczeniu konkurencyjnym niż dekadę temu. Rywalizujemy nie tylko między sobą, ale również z globalnymi hiperskalerami technologicznymi, których możliwości inwestycyjne są wielokrotnie większe - mówi Andreas Maierhofer.
Duże zyski...
Polski T-Mobile miał w ubiegłym roku 7,52 mld zł przychodów, czyli o 3,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Zanotował przy tym 2,02 mld zł zysku na najważniejszym dla telekomów poziomie EBITDA AL (zysk operacyjny powiększony o amortyzację po uwzględnieniu kosztów leasingu). To wzrost o 7,4 proc.
T-Mobile jako jedyny z czterech dużych telekomów nie ma własnej sieci stacjonarnej docierającej do domów konsumentów (choć ma 37 tys. km światłowodów docierających do mobilnych stacji bazowych). Obsługuje jednak już 0,5 mln klientów internetu światłowodowego dzięki hurtowemu dostępowi do sieci innych operatorów.
- Mamy za sobą bardzo dobry czwarty kwartał i cały rok z dynamiką wyniku EBITDA na jednym z najwyższych poziomów w całej grupie. Nasza strategia w segmencie stacjonarnym, zakładająca brak budowy własnej sieci do domów, była w przeszłości kontestowana, ale teraz widać, że była słuszna. Za pomocą sześciu partnerów docieramy do 11 z ok. 15,5 mln gospodarstw domowych i możemy oferować usługi wysokiej jakości - podkreśla Andreas Maierhofer.
…i duże inwestycje
Orange Polska, jeden z trzech dużych konkurentów T-Mobile'a, a jednocześnie jego partner w budowie infrastruktury mobilnej i hurtowy dostawca światłowodów, zapowiadał niedawno stopniową obniżkę nakładów inwestycyjnych w związku z rosnącym nasyceniem siecią 5G i stacjonarną siecią szerokopasmową. T-Mobile obniżki nakładów na horyzoncie nie widzi.
- Inwestycje w rozwój i modernizację sieci będą w najbliższych latach nadal wysokie. W tym i prawdopodobnie w przyszłym roku utrzymają się na poziomie zbliżonym do 2025 r. W zasięgu sieci 5G mamy ok. 50 proc. populacji, więc jeszcze dużo pracy przed nami. Przygotowujemy się też do dużej inwestycji w centrum danych - zapowiada Andreas Maierhofer.
Jak dużej - tego już firma nie ujawnia. Jej prezes podkreśla jednak, że inwestycje w taką infrastrukturę w Europie są potrzebne z punktu widzenia cyfrowej suwerenności, dlatego powinna je wspierać strona publiczna. W Niemczech, w Monachium, T-Mobile otworzył niedawno swoje największe europejskie centrum danych w ramach wartego 1 mld EUR partnerstwa z Nvidią, która dostarczyła do niego 10 tys. procesorów Blackwell.
- Na warunki europejskie to bardzo duże centrum, ale big techy budują obiekty o mocy 100-200 MW, których w Europie po prostu nie ma. Komisja Europejska chce, by powstawały, w tym w Polsce, i na pewno są potrzebne z punktu widzenia suwerenności cyfrowej. Firmy takie jak nasza mogą je budować, muszą mieć jednak pewność popytu ze strony biznesu i instytucji publicznych. A dziś państwa europejskie korzystają najczęściej z amerykańskich dostawców usług chmurowych - tłumaczy Andreas Maierhofer.
Krytyka unijnego prawa
Prezes polskiego T-Mobile'a kontestuje nadchodzące regulacje europejskie, przede wszystkim Digital Network Act (DNA), który według Komisji Europejskiej ma uprościć i zharmonizować otoczenie regulacyjne dla telekomów, oraz rewizję obowiązującego od 2019 r. Cybersecurity Act (CSA).
- Te propozycje są dla nas niezadowalające i frustrujące, zawierają nierealistyczne terminy, nie biorą pod uwagę kosztów i stanowią nadmierną regulację. Mamy nadzieję, że nie zostaną w tej formie zaimplementowane do prawa krajowego - mówi Andreas Maierhofer.
T-Mobile krytykuje przede wszystkim zapisane w DNA cele w zakresie wycofania łączy miedzianych, choć to akurat nie jest wielki problem w Polsce, w której w dużej mierze zostały one już zastąpione światłowodami. W zakresie cyberbezpieczeństwa najważniejsza regulacja to proponowane od lat mechanizmy wykluczenia z infrastruktury sieciowej sprzętu od tzw. dostawców wysokiego ryzyka. Chodzi o chińskich producentów sprzętu sieciowego, przede wszystkim Huaweia i ZTE. UE chce, by został on wycofany z sieci w ciągu trzech lat od wejścia prawa w życie.
- Nie jesteśmy w stanie usunąć sprzętu od dostawców wysokiego ryzyka w terminach proponowanych przez UE. Wiązałoby się to ze zbyt dużymi kosztami, uwzględniając konieczność odpisów na niezamortyzowany sprzęt oraz to, że po eliminacji dostawców wysokiego ryzyka cała Europa musiałaby zamówić ogromne ilości urządzeń od dwóch europejskich producentów. Dotrzymanie oczekiwanych terminów jest finansowo i operacyjnie niemożliwe - uważa Andreas Maierhofer.
Europejscy dostawcy to Nokia i Ericsson.
- Nie mamy sprzętu od dostawców wysokiego ryzyka w warstwie aktywnej sieci, czyli tej najważniejszej, podatnej na zagrożenia. Mamy anteny w warstwie pasywnej i w naszej ocenie nie rodzi to ryzyka z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa - mówi prezes T-Mobile Polska.
