Producent odkuwek chce się odkuć na giełdzie

opublikowano: 07-04-2019, 22:00

PGO, największy w kraju wytwórca elementów kutych i odlewów, przechodzi metamorfozę. Ma nadzieję, że inwestorzy wreszcie go docenią

Notowana na warszawskiej giełdzie PGO to jedna ze spółek kontrolowanych przez Tomasza Domogałę, 12. na liście najbogatszych Polaków. Od prawie dwóch lat jej kurs spada. W połowie 2017 r. za akcje PGO płacono prawie 6 zł, dzisiaj — niewiele ponad 1,5 zł. Zdaniem kierujących grupą menedżerów nie ma żadnych fundamentalnych podstaw do takiego spadku ceny. Przeciwnie, sytuacja PGO jest coraz lepsza. Według szacunkowych danych ubiegły rok grupa zamknęła z ponad 407 mln zł przychodów (wobec 360 mln zł w 2017 r.), jej wynik EBITDA wyniósł 41,7 mln zł (30,36 mln zł w 2017 r. ), a zysk netto — 13,8 mln zł — był dwa razy wyższy od ubiegłorocznego.

Łukasz Petrus do należącej do PGO gorlickiej Kuźni Glinik
trafił w 2012 r., przechodząc z firmy Timken Polska, która produkuje m.in.
łożyska. Później piął się po szczeblach kariery, aż jesienią 2017 r. został
prezesem PGO.
Zobacz więcej

OD ŁOŻYSK DO ODKUWEK:

Łukasz Petrus do należącej do PGO gorlickiej Kuźni Glinik trafił w 2012 r., przechodząc z firmy Timken Polska, która produkuje m.in. łożyska. Później piął się po szczeblach kariery, aż jesienią 2017 r. został prezesem PGO. Fot. Paweł Ulatowski

Nie tylko dla górników

Zmieniła się struktura sprzedaży. Jeszcze kilka lat temu górnictwo odpowiadało za około 70 proc. obrotów PGO, a obecnie tylko za około 30 proc.

— Coraz ważniejsze stają się inne sektory, m.in. kolejnictwo. Ten segment stanowi teraz około 7 proc. naszych przychodów, a jeszcze dwa, trzy lata temu nie przekraczał nawet 1 proc. — mówi Łukasz Petrus, prezes giełdowej spółki.

PGO produkuje m.in. koła i osie kolejowe, elementy wózków kołowych i wagonów. Perspektywiczne są też sektory paliwowy, energetyczny i chemiczny.

— Zakładamy, że zamówień z sektora kolejowego będzie coraz więcej m.in. dlatego, że remonty taboru i infrastruktury były wstrzymywane lub przesuwane. W tym roku zakładamy więc kolejny przyrost w tym segmencie — tłumaczy prezes.

Strategia PGO przewiduje utrzymanie dywersyfikacji — udział żadnej z branż nie powinien przekroczyć 25-30 proc. przychodów. W przypadku górnictwa nie będzieto jednak realne w 2019 r. Kolejnym celem jest zwiększenie udziału eksportu w przychodach. Obecnie połowa produkcji PGO trafia za granicę, z czego około 40 proc. (20 proc. całej sprzedaży) — do Niemiec. Wśród największych odbiorców są też Szwecja i Francja (po około 4-6 proc. całej sprzedaży).

— Mamy też już pierwsze kontrakty w USA i zaczynamy budować tam przyczółki. To przede wszystkim umowy z klientami z sektora paliwowego — mówi Łukasz Petrus.

Kolejny element strategii to zwiększenie udziału w sprzedaży wyżej przetworzonych produktów, które zapewniają wyższą marżę. Chodzi m.in. o wyroby, które po kuciu lub odlaniu są poddawane obróbce mechanicznej, montuje się je z większej liczby elementów lub maluje. Pomogą w tym inwestycje.

W rękach robotów

— Dzięki inwestycjom w nowe technologie chcemy m.in. rozpocząć produkcję elementów używanych do kotwiczenia morskich farm energetycznych. Będą one mogły powstawać w zakładzie w Piotrkowie Trybunalskim od 2020 r. — mówi Ireneusz Kazimierski, wiceprezes PGO ds. operacyjnych. Kontrakty z odbiorcami z tej branży stanowią obecnie około 2 proc. sprzedaży grupy.

Spółka jest w trakcie realizacji założonego w strategii planu inwestycyjnego, zgodnie z którym w latach 2017-20 CAPEX wyniesie 110 mln zł.

— W ramach strategii w zeszłym roku wydaliśmy około 33 mln zł. Założenia były wyższe, ale część wydatków przenieśliśmy na kolejny rok. Szacujemy, że tegoroczny CAPEX wyniesie około 58 mln zł — mówi Lucjan Augustyn, wiceprezes PGO ds. finansowych.

W ramach tych nakładów w zakładach Pioma-Odlewnia w Piotrkowie Trybunalskim oraz w Odlewni Żeliwa Śrem realizowane są projekty badawczo-rozwojowe, których celem jest budowa nowych kompetencji w obszarze wyrobów o wyższych parametrach i spełniających wyższe wymagania technologiczne. Projekty są w około 40 proc. dofinansowane z NCBiR, a ich wartość wynosi 85 mln zł.

— W Śremie wdrażamy właśnie zautomatyzowane gniazdo do obróbki odlewów. Rozważamy już zakup kolejnego — mówi Ireneusz Kazimierski, dodając że ta technologia przyspiesza pracę nawet czterokrotnie.

Zrobotyzowane stanowisko działa także w Kuźni Glinik w Gorlicach.

— Jest to w pełni zautomatyzowane gniazdo obrabiarek współpracujące z dwoma robotami. Zakład wdraża także zrobotyzowane stanowisko na linii kucia — dodaje Ireneusz Kazimierski.

Dotychczas robotyzacja kosztowała firmę 5,5 mln zł. W planach są kolejne zakupy, które poprawią wydajność.

— Kupno robotów nie oznacza, że będziemy redukować zatrudnienie — wręcz przeciwnie. Obecnie posiłkujemy się pracownikami z Ukrainy. Utworzyliśmy nawet spółkę celową PGO Services, która rekrutuje obcokrajowców i pomaga im w adaptacji w nowym miejscu. Dzięki jej działalności mamy najniższą rotację pracowników ze Wschodu spośród wszystkich dużych zakładów przemysłowych w Polsce — podkreśla prezes.

Duży może więcej

W PGO zachodzą też zmiany organizacyjne.

— Jesteśmy w trakcie konsolidacji, która polega na włączeniu do spółki matki mających własną osobowość prawną fabryk Kuźnia Glinik, Pioma-Odlewnia i Odlewnia Żeliwa. W przypadku pierwszych dwóch spółek zmiana została już dokonana, natomiast Odlewnia Śrem zostanie włączona do PGO w drugiej połowie roku. Docelowo grupa będzie się składać z jednej spółki produkcyjnej oraz dwóch pomocniczych — PGO Services oraz PGO Estate, zajmującej się zarządzaniem aktywami i optymalizacją w obszarze nieruchomości, które nie są wykorzystywane do produkcji odlewniczej — wyjaśnia Łukasz Petrus.

Niepotrzebny majątek ma być skomercjalizowany, co oprócz jednorazowego zastrzyku gotówki ma przynieść obniżkę kosztów stałych nawet o 1,5 mln zł rocznie.

— Odejście od struktury holdingowej to korzyści m.in. dla akcjonariuszy, którzy nie będą otrzymywać dywidendy z zysku wypracowanego przez podległe dotychczas spółki z rocznym opóźnieniem — uważa prezes.

Ponadto większy podmiot, jakim stanie się PGO, będzie mógł skuteczniej zabiegać o kontrakty na międzynarodowych rynkach.

— Zauważyliśmy już, że to ważny aspekt w przypadku zamówień dla branży paliwowej rolniczej, motoryzacyjnej czy kolejowej na zachodnich rynkach. Dzięki konsolidacji będziemy kompleksowo obsługiwać klientów, którzy będą mogli zamówić i otrzymać pełną ofertę produktową grupy od jednego podmiotu — mówi Łukasz Petrus.

OKIEM EKSPERTA

Dobry kierunek rozwoju

STEFAN DZIENNIAK, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Polska branża odlewnicza — a mamy w Polsce łącznie około 400 odlewni, w tym kilka dużych — eksportuje co najmniej połowę produkcji. Gros trafia na rynek niemiecki. Tymczasem tam właśnie należy się spodziewać spowolnienia, co zapowiadają już nawet przedstawiciele federalnego rządu. Musi się ono odbić także na kondycji polskiej branży odlewniczej. Postawienie na bardziej zaawansowane produkty to dobry kierunek rozwoju. Im trudniejsza produkcja, tym mniej naśladowców i mniejsza konkurencja rynkowa, a więc wyższe marże. Trzeba jednak pamiętać, że to musi kosztować. Potrzebne będą większe nakłady na inwestycje, co może ograniczyć wypłatę dywidendy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu