Próba sił o TV mobilną

MEW
opublikowano: 2008-04-24 00:00

Nadawcy mogą zaskarżyć konkurs. UKE to nie przeraża. Nie planuje zmiany zasad.

Nadawcy mogą zaskarżyć konkurs. UKE to nie przeraża. Nie planuje zmiany zasad.

Wokół przetargu na telewizję mobilną zrobiło się gorąco, gdy nadawcy zaczęli skarżyć się na jego formułę. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) upiera się, by definiować telewizję mobilną jako usługę telekomunikacyjną. Nadawcy, a w ślad za nimi Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, by była to usługa telewizyjna i podlegała władzy rady. Rada opublikowała wczoraj w tej sprawie oświadczenie, w którym opowiedziała się za koncesjonowaniem telewizji mobilnej, czyli uznaniem jej za usługę telewizyjną. Nadawcy chcą to wykorzystać i zaskarżyć przetarg na warunkach UKE.

— Jeśli decyzja będzie sprzeczna z prawem, to zastosujemy mechanizmy, które pozwolą nam powrócić do normalności — mówi Adam Brodziak z Polsatu.

Anna Streżyńska, prezes UKE, nie zamierza się ugiąć.

— Nie słyszałam argumentów ze strony krajowej rady, które mogłyby mnie skłonić do zmiany zasad przetargu. O jego odwołaniu nie ma mowy — mówi Anna Streżyńska.

Ten przetarg to dla prezes UKE ryzykowna gra. Wkracza na rynek firm, które dzięki władzy szklanego ekranu mają duże możliwości nacisku.

— To może być pierwsze niepowodzenie prezes UKE — mówi osoba związana z rynkiem medialnym.

Rynek telewizyjny od wielu lat jest podzielony między TVP, Polsat i TVN. Przetarg w jego obecnym kształcie otworzy drzwi konkurencji.

— Nadawcy prywatni wykorzystują dyskusję wokół telewizji mobilnej do siania niepokoju. Przedsiębiorcy mogą próbować utrzymywać monopol i konserwować status quo. Nie mam zamiaru im na to pozwalać — mówi Anna Streżyńska.

Przetarg ma być ogłoszony w maju.

Możesz zainteresować się również: