Priorytety szefa T-Mobile

Nie będziemy walczyć o udziały, lecz rentowność — mówi Zacharias Piperidis.

Miroslav Rakowski i Grzegorz Bors odchodzą z zarządu T-Mobile. Spółką pokieruje Zacharias Piperidis.

Zobacz więcej

Zacharias Piperidis, nowy prezes T-Mobile MW

— Jestem tu po to, by wprowadzić spółkę w kolejną fazę rozwoju, do czasu wybrania nowego prezesa. Kluczowe zadania na najbliższe miesiące to udział w aukcji na częstotliwości LTE i integracja z GTS — mówi Zacharias Piperidis, który poznał spółkę jako członek rady nadzorczej.

Jest członkiem zarządu greckiego telekomu OTE i zamierza łączyć obie funkcje. To sugeruje, że nie zamierza zagrzać w Polsce miejsca. W przeciwieństwie do poprzednika składa ostrożne deklaracje.

— Nie planujemy radykalnych zmian. Zamierzamy przyjrzeć się dotychczasowej aktywności i zastanowić się, w jaki sposób rozłożyć akcenty, by działać jeszcze skuteczniej. Naszym celem nie jest zdobycie kolejnego 1 proc. udziałów w rynku, ale zapewnienie, że T-Mobile jest rentowną firmą — mówi Zacharias Piperidis.

Miroslav Rakowski nie będzie zbierał owoców wprowadzonych pomysłów — od płatności mobilnych począwszy, a skończywszy na sojuszu z TVN. Za czasów ustępującego prezesa T-Mobile zdecydował się na połączenie sieci z konkurencyjnym Orange i kupił GTS, co dało mu potrzebną obecność w telefonii stacjonarnej. O ile jednak Miroslav Rakowski skupił uwagę na jakości sieci, o tyle teraz T-Mobile postawi na ofertę wiązaną, łączącą telefonię stacjonarną, mobilną, internet i telewizję. Będzie gonił operatorów sieci Orange i Plus.

— Chcemy być dostawcą usług zintegrowanych, ale rozumianych jako połączenie najlepszej jakości sieci i technologii z możliwością dostarczania najlepszych treści — wyjaśnia Zacharias Piperidis. Czy przygotowywana strategia oznacza, że spółka przyjrzy się ewentualnym akwizycjom, takim jak Netia czy UPC?

— Nie komentuję spekulacji. Jeżeli pojawi się interesująca możliwość przejęcia, rozważymy ją — mówi Zacharias Piperidis. T-Mobile jest mocno zajęty fuzją z przejętym pół roku temu GTS.

— Przeprowadzimy rebranding GTS w połowie stycznia 2015 r. — informuje Zacharias Piperidis. GTS wzmocni T-Mobile w segmencie usług szerokopasmowego internetu, daje mu wiele kompetencji z zakresu usług dla biznesu. Otwiera pole do zdobywania klientów, którzy do tej pory byli poza zasięgiem spółki niemającej sieci stacjonarnej.

— Powiększony o GTS T-Mobile będzie łatwiej pozyskiwał klientów innych sieci stacjonarnych. Integracja spółek pozwoli nam rozwinąć portfolio usług biznesowych i umocnić pozycję w tym segmencie — uważa Zacharias Piperidis. Klienci biznesowi są najlepszym kąskiem dla operatorów. Ofertę wzmacnia obecność w sektorze teleinformatycznym (ICT), którą konkurencyjny Orange promuje od dawna.

— Chcemy mocno zaistnieć w segmencie ICT. Dziś ma wartość 20 mld zł, za pięć lat będzie to dwa razy więcej — mówi Zacharias Piperidis.

Rynek spekuluje, że T-Mobile będzie się coraz bardziej zbliżał do Orange, z którym ma spółkę do zarządzania siecią. Po przeprowadzeniu outsourcingu IT, fuzja z francuskim operatorem będzie łatwiejsza. T-Mobile i Orange są jednym podmiotem na rynku brytyjskim, a fuzje między operatorami są coraz częstsze.

— Współpracujemy z Orange w ramach Networks, ale na poziomie komercyjnym i jakości sieci wciąż zaciekle konkurujemy — twierdzi Zacharias Piperidis.

Mówi się też o możliwości sprzedaży infrastruktury telekomunikacyjnej działającej w ramach Networks. Fundusze inwestycyjne co rusz proponują takie rozwiązanie zarządom obu operatorów. — Nie jestem przekonany, czy ten model miałby zastosowanie w Polsce. Przed nami jest jeszcze aukcja i inwestycje w rozbudowę zasięgu naszej sieci LTE — mówi Zacharias Piperidis.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Priorytety szefa T-Mobile