Poobijany złoty pozostanie pod presją

Marek MuszyńskiMarek Muszyński
opublikowano: 2023-09-10 20:00

Po decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) złoty gwałtownie się osłabił, a jego perspektywy nie są najlepsze, bo negatywnych czynników nie brakuje.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie czynniki sprzyjają osłabieniu złotego,
  • jak rynek i ekonomiści prognozują stopy procentowe,
  • co może wesprzeć złotego w krótkim i średnim terminie.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Złoty po fali umocnienia na wiosnę pozostawał w trendzie bocznym względem euro oraz lekko osłabiał się do dolara. Dopiero nieoczekiwana obniżka stóp procentowych o 75 pkt baz. i konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego wyraźnie osłabiła polską walutę: o 3,5 proc. względem euro i o 4 proc. względem dolara.

– Spodziewałem się, że osłabienie złotego nastąpi, ale myślałem, że stanie się to później. Prognozowaliśmy 4,60 zł za euro, ale nie oczekiwałem, że kurs dojdzie do tego poziomu w trzy dnie – mówi Piotr Popławski, ekonomista ING.

To zaskoczenie sprawiło, że rynek nie do końca potrafi zinterpretować ostatnią decyzję RPP i przewidzieć kolejne ruchy. Według rynkowych kontraktów stopy spadną do nawet 3,5 proc. na koniec 2024 r., co wielu ekonomistów uznaje za mało prawdopodobne.

– Złoty będzie pozostawał pod presją. Obniżka stóp w takiej skali była zaskoczeniem, a to sprawia, że rynek wycenia ryzyko kontynuacji takiego ruchu. Krótkoterminowe stopy procentowe mogą być nisko w najbliższym czasie i to nie będzie pomagało złotemu – mówi Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas.

– W krótkim terminie będzie trudno otrząsnąć się z tego szoku, bo kolejne decyzje RPP są obarczone dużą niepewnością. Do październikowego posiedzenia wiele się nie zmieni, a nie pomaga także to, że funkcja reakcji RPP jest nieczytelna – mówi Mateusz Sutowicz, ekonomista Banku Millennium.

Stopy w Polsce niższe niż w USA?

Gdyby zrealizowały się oczekiwania rynkowe, stopy procentowe mogłyby się znaleźć poniżej poziomów z krajów rozwiniętych. Ekonomiści jednak wątpią w taki scenariusz, gdyż mogłoby to doprowadzić do silnego osłabienia złotego poprzez operacje carry trade.

– Zanosi się, że będzie problem z inflacją, a także walutą. Wydaje się, że NBP zrobił za dużo jak na jeden ruch - bank mógł to zrobić stopniowo. Teraz rynek oczekuje dalszych obniżek. Nie mamy też jednoznacznej opinii, co będzie dalej – mówi Piotr Popławski.

W USA główna stopa procentowa wynosi obecnie 5,25 proc., w strefie euro 3,75 proc., a w Polsce 6 proc. Dalszy spadek stóp powinien zostać ograniczony przez perspektywę odbicia inflacji.

– Zakładamy, że na koniec przyszłego roku stopy procentowe w Polsce będą na poziomie 5 proc. Jest ryzyko, że stopy będą w krótkim terminie niższe niż w USA, ale jeżeli tak się stanie, to będzie rosło prawdopodobieństwo podwyżek. A to dlatego, że inflacja będzie odbijać w przyszłym roku. Znaczenie będzie miało to, czy nastąpi odwrócenie tarczy antyinflacyjnej na żywność. W scenariuszu bazowym spodziewamy się, że w przyszłym roku od kwietnia do września inflacja będzie rosnąć, stąd obniżanie stóp powinno się zatrzymać w okolicach 5 proc. na początku 2023 r. – mówi Wojciech Stępień.

Gdyby zrealizowały się oczekiwania rynkowe, stopy procentowe mogłyby się znaleźć poniżej poziomów z krajów rozwiniętych. Ekonomiści jednak wątpią w taki scenariusz.

Bilans handlowy nie pomoże

W czerwcu wynik na rachunku obrotów bieżących był dość dobry i wynosił 10,8 mld zł. Ekonomiści spodziewają się jednak, że w kolejnych miesiącach możemy wrócić do deficytu, który ostatni raz zanotowano w zeszłym roku.

– Mieliśmy bardzo mocny rachunek obrotów bieżących na początku roku, ale szczyt już za nami. Wyższe ceny surowców sprawiają, że bilans handlowy się pogorszy, a na to nakłada się ekspansywna polityka fiskalna czy stopniowe odbijanie konsumpcji, co będzie wspierało import – mówi Wojciech Stępień.

Eksport dodatkowo może ucierpieć przez słabe nastroje w europejskim przemyśle – PMI wskazywały poziomy poniżej 43 pkt przez dwa miesiące, ale w sierpniu w końcu doszło do wzrostu.

– Mówiąc o nastrojach recesyjnych w strefie euro patrzymy głównie na PMI, ale prawda jest taka, że PKB w strefie euro rósł w drugim kwartale, czego nie można powiedzieć o polskim PKB. Ewentualna słabość oddziaływać będzie głównie na eksport, a konsumpcja powinna być relatywnie na to odporna. My nie przewidujemy recesji w strefie euro, co najwyżej spowolnienie wzrostu – mówi Wojciech Stępień.

Dolar się umacnia

Polskiej walucie nie sprzyjają także notowania EUR/USD – szczyt na poziomie 1,12 para zanotowała w połowie lipca i od tego czasu dolar się umacnia. Obecnie za euro płaci się 1,07 USD.

– Obawiam się, że kurs EUR/USD będzie dłużej na niższym poziomie, co dla złotego nie jest korzystne, ale nie spodziewam się, aby spadł istotnie poniżej 1,06 USD. Nastroje w przemyśle strefy euro gdzieniegdzie zaczęły się stabilizować, co jest ważne w kontekście słabszych nastrojów w usługach. Są też lekko pozytywne informacje z Chin. Możliwe, że w III i IV kwartale w Europie nie będzie aż tak źle – mówi Piotr Popławski.

Umacnianie się dolara historycznie nie sprzyjało walutom rynków wschodzących. Główną walutę wzmacnia jednak postawa Fedu, który rozważa jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych.

– Możliwa podwyżka oraz chęć utrzymywania stóp na wysokich poziomie przez dłuższy czas przez Fed sprzyja umacnianiu amerykańskiej waluty. Zakładamy, że obniżka będzie dopiero w połowie przyszłego roku. Podobnie jest w Europejskim Banku Centralnym, gdzie oczekujemy obniżek dopiero w okolicach września. Tym samym dysparytet stóp procentowych na niekorzyść złotego może rosnąć, jeśli NBP będzie dalej obniżać stopy – mówi Wojciech Stępień.

Niedobra kumulacja

Do listy istotnych dla złotego czynników dochodzi kwestia wyborów. Najważniejsze są napływy środków z Unii Europejskiego.

– Według sondaży kolejny rząd może stworzyć PiS z Konfederacją, a to nie zapowiada szybkiego dostępu do pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy – zastrzega jednak Piotr Popławski.

W krótkim terminie złotego może natomiast wesprzeć Ministerstwo Finansów, które pozyskane z unii euro może zacząć wymieniać na rynku zamiast w NBP.

– Obecnie widzimy niewielką przestrzeń na umocnienie złotego. W krótkim terminie złoty pozostanie na podwyższonych historycznie poziomach. Przed nami trudne tygodnie, kiedy złoty będzie się wahał w pobliżu przedziału 4,60-4,62 zł z pewnymi próbami wybicia się – mówi Mateusz Sutowicz.

– Będziemy mieć większą zmienność na złotym, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni. To jest czynnik, który może powodować inne ustawienie stóp procentowych – mówi Wojciech Stępień.

Powrót na ścieżkę umocnienia jest możliwy w średnim terminie, o ile rynek zrewiduje swoje oczekiwania.

– Rynkowe oczekiwania co do wysokości stóp procentowych na poziomie 3,5 proc. na koniec przyszłego roku wydają się nadmierne – ich ewentualna rewizja w górę powinna pomóc złotemu. Przed posiedzeniem RPP rynek obstawiał 4 proc. Do takiej rewizji może dojść pod koniec roku, być może po listopadowym posiedzeniu RPP, gdy poznamy projekcję inflacji – mówi Mateusz Sutowicz.