Z odzieżową spółką jest lepiej, choć nie można powiedzieć, że jest dobrze.
Próchnik, który od kilku lat liczy straty, jeszcze nie przełamał złej passy. Łódzki producent i dystrybutor płaszczy, kurtek i garniturów zakończył pierwszy kwartał tego roku z 0,32 mln zł straty netto. Ale oddajmy sprawiedliwość —rok temu spółka była jeszcze bardziej pod kreską (0,87 mln zł). Poprawę widać także na poziomie przychodów. Wyniosły one 5,46 mln zł wobec 3,26 mln zł rok wcześniej.
Władze spółki, której sieć ma 15 salonów (a co roku ma rosnąć o 3-5 placówek), liczą na to, że w tym roku znajdzie się wreszcie na plusie. Mają motywację w postaci… programu motywacyjnego. Jeśli w tym roku spółka wypracuje 1,5 mln zł zysku, a w 2008 r. 3 mln zł, członkowie zarządu, rady nadzorczej i pracownicy będą mogli kupić akcje spółki po 0,50 gr.
Inwestorzy są chyba bardziej sceptyczni. W środę kurs Próchnika spadał. Na zamknięciu inwestorzy płacili 1,11 zł, co oznacza spadek o 2,6 proc.