Prezes Grupy Pracuj ładuje baterie na morzu. „Telefon zostawiam na brzegu”

Justyna Klupa
opublikowano: 2025-09-19 12:59
zaktualizowano: 2025-09-19 11:30

Zarządza jedną z największych firm HR-tech w Europie. Po godzinach wsiada na jacht, wyłącza telefon i rusza w stronę ciszy. Dla Przemysława Gacka, prezesa Grupy Pracuj, żeglowanie to więcej niż pasja – to styl życia pełen refleksji, resetu i nauki, którą można z powodzeniem przenosić na grunt zawodowy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Przemysław Gacek ceni sobie aktywność ruchową i zdrowy styl życia. Ma kilka hobby, z których największe znaczenie ma dla niego żeglarstwo. Można powiedzieć, że miłość do tej dyscypliny narodziła się u niego naturalnie – pasję do żeglowania zaszczepił w nim ojciec, który wszystkie wolne chwile poświęcał żeglowaniu. Prezes Grupy Pracuj już jako ośmiolatek pływał z tatą na starej łódce typu Orion, a jako nastolatek regularnie jeździł na obozy żeglarskie.

– Pamiętam, że pływaliśmy wtedy pięcioma łódkami po pięciu nastolatków w każdej. Odtąd żeglowanie zostało mi w sercu i po wielu latach, szukając regularnej pasji, zwróciłem się w tym kierunku – wspomina Przemysław Gacek.

Ma ulubiony akwen – Morze Śródziemne. Zwłaszcza Porto Cervo na Sardynii i włoska część Morza Liguryjskiego przy San Remo. Lubi też wracać na francuskie wybrzeże, do Bretanii, szczególnie w okolice La Trinité-sur-Mer.

– Bardzo mile wspominam żeglowanie na Porquerolles. Spędziliśmy tam z zespołem tydzień w zeszłym roku i do gustu przypadła mi kameralność tej wyspy. Jest niedostępna dla samochodów, można się na nią dostać tylko promem. Centrum to jeden plac otoczony kilkoma restauracjami, na którym co wieczór rozgrywaliśmy partie pentanque (u nas nazywane czasem bule). Bardzo francuskie i bardzo lokalne – mówi prezes Grupy Pracuj.

Najlepsza odskocznia

Ten sport pomaga mu zachować zdrową równowagę między pracą, życiem rodzinnym i czasem tylko dla siebie. Daje mu przestrzeń, dzięki której może się wyciszyć, złapać dystans i odciąć od świata zewnętrznego – oderwać się od codziennych obowiązków i zresetować głowę.

– Zawsze zostawiam telefon na brzegu. To najlepszy możliwy detoks – świat się nie zawali. Inwestycja w siebie, która zawsze procentuje. Mam też nadzieję, że w pewnym momencie moje dzieci złapią bakcyla żeglarstwa i stanie się to naszym wspólnym hobby – mówi Przemysław Gacek.

Ma sprawdzoną ekipę – w klasie 5.5 żegluje z Mateuszem Kusznierewiczem i Kilianem Weisse. Z kolei na łódce Cape 31 pływa z siedmioosobową załogą z Polski. Jest przekonany, że wspólne żeglowanie buduje relacje i uczy zaufania. To ostatnie jest bardzo ważne, bo – jak podkreśla – w tym sporcie zawsze coś może pójść nie tak jak powinno. Najtrudniejsze warunki pogodowe, w jakich przyszło mu żeglować, spotkał podczas na tegorocznych mistrzostw świata w klasie 5.5 w Sopocie.

– Były bardzo wymagające – silny wiatr dochodzący do 20 węzłów, wysokie fale, zaskakująco niska temperatura. Mimo pianki i specjalistycznego stroju odczuwaliśmy przeszywający chłód, który wyciągał z nas energię. Dodatkowo zalewała nas woda, co potęgowało trudności i odczuwalne zimno. Po tych zawodach potrzebowaliśmy tygodnia, by fizycznie dojść do siebie – przyznaje prezes Grupy Pracuj.

Żeglowanie to duże prędkości – nie zawsze kontrolowane. Poza tym dochodzi do nagłych zwrotów. Ten sport uczy więc także szybkich reakcji.

– Wygrywa ten, kto popełnia mniej błędów, płynie najkrótszą drogą, a załoga świetnie ze sobą współpracuje. Cały czas się uczę pracy ze stresem na łodzi. W trakcie regat nie ma za bardzo czasu na rozpamiętywanie błędów, trzeba szybko się pozbierać i płynąć dalej. Ten czas refleksji przychodzi później, wieczorem, kiedy analizujemy dzień i zdajemy sobie sprawę z niewykorzystanych szans czy popełnionych błędów. Wyciągnie wniosków, właściwa regeneracja i odpowiednie nastawienie mentalne można w sobie wyrobić – mówi prezes.

Sport kształtuje charakter

Przyznaje, że pasja nauczyła go cierpliwości – zwłaszcza czas przygotowań. Regaty trwają 3–5 dni, ale transport i rozłożenie łodzi, treningi i cała reszta zajmują dużo więcej czasu.

– Trochę to przypomina Formułę 1, gdzie sam wyścig trwa niecałe dwie godziny, ale poprzedzony jest bardzo długimi i żmudnymi przygotowaniami. W żeglarstwie nie da się niczego przyspieszyć, bo to sport, który uczy pokory, systematyczności i skupienia na detalu. Tutaj nie da się iść na skróty – uważa Przemysław Gacek.

Żeglowanie uczy również solidnego planowania i podejmowania trafnych decyzji w szybko zmieniających się warunkach, co przydaje się w biznesie i – według prezesa Grupy Pracuj – jest podobne do zarządzania firmą, w której przedsiębiorca musi być gotowy na niespodziewane reakcje i zmiany zachodzące w organizacji i otoczeniu rynkowym.

– Ten sport pokazał mi też, jak ważne jest zachowanie równowagi i trzeźwego myślenia, gdy sytuacja wymaga szybkiego działania pod presją. Ta umiejętność przekłada się na codzienne decyzje biznesowe – uważa menedżer.

Praktyka czyni mistrza

Dostrzega więcej podobieństw między żeglowaniem i prowadzeniem firmy. Uważa, że w obu wypadkach główną rolę odgrywa planowanie i dobre przygotowanie oraz właściwa rekrutacja i wyćwiczenie pewnych nawyków.

– Nie można wypalić się na początku, bo najważniejsze jest długoterminowe myślenie i konsekwencja. Najlepsi żeglarze na świecie mają za sobą te przysłowiowe 10 tys. godzin na wodzie i elementy, których ja się uczę i które ćwiczę, oni mają już zautomatyzowane – nie muszą się nad nimi zastanawiać – mówi Przemysław Gacek.

Wciąż ma marzenia do zrealizowania. W biznesie zakłada dalszy rozwój grupy i nowe inwestycje, a jego wizją jest zbudowanie największej w Europie platformy HR-tech ekosystemu marek będących rozwiązaniami pierwszego wyboru zarówno dla kandydatów, jak i pracodawców. Prywatnie marzy o wygraniu mistrzostw świata w klasie 5.5 – z nim za sterem.

Możesz zainteresować się również: