Polskie firmy są górą w spożywczych przejęciach. Eksperci: to przełom na rynku

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2025-11-19 19:30

Po raz pierwszy od lat ponad połowa transakcji na rynku fuzji i przejęć w sektorze spożywczym w Polsce ma krajowy rodowód. Na rynku dominują ruchy firm branżowych, aktywność funduszy wyraźnie osłabła. Coraz częściej też polskie spółki poprzez akwizycje wychodzą za granicę.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego po raz pierwszy od lat większość przejęć w branży spożywczej realizują polskie firmy
  • które segmenty branży spożywczej najszybciej się konsolidują
  • z jakich powodów inwestycje funduszy private equity wyhamowały w 2025 r.
  • które polskie grupy przejmują aktywa za granicą
  • jakie bariery hamują akwizycje w branży spożywczej
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Działające na rozdrobnionym rynku spożywczym polskie firmy dotychczas częściej bywały zwierzyną niż myśliwymi. Polowali głównie zagraniczni inwestorzy, często fundusze realizujące plany konsolidacji pomniejszych spółek w znaczące na rynku grupy. Konsolidacja się nie zatrzymała - przeciwnie, zdaniem ekspertów, właśnie w 2025 r. rozkręciła się na dobre. Coś jednak wyraźnie się zmieniło - świadczą o tym dane Mergermarketu o fuzjach i przejęciach od stycznia do początku listopada, na które powołuje się Piotr Grauer, partner w dziale deal advisory KPMG w Polsce. Wskazują, że w tym okresie ponad połowa z 18 transakcji została zrealizowana przez polskich inwestorów.

– Po raz pierwszy od wielu lat rodzimy kapitał stał się stroną dominującą. To istotna zmiana strukturalna pokazująca dojrzewanie rynku i większą determinację firm do konsolidacji sektorowej – mówi Piotr Grauer.

W trakcie debaty na Forum Rynku Spożywczego i Handlu podkreślił, że rośnie znaczenie inwestorów branżowych, podczas gdy aktywność funduszy inwestycyjnych słabnie. Tradycyjna branża spożywcza przestała być dla nich naturalnym celem, ponieważ wzrost nie jest już tak dynamiczny jak dekadę temu. Co więcej, przejmowane firmy często wymagają głębokiego zaangażowania operacyjnego.

– To sektor coraz bardziej wymagający organizacyjnie i kosztowo. Mniej jest prostych historii wzrostowych, a więcej projektów związanych z porządkowaniem portfeli. Właściciele częściej sprzedają pojedynczy zakład czy linię biznesu, aby skupić się na bardziej perspektywicznych segmentach działalności. To właśnie w tym obszarze widać obecnie największą aktywność – zauważa Piotr Grauer.

W takich transakcjach najczęściej pojawia się partner branżowy, który potrafi wykorzystać synergię i szybko zagospodarować przejmowany biznes.

Zmiana widoczna w statystykach nie oznacza odwrotu międzynarodowych inwestorów. Wśród tegorocznych transakcji jest przejęcie Milareksu – jednej z największych w Europie firm przetwórstwa łososia – które norweski fundusz Pangea odkupił od innego norweskiego inwestora, Summa Equity. Aktywni na polskim rynku są też Litwini – Galinta, regionalny gigant zbożowy, przejął producenta kasz Cenos od również litewskiej grupy Gemini. Zagraniczni gracze angażują się też poprzez spółki zależne – Morliny Foods, należące do chińskiej WH Group, przejęły producenta karmy Pupil Foods. Przełomowe jest jednak to, że pod względem liczby transakcji górą jest rodzimy kapitał. Przykłady? Zakup One Day More przez Melvit, finalizowana przez Grupę Prymat akwizycja Tarsmaku, a także przejęcie producenta dań gotowych Profi przez polski fundusz Custodia Capital.

Polski kapitał wychodzi za granicę

Coraz więcej polskich firm z sektora spożywczego testuje też ekspansję poprzez przejęcia na rynkach zagranicznych. W ostatnich miesiącach Maspex sfinalizował zakup Purcari Wineries – jednego z największych producentów wina i brandy w Europie Środkowej i Wschodniej. Colian przejął strategiczną kontrolę nad niemiecką firmą Gubor Schokolade, operującą w pięciu zakładach w Niemczech i jednym w Polsce. Green Factory sfinalizowało przejęcie trzech spółek Eisberga w Polsce, Rumunii i na Węgrzech, dzięki czemu znalazło się wśród liderów regionu w kategorii świeżych warzyw i sałat oraz gotowych sałatek. JNT Group dołączyło do tego grona, kupując Marqués de Monistrol, jednego z najstarszych producentów cavy w Hiszpanii.

– Półtora roku temu przejęliśmy kontrolę nad rumuńskim Domeniile Boieru, właścicielem winnic w Ciumbrud. Rok temu odkupiłem większościowy pakiet udziałów we własnej firmie od funduszu Enterprise Investors w ramach wykupu menedżerskiego. W tym roku przejąłem Marqués de Monistrol. Każda z tych transakcji była inna, ale wszystkie potwierdziły jedno: jeśli chcemy rosnąć szybciej niż rynek, przejęcia są konieczne – powiedział Jakub Nowak, prezes JNT Group podczas debaty na Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

Jego zdaniem barierą dla dalszej ekspansji jest tempo działania instytucji, które powinny wspierać polskie firmy w przejęciach zagranicznych. Menedżer przyznaje, że BGK, KUKE czy PAIH oferują programy wsparcia, ale w jego opinii procedury są zbyt długie i zbyt sztywne, by realnie pomagać przy transakcjach wymagających szybkich decyzji.

– Jeśli oczekujemy, że polskie firmy będą odważnie kupować za granicą, to wsparcie musi działać szybciej i bardziej elastycznie. Z doświadczenia wiem, że instytucje finansowe często funkcjonują w świecie excela. Oczekują, że przejęcie od razu zacznie podwajać wyniki. Rzeczywistość jest inna. Najpierw trzeba uporządkować firmę, zrozumieć jej kulturę, procesy, wyczyścić z ryzyka. Dopiero po roku, półtora widać realne efekty integracji. Akwizycja to maraton, nie sprint – podkreśla Jakub Nowak.

Zaznacza, że polscy przedsiębiorcy wciąż mają przewagę, której często brakuje w bardziej rozwiniętych gospodarkach – silny głód rozwoju.

– Rynek krajowy jest bardzo konkurencyjny, więc jeśli potrafimy wygrać tutaj, naturalnie chcemy wychodzić dalej. Akwizycje są trudne, czasochłonne i kapitałochłonne. Ale jeśli myślimy o rozwoju w perspektywie 5-7 lat, to właśnie one dają największą szansę na zbudowanie skali, której nie da się osiągnąć organicznie – podsumowuje prezes JNT Group.

Brak praktyki utrudnia akwizycje

Choć aktywność rośnie, wielu polskich przedsiębiorców wciąż nie jest gotowych, by sięgnąć po akwizycje jako narzędzie wzrostu. Największą barierą jest brak doświadczenia. Ekspert KPMG zaznacza, że większość firm spożywczych – nie tylko małych, ale również średnich, a nawet część dużych – nigdy jeszcze nie przeprowadziła żadnej akwizycji.

– Rozwój poprzez przejęcia to projekt wymagający, wieloetapowy i obarczony ryzykiem. Nie da się go w pełni zrozumieć z zewnątrz – potrzebne jest osobiste przejście przez cały proces: od identyfikacji celu przez badanie due diligence i negocjacje aż po integrację, która nierzadko okazuje się największym wyzwaniem – podkreśla Piotr Grauer.

– Jeśli firma nigdy wcześniej nie mierzyła się z takim projektem, bardzo trudno jest rozmawiać o ryzyku, które jest nieuniknione, i o tym, jak je minimalizować. Brak doświadczenia sprawia, że przedsiębiorcy podchodzą do akwizycji ostrożnie, a często rezygnują z nich w obawie przed nieznanym – mówi ekspert z KPMG.

Mimo to - jego zdaniem - potencjał jest duży.

– Dobrze przeprowadzona akwizycja pozwala skokowo zwiększyć skalę biznesu, szybko wejść na nowe rynki lub w nowe produkty i uzyskać przewagę, której nie sposób zbudować wyłącznie organicznie. Poza tym na konkurencyjnym rynku, jak spożywczy, firmy walczące ze sobą o ten sam kawałek tortu często robią to kosztem ceny produktu i w konsekwencji marży. W takich sytuacjach korzystniejsze może być połączenie sił poprzez transakcję – akcentuje Piotr Grauer.

Okiem eksperta
Przejęcia wymagają determinacji
Zenon Daniłowski
prezes Makaronów Polskich

Każda akwizycja ma swoją dynamikę – nie ma dwóch identycznych transakcji. To proces wymagający, złożony i obarczony ryzykiem, dlatego wiele polskich firm podchodzi do niego z ostrożnością. Jednocześnie to jedno z najskuteczniejszych narzędzi rozwoju, pozwalające na szybkie zwiększenie skali działania.

Mam za sobą udane akwizycje i wiem, jak wiele dają one przedsiębiorstwu – zarówno jeśli chodzi o kompetencje, jak i pozycję rynkową. Obecnie pracuję nad kolejnym przejęciem. Od kilku lat prowadzę rozmowy, odbywam dziesiątki spotkań, inwestuję w due diligence, ale wciąż nie trafiłem na cel, który spełniałby nasze oczekiwania. To świadczy, że decyzje akwizycyjne nigdy nie są proste. Każdy projekt tego typu to długi proces, wymagający cierpliwości, przygotowania i determinacji.

Akwizycje są jednym z największych wyzwań dla polskich firm. Stanowią szansę na przyspieszenie rozwoju i budowanie trwałej przewagi konkurencyjnej.

Okiem eksperta
Pole do konsolidacji jest duże
Gracjan Czajka
analityk CMT

Na polskim rynku spożywczym wciąż można zaobserwować istotne rozdrobnienie zarówno po stronie producentów, jak i przetwórców. Właśnie to sprawia, że pole do konsolidacji pozostaje znaczące.

Ruch konsolidacyjny widać zarówno wśród podmiotów krajowych, jak i inwestorów zagranicznych. Duże polskie grupy aktywnie szukają celów przejęć, które uzupełnią ich portfolio, wzmocnią bazę surowcową albo pozwolą wejść w nowe kanały dystrybucji.

Szczególnie wyraźnie zjawisko to widoczne jest w przemyśle mleczarskim. Grupa Mlekovita oraz Polmlek konsekwentnie realizują strategie akwizycyjne, przejmując mniejsze zakłady przetwórcze. Działania te służą nie tylko zwiększeniu skali działalności i poprawie efektywności operacyjnej, lecz także wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej wobec sieci handlowych, które pozostają kluczowym ogniwem w dystrybucji produktów spożywczych.

Trendy konsolidacyjne obserwowane są również w innych segmentach rynku spożywczego, czego przykładem może być niedawne przejęcie przez producenta przypraw i sosów, spółkę Prymat, podmiotu z tej samej branży – Tarsmaku Gondek i Wspólnicy, a także nabycie przez Grupę Melvit polskiego producenta płatków owsianych i granoli One Day More.

Branża spożywcza pozostaje także obszarem zainteresowania funduszy inwestycyjnych. Tegorocznym przykładem transakcji z ich udziałem jest przejęcie Profi przez Custodię Capital.

Dla inwestorów zagranicznych Polska nadal jest interesującym rynkiem ze względu na relatywnie konkurencyjne koszty pracy, ugruntowaną jakość produkcji oraz możliwość wykorzystania lokalnych zakładów jako bazy eksportowej na pozostałe rynki regionu CEE. Stąd rosnące znaczenie transakcji międzynarodowych, w których przejmowane są podmioty o mocnych markach, dostępie do sieci handlowych i potencjale rozwoju poza krajem. Przykładami takich operacji są sfinalizowane w zeszłym roku transakcje: przejęcie Hortimeksu przez belgijski koncern Azelis, Grupy Graal przez niemieckiego Lisnera czy Sonko przez włoską grupę Euricom.

Okiem ekspertki
Fundusze PE zdjęły nogę z gazu
Anna Maria Jędrzejczak
partner zarządzająca Marktlinku Polska

Aktywność funduszy private equity w branży spożywczej jest obecnie wyraźnie słabsza niż inwestorów branżowych. W 2025 r. trudno wskazać głośne przejęcie finansowane przez klasyczny PE – historycznie wysoka inflacja i drogi pieniądz ostudziły apetyty, a konkurencja ze strony inwestorów strategicznych pokroju Maspeksu, który niedawno stał się większościowym akcjonariuszem Purcari Wineries, jednego z największych producentów win i brandy w Europie Środkowo-Wschodniej, wywindowała wyceny, co spowodowało ostrożność funduszy. Pojawiają się wyjątki, np. litewska Galinta, kontrolowana przez fundusz INVL Baltic Sea Growth, kupiła polską markę Cenos. To jednak ruch bardziej wyspecjalizowanego zagranicznego inwestora niż sygnał ożywienia lokalnego PE.

Zagraniczni giganci także nie spieszą się na zakupy. Ich wielkie wejścia kapitałowe do Polski odbywały się 15–20 lat temu, a dziś częściej dochodzi do sprzedaży aktywów niż ich zakupu. Dobrym przykładem jest Bell Food Group, która porządkuje portfel i sprzedaje Eisberga, podczas gdy polski Green Holding wykorzystuje okazję. To symboliczna zmiana ról: globalne koncerny nie podbijają już polskiego rynku – to polscy gracze coraz częściej przejmują aktywa za granicą.

Patrząc szerzej, 2025 r. wyraźnie pokazał, które nisze w spożywce są „gorące”, a które wchodzą w fazę dojrzałości. Rozgrzany pozostaje rynek karmy i przekąsek dla zwierząt, podobnie jak segment premium alkoholi – od wina po trunki kraftowe. Tymczasem kategorie dojrzałe, takie jak tradycyjne browarnictwo, oleje i tłuszcze, cukier, mleczarstwo czy szeroko rozumiana masowa „wielka spożywka”, nie generują spektakularnych transakcji. Rynek jest tam podzielony od lat, a główni gracze – często międzynarodowi – rzadko mają powody do większych roszad.

Nie znaczy to jednak, że emocji brak całkowicie. Nawet w dojrzałych segmentach wciąż kryją się nisze premium – rzemieślnicze, ekologiczne, wegańskie – które mogą przyciągnąć selektywnych inwestorów, jeśli zobaczą w nich szansę na wzrost i wyróżnienie się w gęstniejącej konkurencji.

Okiem eksperta
Coraz więcej firm szykuje się do akwizycji
Michał Uherek
cross-border M&A advisor for e-business, CFO Venturepackt

Rynek spożywczy w 2025 r. wszedł w fazę wyraźnej konsolidacji. Z jednej strony firmy zmagają się z rosnącymi kosztami energii, logistyki i pracy, co powoduje, że coraz więcej średnich, często rodzinnych biznesów zaczyna rozważać sprzedaż lub połączenie z większym graczem. Z drugiej strony duże firmy szukają skali i odporności marżowej, dlatego przejmują producentów czy dystrybutorów. Widzimy szczególny ruch w segmentach zdrowej żywności, suplementów, przekąsek, convenience food i marek premium, gdzie konsolidacja najszybciej zwiększa efektywność portfela.

Firmy z dobrą komunikacją marketingową, uporządkowaną logistyką i łańcuchem dostaw oraz sprawnym e-commerce osiągają lepsze wyceny i szybciej znajdują nabywców. W transakcjach pojawia się również kapitał family offices, które traktują sektor spożywczy jako przewidywalny, ale też mający sporo przestrzeni na nowości.

Liczba procesów w obszarze fuzji i przejęć rośnie. Negocjacje często dotyczą nie tylko sprzedaży, ale także sukcesji.

Możesz zainteresować się również: