Praca jest, nie ma chętnych - prasa

Polska Agencja Prasowa SA
22-06-2006, 08:08

Bary i hotele świecą pustkami - gości nie brakuje, za to nie ma kto pracować. W całej Polsce są tysiące wolnych etatów sprzedawców, kelnerów czy kucharzy. Ale ci są za granicą. Albo robią na czarno - pisze gazeta "Metro".

Bary i hotele świecą pustkami - gości nie brakuje, za to nie ma kto pracować. W całej Polsce są tysiące wolnych etatów sprzedawców, kelnerów czy kucharzy. Ale ci są za granicą. Albo robią na czarno - pisze gazeta "Metro".

Restauratorzy i hotelarze alarmują: brakuje rąk do pracy. I to w kraju, gdzie bezrobocie sięga 17 proc.! Jednak fakty są nieubłagalne - już teraz ze świecą szukać kelnerów, kucharzy, sprzedawców i sprzątaczy. Problem braku pracowników najlepiej widać w wakacyjnych kurortach tłumnie odwiedzanych przez ludzi z wypchanymi portfelami. Można by zarobić na biznesie lodziarskim, ale interes załamuje się już na szukaniu sprzedawcy mrożonych gałek.

Za przykład może robić Bogdan Strużak. Jest 43-letnim menedżerem. Od ponad miesiąca szuka pracowników do jednej z krakowskich lodziarni. Bezskutecznie. - Daję 900 zł na rękę za miesiąc. To niemało, ale wszyscy kręcą nosami - mówi. Marzena Szymańska, która prowadzi bar z tureckim jedzeniem w nadmorskim Mielnie, od pięciu tygodni bez powodzenia szuka kelnera. - Jak tak dalej pójdzie, to chyba przekształcimy naszą restaurację w samoobsługową - zastanawia się.

Nie lepiej jest w innych miastach w całej Polsce. Na przykład w Poznaniu, jak obliczyło "Metro" na podstawie danych z urzędów pracy, robotę od zaraz znalazłoby co najmniej 30 sprzedawców i 10 kucharzy. Podobnie w Łodzi, gdzie co trzecia restauracja chętnie przyjmie kelnera, a nawet Warszawie - tu pracowników potrzebują hotele. - Kiedyś młodzi ludzie, zwłaszcza studenci, chętnie chwytali się takich zajęć. Teraz nikt nie chce - przyznaje Renata Młynarczyk z Powiatowego Urzędu Pracy w Świnoujściu.

Tyle przykładów, a jakie są powody? Co najmniej kilka. Po pierwsze, w wymienionych branżach nie przyciągają zarobki. Po drugie... - Niektórzy zamiast się wysilać i za ciężką pracę dostawać tak mało, wolą po prostu wziąć 500 zł zasiłku - mówi Jacek Ślarzyński z łódzkiego urzędu pracy. Po trzecie, reszta już wybrała pracę za granicą.

Niektórzy ratują się i zatrudniają ludzi ze Wschodu, bo ci dużo nie żądają. Ale to i tak nie wystarcza. Tym bardziej że tylko w tym roku odwiedzi nas ponad 15 mln turystów z zagranicy. Do 2010 r. ta liczba ma się zwiększyć do 19 mln!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Praca jest, nie ma chętnych - prasa