Prof. Sławomir Dębski: pokój kosztuje. Pytanie, czy jesteśmy gotowi zapłacić

Marcin DobrowolskiMarcin Dobrowolski
opublikowano: 2026-02-24 14:25

Historia nie daje gotowych recept, a największe błędy państwa popełniają wtedy, gdy projektują własne wyobrażenia racjonalności na przeciwnika — przekonywał prof. Sławomir Dębski podczas konferencji „Co nas czeka”. Pokój w Europie nie jest stanem naturalnym. Jest efektem równowagi sił i świadomej decyzji o ponoszeniu kosztów jego utrzymania.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Profesor Sławomir Dębski, historyk i analityk stosunków międzynarodowych, były dyrektor PISM, współtwórca programu „Ground Zero”, od lat zajmuje się rosyjską polityką zagraniczną i bezpieczeństwem Europy Środkowo-Wschodniej. Jego głos w debacie publicznej łączy perspektywę historyczną z analizą bieżącej strategii Kremla.

Z historii korzystamy źle

Punktem wyjścia jego wystąpienia była refleksja nad rolą historii w myśleniu strategicznym. Jego zdaniem problem nie polega na tym, że historia nie uczy, lecz na tym, że korzysta się z niej bezrefleksyjnie.

— Starannie przekładamy doświadczenia historyczne jeden do jednego na współczesność. Tymczasem okoliczności, kultura strategiczna i kontekst decyzyjny zawsze są inne — podkreślał Sławomir Dębski.

Odwołania do Tukidydesa czy do Monachium 1938 r. mają sens jako ilustracje dylematów politycznych, ale nie mogą zastępować analizy.

— Jeśli ustąpimy w małej sprawie, to nie znaczy, że powstrzymamy agresję. To może oznaczać kolejne żądania — stwierdził profesor.

Jednocześnie zwrócił uwagę na pułapkę mądrości po fakcie. Łatwo jest dziś cytować Churchilla jako proroka, trudniej pamiętać, że w momencie wygłaszania swoich ostrzeżeń był politykiem opozycji, uczestnikiem bieżącej walki o władzę.

Wskazał trzy powtarzalne błędy w myśleniu o przyszłości: mechaniczne kopiowanie modeli z przeszłości, przekonanie, że świat się nie zmienia oraz arogancję prognozowania — jeżeli dwa razy coś przewidzieliśmy, to wydaje się nam, że za trzecim razem też się uda.

Sankcje to koszt dla nas

W kontekście Rosji padło pytanie, dlaczego Zachód wcześniej nie zatrzymał Kremla. Odpowiedź była daleka od publicystycznej prostoty.

— Sankcje polegają na nałożeniu kosztów przede wszystkim na siebie. To my musimy je zaakceptować. W 2008 r. akceptacja społeczna dla takich kosztów byłaby znacznie mniejsza niż w 2014 czy po 2022 — powiedział prof. Dębski.

Politycy — podkreślał — nie działają w próżni. Ich decyzje są ograniczone nastrojami społecznymi i kalkulacją wyborczą. Bez gotowości opinii publicznej do ponoszenia kosztów nie ma twardej polityki zagranicznej.

Ameryka w kryzysie przywództwa

Osobny wątek dotyczył Stanów Zjednoczonych. Profesor porównał ich obecną sytuację do ratowania tonącego.

— Amerykanie widzą, że tracą przewagę nad Chinami, że rośnie zadłużenie, że tradycyjne sektory przemysłu mają problemy. W takiej sytuacji pojawia się pokusa gwałtownych ruchów — stwierdził Sławomir Dębski.

Jednocześnie przestrzegł przed prostymi analogiami do lat 30. XX wieku. Amerykański system polityczny zawiera mechanizmy korekty: wybory do Kongresu, silna kontrola legislacyjna, realna odpowiedzialność urzędników.

Iluzja Wandel durch Handel

Jednym z kluczowych wątków jego wystąpienia było podważenie wiary w koncepcję Wandel durch Handel (zmiana przez handel), która przez lata dominowała w relacjach Zachodu z Rosją.

— To jest projekcja naszych kryteriów racjonalności na partnera. Błędnie zakładamy, że on będzie definiował swoje interesy tak jak my — stwierdził profesor.

Przypomniał, że podobne złudzenia towarzyszyły już brytyjskiej polityce wobec Rosji bolszewickiej w latach 20. XX wieku. Wówczas również sądzono, że wciągnięcie Moskwy w handel zmieni jej zachowanie.

— Każde mocarstwo handlowe ma skłonność wierzyć, że poprzez handel zmieni świat, i to złudzenie powraca — powiedział Sławomir Dębski.

40 do 60 dla pełnoskalowej wojny

Odniósł się także do własnych ocen sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W listopadzie 2021 r. oceniał prawdopodobieństwo wojny jako mniejsze niż 50 proc.

— Rosja mogła realizować swoje cele innymi środkami. Oceniałem to na 60 do 40, że wojny nie będzie. Ale jeśli zdecyduje się użyć siły, to będzie to wojna pełnoskalowa — przypomniał profesor.

Momentem przełomowym było ultimatum z grudnia 2021 r., w którym Rosja żądała wycofania sił NATO ze wschodniej flanki.

— To był element większej strategii — było jasne, że Rosja chce tworzyć wiarygodne zagrożenie dla pokoju w Europie, by w zamian za jego utrzymanie wymuszać polityczne koncesje — uważa Sławomir Dębski.

Ile kosztuje pokój

Najostrzejsza część jego wystąpienia dotyczyła suwerenności i dylematu, czy gdyby ceną pokoju była jej częściowa utrata, warto ją zapłacić?

— Organy państwa są konstytucyjnie zobowiązane do obrony integralności terytorialnej. Nie mają prawa oddać ani kawałka terytorium — stwierdził profesor.

Przypomniał, że w ostatnich 30 latach Polska osiągnęła bezprecedensowy poziom rozwoju dzięki sprzyjającej koniunkturze geopolitycznej — rozszerzeniu NATO i UE oraz amerykańskiemu parasolowi bezpieczeństwa.

— Jesteśmy najbogatszym pokoleniem w historii. Naszym celem strategicznym powinno być przedłużenie tego złotego wieku. Warunkiem jest wiarygodne odstraszanie. Rosję może odstraszać widmo klęski. Widmo wojny na jej terytorium, widmo niszczenia jej infrastruktury. Trzeba stworzyć dylemat po drugiej stronie — stwierdził Sławomir Dębski.

Jego zdaniem w świecie, w którym historia się rymuje, ale nie powtarza dosłownie, wybór nie sprowadza się do prostego dylematu wojna–pokój. Chodzi o decyzję, czy bezpieczeństwo traktować jako koszt czy jako inwestycję. Według profesora bez tej inwestycji nie będzie ani pokoju, ani kolejnych 30 lat rozwoju.

Możesz zainteresować się również: