Najbardziej pracowity okres w życiu przypada na okolice 33. roku życia. Jest to najczęściej przełomowy czas dla rozwoju kariery zawodowej, który przesądza o tym, jak będzie ona przebiegać przez następne 10-15 lat.
Aż jedna trzecia brytyjskich 33-latków przyznaje, że konieczność godzenia pracy zawodowej z życiem rodzinnym i towarzyskim pozwala im na zaledwie 5 godzin snu na dobę. Dwie trzecie ankietowanych przyznaje, że regularnie spędza w pracy więcej niż 38 godzin tygodniowo. Fakt, że najciężej pracują ludzie między 30 a 35 rokiem życia nie dziwi. To czas kiedy ważą się losy naszej dalszej drogi zawodowej. — W większości korporacji ludzie z 5-10 letnim stażem pracy, a więc odpowiadający tej grupie wiekowej, otrzymują pierwsze samodzielne stanowiska lub średnie kierownicze. To mobilizuje. Zwłaszcza, że jest to również okres tzw. dorabiania się, czyli gromadzenia kapitałów na lepszy dom, samochód, atrakcyjniejsze wyjazdy wakacyjne, a także wzrastających wydatków związanych z pojawieniem się dzieci lub ambicjami, aby pomyśleć o przyszłej ich edukacji — mówi Paweł Gniazdowski, ekspert zarządzania karierą, szef DBM Polska.
Nie bierz pracy do domu
Ze względu na zobowiązania zawodowe i rodzinne, statystyczny 33-latek ma zaledwie jedną godzinę dziennie na robienie rzeczy, które sprawiają mu przyjemność, a 20 proc. badanych deklaruje, że prawie nigdy nie znajdują czasu na spotkania towarzyskie. 56 proc. ankietowanych regularnie zabiera do domu niedokończoną pracę. Ostatnio modne stało się pojęcie „work-life balance”. Pracodawcy chwalą się, że dbają o to w swojej firmie, na rynku jest również oferta szkoleń z tego tematu. To pojęcie postuluje słuszną równowagę w życiu, ale może też wprowadzać pewne nieporozumienia. Zdaniem Pawła Gniazdowskiego, niektórzy interpretują je, że w każdym tkwią niejako dwie osoby — ta prywatna i ta „służbowa”. I powinny one podzielić się czasem na pół. — Z czego wynikałoby w dużym skrócie, że od 8.00 do 16.00 żyje osoba służbowa, od 16 do 24 prywatna, a od północy do 8 rano obie śpią. I jeśli tak nie jest, to trzeba zaraz coś z tym zrobić. W praktyce, człowiek jest jednością i to jak wiele czasu poświęca na różne sfery swojej aktywności zależy od jego decyzji, na które wpływają zarówno emocje, jak i nieko- niecznie zależne od niego okoliczności — dodaje Paweł Gniazdowski. Jego zdaniem, warto sobie stawiać pytanie, co skłania mnie do „brania pracy do domu”, przedłużania jej godzin, zaniedbywania rozwoju kontaktów prywatnych. Jeśli jest to rzeczywiście uzasadniony potrzebami rozwojowymi przejściowo zwiększony wysiłek zawodowy, lub poczucie rzeczywistego obowiązku to prawdopodobnie nie ma w tym nic złego. Jeśli jednak stoją za tym osobiste ambicje, to warto je przeanalizować. Gdy problemy w sferze prywatnej, to nie warto od nich uciekać w pracę. Jeśli silne obawy związane z niespełnieniem domniemanych oczekiwań szefa, to można sprawdzić jakie są realne oczekiwania lub pomyśleć o zmianie.
Gdzie ta równowaga
Istota równowagi między pracą a prywatnością wydaje się tkwić gdzie indziej. — Nie chodzi tu o wprowadzanie mniej lub bardziej regularnych podziałów czasu poświęcanego na pracę i resztę życia. Chodzi o poczucie dobrego inwestowania czasu — mówi Piotr Rydzewski, trener z firmy szkoleniowo-doradczej FPL. Co więc jest cechą dobrej inwestycji czasu? — Czas przynosi zysk, to znaczy, że jesteśmy zadowoleni z tego, co w danym odcinku czasu robiliśmy. Nie mamy poczucia, że powinniśmy w danym momencie robić coś innego — tłumaczy Rydzewski. Czy dobrego inwestowania czasu można się nauczyć? Czy można zrobić tak, że będziemy mieli prawie zawsze poczucie, że dobrze inwestujemy swój kapitał zarówno pracując, jak i odpoczywając? — Można i nie wymaga to nawet wielkiego wysiłku, ale pracy nad sobą i swoją świadomością oraz pewnej dozy cierpliwości. Tu nie ma prostych, powszechnych recept do nauczenia i zastosowania w pięć minut, jak tego pragnie wielu mających kłopoty z inwestowaniem swojego czasu. W trakcie szkoleń pokazujemy metodę i każdy uczestnik sam wciela ją do swojego życia zgodnie z tym, co chce osiągnąć i co jest dla niego najważniejsze — twierdzi szkoleniowiec z FPL. Jego zdaniem, aby nauczyć się inwestować odpowiednio czas należy najpierw nauczyć się dzielić go na części, a później ustanowić indywidualne kryteria dla danego odcinka czasu. Będą się one wiązały z tym, co dla nas jest priorytetem, z naszymi wartościami.