Poziomka NATO zgłasza postulaty

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2021-05-10 20:00

Rada Północnoatlantycka, czyli najwyższa władza Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), zbiera się znacznie rzadziej od Rady Europejskiej.

Kolegialna głowa wspólnoty unijnej obraduje co najmniej raz na kwartał, a praktycznie częściej, natomiast kolegialna głowa sojuszu mniej więcej co dwa lata, chociaż ostatnio także częściej. Poprzedni szczyt NATO zebrał się w Londynie i podlondyńskim Watford 3-4 grudnia 2019 r., gdy epidemia COVID-19 była jeszcze abstrakcją. Utrzymywane za miliardy rozbudowane wywiady wtedy ni słowem nie ostrzegały władców swoich państw o możliwych skutkach uderzenia broni biologicznej z Chin, chociaż w Wuhan już od 17 listopada nieznana epidemia rozprzestrzeniała się błyskawicznie. Zarówno analitycznym służbom, jak też politycznym decydentom całkowicie zabrakło wyobraźni, nowy wirus sklasyfikowany został podobnie do poprzednich – jako lokalny problem chiński. A przecież Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jakąś paraliżującą ludzkość zarazę – bez precyzowania jaką – przepowiadała jako nieuchronną. Najbliższy szczyt NATO zbierze się w poniedziałek 14 czerwca stacjonarnie w imponującej kwaterze głównej sojuszu w Brukseli. Do tego czasu trzecia ofensywa wroga tak zlekceważonego przez najpotężniejszy sojusz świata w Londynie/Watford ma wyraźnie zelżeć. Liczący ponad 3,5 tys. wojskowych i urzędników personel kwatery został już zaszczepiony, notabene zlecenie NATO wykonały służby nie belgijskie, lecz… polskie – najmniej popularnym preparatem firmy AstraZeneca z naszych zasobów.

Miesiąc przed brukselskim szczytem odbyła się w Bukareszcie w trybie hybrydowym zbiórka podgrupy B9. Bukareszteńska dziewiątka to nieformalna struktura terytorialna wewnątrz NATO o bardzo charakterystycznym składzie. Należy do niej czwórka wyszehradzka (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), postradziecka trójka bałtycka (Litwa, Łotwa i Estonia) oraz dwójka z kierunku bałkańskiego (Rumunia i Bułgaria). Bardzo ważna jest okoliczność, że wszyscy udziałowcy należeli do Układu Warszawskiego – republiki bałtyckie oczywiście w Związku Radzieckim, zaś nasi południowi sąsiedzi jako Czechosłowacja. Do tej tzw. poziomki w NATO nie należą członkowie postjugosłowiańscy, czyli Słowenia, Chorwacja, Czarnogóra i Macedonia Północna, a także Albania. Bardzo ważna jest okoliczność, że praktycznie w całych 72-letnich dziejach NATO pierwszy raz ukształtowała się od 2015 r. taka terytorialna podgrupka. I trzeba przyznać, że cały sojusz przyjął to do wiadomości i bardzo poważnie potraktował jej postulaty. Na północ od zwrotnika Raka (taka jest traktatowa granica działań NATO) sojuszników obowiązuje patrzenie dookoła głowy, ale akurat bukareszteńska dziewiątka koncentruje się na kierunku głównym – w stronę imperialnego Kremla. Co po tamtej stronie oczywiście postrzegane jest dokładnie odwrotnie – jako agresywne poczynania NATO.

W bukareszteńskim posiedzeniu osobiście uczestniczyli prezydenci Klaus Iohannis i Andrzej Duda, pozostali udziałowcy B9 wypowiadali się z ekranów. Fot. KPRP / Igor Smirnow

Wirtualny udział w posiedzeniu B9 Jensa Stoltenberga, sekretarza generalnego NATO, był oczywistością. Natomiast mniej spodziewanym, lecz bardzo ważnym sygnałem politycznym było zdalne włączenie się także prezydenta Josepha Bidena. Potwierdza to trwałość strategicznego zwrotu amerykańskiego, dokonanego na warszawskim szczycie NATO w 2016 r. przez odchodzącego prezydenta Baracka Obamę i potem skonkretyzowanego przez Donalda Trumpa. Ta demokratyczno-republikańsko-demokratyczna strategia obronna to jedno z niewielu pól kontynuacji polityki przez kolejnych lokatorów Białego Domu.