Prokurator nie ma dość

Agnieszka Berger
opublikowano: 2006-09-29 00:00

Prokuratura przedłużyła śledztwo w sprawie prywatyzacji Elektrowni Połaniec. Planuje kolejne przesłuchania.

Już kilkadziesiąt osób odpowiadało na pytania prokuratora w sprawie prywatyzacji Elektrowni Połaniec. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przesłuchano około 30 osób zaangażowanych w dwie transakcje między belgijskim Electrabelem (wcześniej Tractebelem) a Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP). Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga (POWP) bada sprawę na podstawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonego w ubiegłym roku przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK). Zdaniem NIK, w wyniku niedopełnienia obowiązków przez urzędników resortu skarb państwa stracił ponad 130 mln zł.

Za tanio i za wcześnie

Przypomnijmy, że NIK ma zastrzeżenia do obu umów prywatyzacyjnych, na których podstawie MSP sprzedało belgijskiemu inwestorowi akcje Elektrowni Połaniec. Najpierw w kwietniu 2000 r. Belgom sprzedano tylko 25 proc. akcji po 198,25 zł. Jednocześnie oddano im kontrolę nad elektrownią, choć skarb państwa pozostawał jej 60- -procentowym akcjonariuszem. Ministrem skarbu był wówczas Emil Wąsacz, obecnie prezes giełdowego Stalexportu, któremu niedawno gdańska prokuratura postawiła zarzuty w związku z prywatyzacją PZU. Po trzech latach (resortem kierował wówczas Sławomir Cytrycki) belgijski inwestor odkupił od MSP pozostałe 60 proc. akcji, ale zapłacił za nie już tylko po 155,66 zł. W rezultacie ze sprzedaży Połańca uzyskano nieco ponad 1 mld zł, podczas gdy — według NIK — można było otrzymać o 130 mln zł więcej, bo pierwotna oferta Belgów (z 2000 r.) opiewała na 195 zł za akcję, przy czym inwestor był zainteresowany 85-procentowym pakietem. NIK uważa też, że skarb państwa poniósł dodatkowe straty m.in. w wyniku znacznej partycypacji w kosztach restrukturyzacji elektrowni, podczas gdy wynikające z niej korzyści odniósł tylko nowy właściciel. W związku z restrukturyzacją spółka w okresie dzielącym obie transakcje przynosiła straty. Gdy MSP pozbyło się akcji, zaczęła osiągać wysokie zyski.

Przesłuchań ciąg dalszy

POWP bada sprawę już od ponad roku. Początkowo spodziewano się, że decyzja o umorzeniu śledztwa lub postawieniu zarzutów zapadnie wcześniej, jednak — jak mówi prokurator Renata Mazur, rzeczniczka praskiej prokuratury — nie udało się tego zrobić, bo „ilość czynności, które trzeba było wykonać w związku z prowadzonym śledztwem, okazała się nadspodziewanie duża”.

— W dodatku wpłynęła do nas dodatkowa dokumentacja z Elektrowni Połaniec i NIK. Ostatnie dokumenty otrzymaliśmy w sierpniu — wyjaśnia Renata Mazur.

Na razie nic nie wskazuje na to, by postępowanie miało zakończyć się umorzeniem, bo POWP wystąpiła do Prokuratury Apelacyjnej o jego przedłużenie o kolejne trzy miesiące. Wczoraj dostała zgodę.

— Prokuratura Apelacyjna podzieliła nasz pogląd na to, jakie czynności trzeba jeszcze wykonać w ramach śledztwa. Nie mogę ujawnić, co planujemy, bo zainteresowani powinni dowiadywać się o tym, że zamierzamy ich przesłuchać, z naszego zawiadomienia, a nie z mediów — dodaje rzeczniczka POWP.

Decyzja o ewentualnym postawieniu zarzutów ma zapaść po zaopiniowaniu zebranego materiału przez biegłego. Śledztwo powinno zakończyć się do 27 grudnia.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce