Protekcjonizm bruździ eksporterom

Eksport rośnie, rosną też bariery. Do Czechów, broniących rynku przed „słabej jakości” żywnością z Polski, dołączają Rumuni i Bułgarzy

Bułgarom i Rumunom zaczęła przeszkadzać polska żywność. Niedawno głośno było o rumuńskich producentach jaj, którzy alarmowali, że kraj „zalewany jest przez tani import jaj o wątpliwej świeżości, szczególnie z Polski, co doprowadziło już do bankructw”. Szef tamtejszego Zrzeszenia Hodowców Drobiu poinformował, że rumuńscy producenci, którzy cierpią z powodu „nieuczciwej konkurencji ze strony Polski” (odpowiedzialnej za 82 proc. importu), „zaapelowali do władz, by powiadomiły Polskę i Komisję Europejską o sytuacji, która doprowadza fermy w Rumunii do upadłości”.

Dla konsumentów…

O nowym prawie żywnościowym, które zacznie obowiązywać w Rumunii w połowie stycznia (obecnie trwa 6-miesięczny okres przejściowy), nie było w mediach tak głośno, a jest w nim wiele interesujących zapisów. Duzi handlowcy będą musieli w co najmniej 51 proc. (wolumenowo) zaopatrywać się w produkty mięsne i mleczarskie (to gros polskiego eksportu do Rumunii), piekarnicze oraz owoce i warzywa u lokalnych dostawców. Obowiązkowe ma być również zapewnienie „wyróżniającego” miejsca na sklepowych półkach dla rumuńskich produktów.

Handel będzie także organizował wydarzenia, które mają promować rodzimą żywność. Produkty mięsne zostaną też dodatkowo zaopatrzone w informację o procentowym wykorzystaniu rumuńskich surowców w produkcji. To tylko część zmian wymienionych m.in. przez prawniczki Dianę Gavrę i Iulianę Negoitę z rumuńskiej kancelarii Zamfirescu Racoti & Partners na łamach portalu Lexology.

Tłumaczą w nim, jak dzięki ogólnym określeniom, jak „krótki łańcuch dostaw” (któremu służyć mają nowe zalecenia), przepisy przynajmniej częściowo bronią się przed łamaniem zasad wolnego rynku UE. Skrócenie łańcucha dostaw ma, zdaniem autorów nowego prawa, zapewnić konsumentom lepszy wybór świeżych produktów bezpośrednio od wytwórców, którzy mieli wcześniej problemy z szerokim wejściem do supermarketów.

— Te przepisy to czysty protekcjonizm. Konsekwencje są oczywiste — eksporterów czekają znaczące utrudnienia w dostępie do rynku rumuńskiego, bo duzi dystrybutorzy będą preferowali produkty krajowe. Jest to ewidentne naruszenie przepisów o wolnym handlu. Nietrudno sobie wyobrazić, że po podobne narzędzia będą sięgać kolejne kraje, skoro instytucje unijne nie blokują skutecznie ich wdrożenia. Jeżeli takie praktyki staną się powszechne, będzie to oznaczać koniec wspólnego unijnego rynku — komentuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

— Docierają do nas sygnały od przedsiębiorców o stwarzaniu kolejnych barier. Prekursorami byli Czesi i Słowacy, teraz biorą się za to kolejne kraje. Jak tak dalej pójdzie, poważnie zaszkodzi to kwitnącemu eksportowi polskiej żywności — mówi Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

…czy przeciw konsumentom

Bułgarzy zajęli się natomiast m.in. naklejkami. Powszechnie naklejane w wielu krajach na żywności importowanej, z tłumaczeniem składu i innych informacji o produkcie, mają być zakazane. Dozwolone będą tylko opakowania, na których oryginalnie wydrukowano informacje w języku bułgarskim. Wejście tych przepisów w życie nie jest jeszcze pewne.

— To już nie pojedyncze przypadki, ale trend. Różne kraje członkowskie zaczęły wprowadzać prawo dyskryminujące import. To wbrew interesom konsumentów, bo to władze decydują, co kupować i ile za to płacić — mówi Christian Verschueren, dyrektor generalny EuroCommerce, organizacji zrzeszającej sektor handlowy w Europie.

Rumunia i Bułgaria nie są czołowymi odbiorcami naszego eksportu rolnospożywczego. Są nim natomiast Czechy, po Niemczech i Wielkiej Brytanii, z 7-procentowym udziałem. Są jednak kategorie spożywcze, w których importują sporo, jak produkty mleczarskie, których Bułgaria kupiła w ubiegłym roku (według GUS) za 180 mln zł, a Rumunia — za 282 mln zł.

Oba kraje kupiły też od nas sporo mięsa i podrobów: Bułgaria za 280 mln zł (była to największa pozycja w spożywczym eksporcie do tego kraju), a Rumunia za 245 mln zł. Rumuni też słodycze zawierające kakao (179 mln zł), przetwory owocowo-warzywne (119 mln zł) i owoce (109 mln zł).

Polsko-czeska bitwa o żywność

Pionierami protekcjonizmu uderzającego w eksport polskiej żywności byli Czesi, którzy już kilkakrotnie próbowali wprowadzić przepisy uderzające w importerów (np. obowiązek podania ceny odsprzedaży produktu na 48 godzin przed wprowadzeniem go do obrotu).

Głośnym echem odbił się też okólnik Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności, który nakazywał szczególnie dokładną kontrolę towarów z Polski. Czeski minister rolnictwa zaprzeczył na Twitterze, że taki dokument istnieje, ale występując w czeskiej telewizji, zmienił zdanie. Latem tego roku Czesi zgłaszali zastrzeżenia pod adresem polskich jaj, a szef resortu rolnictwa apelował o kupowanie czeskich. Argumenty Czechów zawsze brzmią tak samo — przekonują, że chcą wyeliminować import żywności słabej jakości, która zastępuje czeską — ich zdaniem, wysokiej jakości. Nasza branża też niezmiennie odpowiada: jeśli Czesi zamawiają tanie produkty, to nie mogą się spodziewać towaru z najwyższej półki.

Eksport mięsem stoi

Eksport polskiej żywności rośnie jak na drożdżach, a jego udział w całej sprzedaży zagranicznej wynosi ponad 13 proc. Impulsem było wejście do UE, które otworzyło wiele rynków. Ubiegły rok przyniósł kolejny rekord — 23,6 mld EUR. Dla porównania — w 2004 r. było to 5,2 mld EUR. Zdecydowana większość, bo aż 80 proc. naszej spożywczej sprzedaży zagranicznej, zostaje w UE.

Największymi odbiorcami są od lat Niemcy — w 2015 r. kupili od nas żywność za 5,3 mld EUR i najwięcej spośród wszystkich naszych partnerów, m.in. ryb, zbóż, drobiu, produktów mleczarskich, soków i pieczarek (dane Agencji Rynku Rolnego). W strukturze towarowej naszej sprzedaży zagranicznej dominują: mięso, żywiec i przetwory (odpowiadające za 20 proc. wartości eksportu), ziarno zbóż i przetwory, tytoń i wyroby tytoniowe, cukier i wyroby cukiernicze, produkty mleczarskie oraz ryby i przetwory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Rolnictwo / Protekcjonizm bruździ eksporterom