Kolejne dobre dane o produkcji przemysłowej nie pozwolą na obniżkę stóp. Mimo ciągle niskich cen.
Jest nieco lepiej, niż oczekiwali ekonomiści. O 10,1 proc. rok do roku wzrosła w lutym produkcja przemysłowa. W porównaniu ze styczniem poziom produkcji nie uległ zmianie — podał Główny Urząd Statystyczny (GUS).
— To nas bardzo cieszy. Oznacza to, że wzrost gospodarczy w I kwartale tego roku będzie jeszcze wyższy niż w ubiegłym kwartale — powinien sięgnąć 4,6 proc. w stosunku do 4,2 proc. w IV kwartale 2005 r. — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.
Podobnie uważa Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK, według którego mamy do czynienia z kontynuacją szybkiego wzrostu gospodarczego przy niezmiennie niskiej inflacji.
— Z danych GUS wynika, że wciąż eksport jest głównym czynnikiem wzrostu produkcji przemysłowej, o czym świadczy wzrost produkcji w gałęziach ukierunkowanych na eksport np. sprzętu radiowo-telewizyjnego (blisko 100 proc.), samochodów (15 proc.) czy maszyn i urządzeń (13 proc.) — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.
Kolejny raz negatywne wskaźniki odnotowała natomiast produkcja budowlano-montażowa, która spadła w lutym o 3,5 proc.
— Mamy drugi minus z rzędu, ale to warunki pogodowe nie sprzyjają budownictwu — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.
Po niskiej inflacji konsumenckiej (CPI) także dane o cenach producentów (PPI) okazały się zaskakująco dobre. W porównaniu z lutym 2005 r. wzrosły zaledwie o 0,7 proc. W ciągu roku najbardziej podrożała produkcja w górnictwie (7,4 proc.) i w sektorze wytwarzania i zaopatrywania w energię, gaz i wodę ( 0,6 proc.). W przetwórstwie przemysłowym ceny spadły o 0,6 proc.
Ekonomiści — przynajmniej w najbliższych miesiącach — nie dostrzegają zagrożeń inflacyjnych.
— Jednak przyspieszenie gospodarcze i związany z tym odbudowujący się popyt znajdą odzwierciedlenie w cenach w 2007 r. A to one są istotne dla RPP — przypomina Piotr Bielski.
Jego zdaniem, na marcową obniżkę stóp nie ma co liczyć.
— RPP nie będzie nic robiła do kwietnia, kiedy pojawi się raport o inflacji. Dopiero po jego analizie i końcu zamieszania wokół NBP rada może ciąć stopy o 25 pkt baz. — ocenia Jacek Wiśniewski.