Projekt do naprawy

Marcin Bołtryk
opublikowano: 15-08-2018, 22:00

Zbyt rygorystyczne wymagania techniczne i wysokie opłaty za badania mogą spowolnić rozwój elektromobilności w Polsce.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) przedstawiło uwagi do projektu rozporządzenia w sprawie wymagań technicznych dla stacji ładowania samochodów elektrycznych.

— PSPA integruje firmy z wielu branż, m.in. paliwowej, energetycznej, motoryzacyjnej, transportowej i infrastrukturalnej, w tym producentów ładowarek i operatorów stacji, a także instytucje finansowe, które tworzą podstawowy łańcuch wartości sektora elektromobilności. Mamy pełny obraz sytuacji na rynku. Dzięki temu, w ramach konsultacji, przedstawiliśmy kompleksowe stanowisko branży — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Wśród sugestii znalazły się propozycje usunięcia niektórych regulacji, np. konieczności stosowania wyłącznika różnicowoprądowego o znamionowym prądzie nie przekraczającym 30 mA. PSPA zaproponowało także nowe zapisy, m.in. o tym, że punkty i stacje ładowania mogą być zasilane z osobnych przyłączy, jak również z istniejącego przyłącza stacji paliw czy innych obiektów budowlanych.

— Nie jest także możliwe, ze względów bezpieczeństwa, dostarczenie Urzędowi Dozoru Technicznego (UDT) bądź jakiemukolwiek innemu podmiotowi spoza autoryzowanego serwisu dokładnego opisu dotyczącego przeglądów, napraw i usuwania usterek stacji — mówi Maciej Mazur.

Przedstawiciele sektora wskazali również na konieczność umieszczania na tabliczkach znamionowych informacji o obsługiwanych typach złączy, a tego producenci punktów nie robią. Branża podnosiła także sprawę opłat za badania UDT.

— Opłaty są za wysokie i mogą stanowić barierę rozwoju infrastruktury ładowania. W szczególności dotyczy to stacji ładowania normalnej mocy, w przypadku których koszty te stanowić będą istotną część nakładów inwestycyjnych. Brak rozróżnienia na punkty o normalnej mocy na prąd przemienny i punkty o dużej mocy na prąd stały powoduje, że w pierwszym przypadku koszt badania może się równać kosztowi urządzenia — wskazuje Maciej Mazur.

Według PSPA, przyjęte w rozporządzeniu ogólne pojęcie awarii powoduje, że każda nieprawidłowość pracy stacji ładowania, nawet taka, która nie ma wpływu na jakość jej pracy ani bezpieczeństwa użytkowników, skutkować powinna wyłączeniem urządzania z eksploatacji. Zaproponowano regulację, że jedynie awarie stanowiące realne zagrożenie powinny skutkować wyłączeniem stacji. Niezbędna jest także zmiana definicji modernizacji i naprawy urządzenia, po której wymagana będzie kolejna kontrola techniczna UDT. Obecny przepis zakłada, że badanie takie jest konieczne przy każdej naprawie, podczas której użyto części zamiennej lub podzespołu innego niż „takie same”.

PSPA zwraca uwagę, że rynek pojazdów elektrycznych w Polsce jest w początkowej fazie rozwoju i w Polsce brakuje przepisów dotyczących punktów ładowania.

— Dlatego rozporządzenie jest tak ważne. Chodzi jedynie, żeby nie przeregulować tego obszaru, bo spowolni to rozwój infrastruktury ładowania w Polsce — mówi Maciej Mazur.

Uwagi do rozporządzenia zostały przekazane Ministerstwu Energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy