Provimi chce odskoczyć rywalom z branży

Wiktor Szczepaniak
10-05-2010, 00:00

Provimi Polska kończy wielką restrukturyzację. Sporo inwestuje i nie wyklucza przejęć. Rywale jednak nie śpią.

Potentat z rynku pasz mocno się odchudza i zbroi zarazem

Provimi Polska kończy wielką restrukturyzację. Sporo inwestuje i nie wyklucza przejęć. Rywale jednak nie śpią.

Zarejestrowana w Holandii Grupa Provimi, należąca obecnie do angielskiego funduszu private equity Permira, dzięki przejęciom wywalczyła w ciągu kilkunastu lat pierwszą pozycję na polskim rynku paszowym. Na tym jednak należąca do grupy spółka Provimi Polska nie zamierza poprzestać.

Wyścig z De Heus

— Od kilku lat w naszej firmie prowadzona jest restrukturyzacja, której celem jest uzyskanie optymalnej wydajności produkcji. Na początku tego procesu mieliśmy aż 24 wytwórnie pasz wobec 11 obecnie. W związku z restrukturyzacją, mamy w całej Polsce wiele nieruchomości, elewatorów i gruntów na sprzedaż. Optymalizację organizacyjną i kosztową firmy zamierzamy zakończyć w 2011 r. — mówi Maciej Rybicki, prezes Provimi Polska.

Podkreśla, że spółka zamierza teraz skoncentrować się na podstawowym biznesie, jakim jest produkcja pasz dla zwierząt gospodarskich. Można więc spodziewać się sprzedaży nie pasujących do tego aktywów, jak np. należącej do Provimi Polska dużej fermy tuczników w Bieganowie. To może być łakomy kąsek dla jednej z dużych firm mięsnych.

Poza wielkim sprzątaniem i wyprzedażą zbędnego majątku Provimi Polska cały czas się zbroi.

— Na inwestycje w rozwój zakładów chcemy wydać w latach 2010-11 blisko 50 mln zł. Będą to głównie inwestycje w nowoczesne technologie zwiększające efektywność i ekologiczność produkcji. Chcemy też rozwijać wydajne produkty nowej generacji. Już dziś nasze pasze dla drobiu pozwalają wyhodować kurczaki (brojlery) o masie dochodzącej do 2,8 kg w ciągu zaledwie 40-42 dni — mówi Maciej Rybicki.

Inwestycje pomogą firmie utrzymać przewagę nad największymi rywalami, którymi są holenderski De Heus, amerykański Cargill oraz rodzimy Wipasz.

Provimi szacuje swoje udziały w polskim rynku pasz na 20 proc., podczas gdy udziały De Heus na około 15 proc. To może jednak wkrótce się zmienić, bo firma numer dwa też mocno inwestuje.

— Mamy w Polsce 6 zakładów. We wszystkich realizujemy znaczące inwestycje. W pięciu przypadkach podwajamy moce produkcyjne. Dzięki temu w ciągu 2 lat osiągniemy zdolności produkcyjne na poziomie ponad 1 mln ton rocznie — mówi Rafał Wiecheć, kierownik marketingu z De Heus.

Mali się wykruszą

Wielkie inwestycje potentatów paszowych to kiepska wiadomość dla kilkuset mniejszych wytwórców. Zdaniem ekspertów, w najbliższych latach z rynku wypadnie wielu z nich.

— Małym firmom paszowym będzie coraz trudniej konkurować z dużymi grupami, które mogą skutecznie obniżać koszty dzięki nowoczesnej technologii i masowym zakupom surowców — mówi Maciej Tomaszewicz, sekretarz generalny Izby Zbożowo-Paszowej.

Jego zdaniem, konsolidacja rynku paszowego jest nieunikniona, lecz oprócz wielkich firm ogólnopolskich znajdzie się na nim miejsce także dla części lokalnych producentów. Zwłaszcza w miejscach mocno oddalonych od wytwórni potentatów czy też w rejonach mniej atrakcyjnych dla dużych graczy. O docelowym kształcie rynku zdecydują jednak najwięksi.

— Choć nasza firma przewiduje obecnie głównie rozwój organiczny, to nie wykluczamy kolejnych przejęć, jeśli tylko trafią się jakieś atrakcyjne okazje: nowoczesny, korzystnie zlokalizowany zakład, uzupełniający naszą ofertę produktową — mówi Maciej Rybicki.

Provimi nie będzie jednak w tym odosobnione. De Heus także deklaruje chęć rozwoju i nie wyklucza akwizycji.

5-7

mld zł rocznie Tyle, w zależności od kursu walut, jest warty polski rynek pasz dla zwierząt gospodarskich

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Provimi chce odskoczyć rywalom z branży