Wąbrzeźno dwa razy ogłaszało postępowanie na budowę budynku komunalnego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Prywatna firma potrzebowałaby zainwestować ok. 3 mln zł w budowę, a potem przez kilkanaście lat tylko obiektem zarządzać, pobierając opłatę za dostępność. Gmina zapewnia także lokatorów. Żaden chętny się jednak nie zgłosił. Dlaczego?

Pewny płatnik
Zdaniem Radosława Polowego, prezesa Collect Consulting, firmy doradzającej przy postępowaniach PPP, to za mały projekt, by mógł się nim zainteresować duży podmiot, a mniejsze firmy nie widzą w takiej formule biznesu. — Po rozmowach, które przeprowadziliśmy z kilkoma przedstawicielami mniejszych firm, okazało się, że po prostu nie rozumieją, na czym to polega. Wytrwale omawialiśmy jednak ideę PPP i w rezultacie udało nam się przekonać trzy podmioty, które są gotowe do wzięcia udziału w postępowaniu — tłumaczy Radosław Polowy. Jego zdaniem, pozostaje tylko czekać, aż gmina uruchomi po raz trzeci postępowanie. W projektach opierających się na PPP generalnie biorą jednak udział przede wszystkim duże firmy. Jednak, jak uważają specjaliści z tej branży, to mogą być dobre biznesowe okazje również dla mniejszych podmiotów.
— Tym bardziej że większość ogłoszeń dotyczy projektów o wartości w przedziale od kilku do 20 mln zł — zauważa Małgorzata Okularczyk, członek zarządu Collect Consulting.
— Rynek PPP w Polsce to rynek małych projektów, których wartość nie przekracza 50 mln zł — potwierdza Małgorzata Kuś-Konieczna, odpowiadająca za PPP w PARP.
Ponadto partnerstwo publiczno-prywatne wiąże się z co najmniej kilkunastoletnią pewnością stałego dopływu gotówki w przypadku umowy z opłatą za dostępność, którą zapewniają podmioty publiczne. A to pewni płatnicy.
— Po raz pierwszy w naszej krótkiej historii rynku PPP pojawił się także projekt zainicjowany nie przez samorząd, ale przez skarb państwa. Chodzi o budowę Sądu Rejonowego w Nowym Sączu z inicjatywy Sądu Okręgowego. Nie ma pewniejszego płatnika niż państwo. Dlatego też każdy z pięciu zainteresowanych prywatnych partnerów intensywnie i profesjonalnie prowadzi negocjacje w ramach kończącego się postępowania. Jeśli ten projekt zakończy się sukcesem, a wiele na to wskazuje, istnieje duża szansa, że państwo na podstawie takiego partnerstwa częściej będzie modernizować czy budować podobne obiekty — mówi Radosław Polowy.
Zysk zawsze obecny
PPP jest także zyskowne, choć może nie tak, jakby tego chciały firmy.
— Skala zysku zależna jest od wywiązywania się z przyjętych wobec strony publicznej zobowiązań oraz z elastyczności działań w obszarze dozwolonej działalności komercyjnej. To od efektywności działań strony prywatnej zależy, jaki zysk osiąga, ale pamiętajmy, że nie można się spodziewać ofert ze strony partnera prywatnego, jeśli potencjalny zysk w ramach proponowanej umowy będzie znacząco mniejszy niż w „zwyczajnych” przedsięwzięciach — tłumaczy Bartosz Korbus, ekspert Instytutu PPP.
— Stale toczą się dyskusje, na jakim poziomie powinien być zysk z inwestycji w formule PPP. Zależy on od modelu prawno- -finansowego przedsięwzięcia PPP i branży, w ramach której realizowana jest inwestycja, stąd nie można tego w sposób prosty szacować. Warto jednak pamiętać, że główną zaletą PPP w przypadku firm z segmentu MSP jest raczej możliwość zdobycia nowego rynku, zarezerwowanego do tej pory przez instytucje publiczne, pewność stałych dochodów przez kilkanaście lat w przypadku umowy z opłatą za dostępność oraz aspekt społeczny, który wciąż jest niedoceniany: możliwość kreowania rozwoju swojego otoczenia lokalnego — podkreśla Małgorzata Kuś-Konieczna.
— W większości przypadków przedsięwzięcia PPP dotyczą usług z zakresu użyteczności publicznej, w sferze której obowiązują ceny regulowane, dyktowane raczej przez względy społeczne niż ekonomiczne, stąd stopa zwrotu z zainwestowanego prywatnego kapitału nie jest wysoka — twierdzi Zygmunt Jerzmanowski, radca prawny prywatyzacji i PPP oraz wspólnik zarządzający kancelarią Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu.
Rok negocjacji
Jego zdaniem, PPP to nie jest biznes dla małych i średnich firm nie tylko z tego względu. Przy takiej formule trzeba się też liczyć z różnego rodzaju ryzykiem oraz długą, kosztowną i niepewną procedurą wyboru partnera.
— Postępowania o wybór partnera prywatnego są długotrwałe, wymagają stałej dyspozycyjności kandydata i kosztownych dokumentcji — mówi Zygmunt Jerzmanowski.
Jego zdaniem, małych i średnich firm po prostu nie stać na takie wysiłki finansowe i organizacyjne. Stąd ich nieobecność w tym obszarze gospodarczym.
— Ponadto dostęp do finansowania zaciąganych wobec strony publicznej zobowiązań inwestycyjnych jest trudny. Sektor bankowy jeszcze nie wytworzył elastycznego podejścia do finansowania projektów typu PPP — zauważa Bartosz Korbus. W dodatku w trakcie realizacji zadania mogą się pojawić problemy.
— Istnieje ryzyko, że jeśli sektor prywatny będzie źle zarządzał powierzonymi mu zadaniami, to narazi się na duże koszty działalności przy słabej rentowności działań — twierdzi Bartosz Korbus.
Jednak każdą inwestycją trzeba zarządzać dobrze, żeby przynosiła zyski. Na rynku funkcjonują także doradcy, którzy zadbają o poprawność uzgodnienia wszelkich aspektów współpracy w ramach PPP.
— Można, a nawet należy, skorzystać z pomocy doradców, których obowiązkiem jest poukładać wszystko w taki sposób, żeby każda ze stron była zadowolona i mogła osiągać określone korzyści ze współpracy — tłumaczy Małgorzata Okularczyk.
Jej zdaniem, niechęć mniejszych firm wynika m.in. z faktu, że podmioty publiczne przyzwyczaiły je do innego rodzaju współpracy.
— Przetarg na budowę czy zarządzanie nieruchomością maksymalnie przez 3 lata jest prosty, a w przypadku PPP mamy do czynienia z co najmniej rocznymi negocjacjami. Trzeba się też związać z podmiotem publicznym umową na co najmniej kilkanaście lat. Mniejsze firmy się tego boją — mówi Małgorzata Okularczyk.
Będzie wysyp
PPP warto się jednak zainteresować, ponieważ takich projektów będzie coraz więcej.
— Ten rynek ruszy, bo finansowanie z Unii będzie coraz niższe, podobnie jak możliwości kredytowe podmiotów publicznych. Będziemy rozwijać ten rynek i zachęcać MSP do udziału w projektach PPP, wskazując korzyści wynikające z tego typu kontraktów dla obu stron: publicznej i prywatnej — twierdzi Małgorzata Kuś- -Konieczna.
— Podmioty publiczne nie mają dość pieniędzy na samodzielne inwestycje, nawet na tzw. wkład własny, a pieniądze z Unii Europejskiej w ramach poprzedniej perspektywy praktycznie się skończyły — wtóruje jej Małgorzata Okularczyk.