Przedstawiciele organizacji pracodawców uważają, że przedstawione w poniedziałek cele strategiczne rządu Kazimierza Marcinkiewicza (kandydata PiS na premiera), to element w grze wyborczej Lecha Kaczyńskiego (PiS) i zarzucają mu brak konkretów.
"Po lekturze założeń strategicznych rządu Marcinkiewicza nie mam wątpliwości, że jest to kolejny element w grze wyborczej i próba wspierania Lecha Kaczyńskiego w walce o prezydenturę" - powiedziała PAP szefowa zespołu doradców Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) "Lewiatan" dr Małgorzata Krzysztoszek.
Jej zdaniem, choć w przedstawionym przez kandydata na premiera dokumencie zdefiniowane są dwa cele jego rządu: naprawa państwa i solidarna polityka gospodarcza, to nie wiadomo, co one znaczą.
"O ile w przypadku +naprawy państwa+ można coś przeczuwać, o tyle, kompletnie, nie rozumiem, co znaczy +solidarna polityka gospodarcza+" - powiedziała Krzysztoszek.
Ekspert przytoczyła zdanie z celów Marcinkiewicza, które mówi o "solidarnym udziale wszystkich obywateli we wzroście gospodarczym".
"Nie wiem, czy ten zapis oznacza solidarny udział w tworzeniu wzrostu gospodarczego i korzystaniu z niego. Jeśli miałoby znaczyć to jedynie korzystanie ze wzrostu - a tak trochę z tego programu wynika - to mamy powrót do socjalizmu" - uważa Krzysztoszek.
Zdaniem ekspertki, nie da się stworzyć silnej gospodarki, jeśli będzie ona miała charakter socjalny i "dzielący".
"Jeśli kandydat na premiera tak to widzi, to wszyscy powinniśmy się obawiać. Dotyczy to zarówno tych, którzy mają dziś mało, tych którzy mają dużo, a także tych, którzy niczego nie mają, bo nie mają pracy. Od realizacji takich haseł, jak zaprezentowane przez kandydata na premiera, pracy na pewno nie przybędzie" - powiedziała.
Krzysztoszek podkreśliła, że jej zdaniem w zaprezentowanej przez Marcinkiewicza strategii nie ma ani jednego rozwiązania systemowego, które mogło by doprowadzić np. do zmniejszenia bezrobocia.
Odnosząc się do niektórych konkretnych rozwiązań prezentowanych zarówno w programie gospodarczym PiS, jak i celach rządu Marcinkiewicza, Krzysztoszek powiedziała, że jest w nich wiele niejasności.
"W programie znajduje się m.in. zapis, by można było założyć firmę w ciągu trzech dni. To dobry pomysł, ale trzeba od razu powiedzieć, że jest to fizycznie niemożliwe jeśli nie ma odpowiedniego systemu informatycznego. Jego utworzenie zaś jest niezwykle kosztowne i długo trwa. Chciałabym np. znać koszty takiego przedsięwzięcia" - powiedziała.
Zdaniem ekspertki Lewiatana, dyskusyjny jest pomysł zbudowania 3 mln mieszkań w ciągu ośmiu lat. Jej zdaniem, taki program byłby możliwy dopiero po uporządkowaniu planów zagospodarowania przestrzennego i uporządkowania stanu prawnego gruntów (co będzie trwało kilka lat), "a to oznacza, że w ciągu 4 lat trzeba by budować rocznie 5 nowych miast po 100 tys. mieszkańców".
Prezes Konfederacji Pracodawców Polskich Andrzej Malinowski, podobnie jak Krzysztoszek, "nie do końca rozumie, co to znaczy gospodarka solidarna".
"Trochę mi to pachnie socjalną czy socjalistyczną polityką gospodarczą, ale w programie znalazły się zapisy, które należy popierać np. zmniejszenie kosztów pracy, obniżenie obciążeń podatkowych, uproszczenie prawa gospodarczego. Tyle tylko, że to wszystko już było" - podkreślił.
"Brakuje mi tu jednej rzeczy, chciałbym by ten program odpowiedział mi na pytanie, jaka będzie polska gospodarka za 4 lata" - dodał Malinowski.