Polskie firmy jadą pod prąd

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2020-09-21 22:00

O ile Kowalski interesuje się elektrykami, o tyle właściciele małych i średnich firm raczej nie myślą o przesiadce do auta na baterie

— Mikro, małe i średnie firmy podchodzą do elektrombilności z dużo większym dystansem niż indywidualni Polacy. Z raportu Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL) „Zielona energia w MŚP. Pod lupą” wynika, że tylko 1 proc. flot firmowych to samochody hybrydowe, a napęd elektryczny jeszcze musi poczekać na swoje „pięć minut”.

Ekoświadomość firm

Z danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wynika, że na koniec czerwca 2020 r. po polskich drogach jeździło niespełna 12,3 tys, aut elektrycznych (o napędzie elektrycznym i hybryd typu plug-in). W pierwszym półroczu przybyło ich prawie 3,3 tys., o 65 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. Mimo pandemii COVID-19 liczba rejestracji samochodów elektrycznych wzrosła, podczas gdy aut osobowych z tradycyjnymi napędami odnotowała dwucyfrowy spadek. Daleko nam jednak do europejskich liderów. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA) w 2019 r. w Niemczech zarejestrowano 63,5 tys. nowych pojazdów napędzanych prądem, w Holandii ponad 62 tys., a we Francji niemal 43 tys.

— Rozwój elektromobilności jest priorytetem praktycznie w każdym punkcie na mapie świata. Zmiany obserwowane w różnych gałęziach transportu skoncentrowane są przede wszystkim na rozszerzaniu mobilności ludzi, przy jednoczesnej poprawie efektywności, bezpieczeństwa oraz ekologii projektowanych rozwiązań. Z badań wynika, że i Polacy, i firmy mają coraz większą świadomość ekologiczną i ekonomiczną, w praktyce jednak firmy z segmentu MŚP ciągle jeżdżą pod prąd, podczas gdy większy krok w stronę ekomobilności wykonali Polacy. Zapewne wynika to z faktu, że firmy z małymi flotami boją się eksperymentów z autami elektrycznymi — jest to bowiem narzędzie pracy, które nie może zawieść. Ich szefowie oczekują też większych dopłat i benefitów, bo ich decyzje zakupowe determinują pragmatyzm i rachunek ekonomiczny. Bardziej otwarte są podmioty z większymi flotami — widzą korzyści związane z oszczędnościami oraz wykorzystują je w budowaniu wizerunku — mówi Radosław Woźniak, prezes Europejskiego EFL.

Z badania EFL wynika, że firmy z segmentu MŚP najczęściej posiadają samochody z silnikiem benzynowym (68 proc.) i zasilane gazem LPG (62 proc.). Rzadziej są to auta z silnikiem diesla (30 proc.), ale hybrydy i elektryki to rzadki widok. Wraz ze wzrostem firmy i floty rośnie zróżnicowanie wybieranych napędów oraz zainteresowanie ekopojazdami. 5 proc. małych firm posiada auta elektryczne, a 11 proc. średnich hybrydowe. Według raportu PSPA Polacy częściej niż firmy jeżdżą dieslami (36 proc.), rzadziej autami z silnikami benzynowymi (45 proc.) i instalacją LPG (11 proc.). W większym stopniu niż MŚP interesują się jednak ekomobilnością — 7 proc. jeździ hybrydami, a 1 proc. elektrykami. Planując kolejne zakupy firmy rzadziej również rozważają uzupełnienie floty o ekopojazdy. Tylko 6 proc. rozważa hybrydę, a 0 proc. — elektryka. Nieco lepiej wygląda to wśród największych firm z sektora MŚP — 16 proc. średnich firm myśli o zakupie hybrydy, a 1 proc. elektryka. Z większą ekoświadomością mamy do czynienia wśród klientów indywidualnych — co trzeci Polak zastanawia się nad zakupem samochodu z napędem hybrydowym, a co czwarty z elektrycznym.

Bariera wejścia

Na polskim rynku jest już dostępnych kilka modeli aut elektrycznych, jednak ich ceny są znacznie wyższe niż ich odpowiedniki z tradycyjnymi napędami. Dla przykładu: katalogowa cena jednego z modeli z segmentu B wynosi około 120 tys. zł brutto, podczas gdy zbliżony model z silnikiem benzynowym to koszt rzędu 70 tys. zł. Oznacza to, że model elektryczny jest droższy aż o 75 proc. Z badania EFL wynika, że właściciele MŚP oczekują znacznie mniejszej różnicy cenowej — najczęściej byliby w stanie zaakceptować cenę o 25-30 proc. wyższą (82 proc. odpowiedzi).

Wśród indywidualnych klientów co trzeci byłby w stanie zapłacić cenę wyższą o 20 proc. w porównaniu z ceną auta z tradycyjnym napędem, od 21 do 40 proc. — 36 proc. respondentów, a od 41 do 60 proc. — 14 proc. Widać zatem, że Kowalscy są skłonni zapłacić nieco więcej za elektromobilność niż przedsiębiorcy.

Zarządzającym mikro, małymi i średnimi firmami bardziej niż indywidualnym osobom zależy na czasie. Widać w ich podejściu do czasu ładowania. Minimalny akceptowany czas całkowitego ładowania baterii auta elektrycznego waha się wśród nich najczęściej w przedziale 30-49 minut (89 proc. odpowiedzi). Dla porównania: co czwarty Polak zaakceptowałby 30-minutowy czas ładowania, co trzeci — 1 godzinę i co czwarty — nawet 2 godziny.