Zniżka dolara na rynku międzynarodowym była bezpośrednią przyczyną spadku notowań kursu tej waluty do złotego. W minionym tygodniu dolar spadł do wsparcia 3,65 zł. Działo się to w sytuacji, gdy notowania EUR/USD zwyżkowały do 1,2420, najwyższego poziomu od połowy marca 2004 r. Obawy związane z zamachami terrorystycznymi w USA w połączeniu z nie najlepszymi danymi makro i spadkami indeksów giełdowych zniechęcają inwestorów do zajmowania pozycji w amerykańskiej walucie.
Skoro na rynku pojawiają się sygnały, że al-Kaida jest gotowa do przeprowadzenia ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone i władze USA ostrzegają, że może to nastąpić już wkrótce (zamierzają podwyższyć stopień zagrożenia atakami), uczestnicy rynku zaczynają zajmować pozycje w bezpieczniejszych walutach i aktywach. Dlatego wzrósł popyt na franki szwajcarskie, euro i złoto. Notowania tego metalu wzrosły w ciągu tygodnia niemal o 20 USD, osiągając tygodniowe maksimum 409 USD.
O ile rynek międzynarodowy nie popadł w marazm z powodu wakacji, o tyle na krajowym takie zjawisko nastąpiło. Niskie obroty i mała zmienność kursu jest wynikiem nieobecności wielu inwestorów, którzy wyjechali na odpoczynek. W ciągu tygodnia zmienność kursu dolara i euro nie przekraczała 5 gr. Wprawdzie notowania euro wróciły powyżej 4,50 zł, co powinno zapoczątkować korektę wzrostową, to jednak do niej jeszcze nie doszło.
Ważnym oporem jest granica 4,55-4,56 zł i w krótkim terminie nie powinno dojść do jej przekroczenia. Barierę tę należy zatem potraktować jako dobrą okazję do sprzedaży euro (z zaznaczeniem jednak, że jest to strategia krótkoterminowa). Jeśli wzrosty kursu EUR/USD będą kontynuowane w tym tygodniu, to wspólna waluta bez problemów osiągnie 4,55 zł. Z kolei dla dolara ważnym oporem pozostaje strefa 3,67-3,68 zł. Dopiero po jej trwałym przebiciu możemy się spodziewać osłabienia naszej waluty do 3,72 zł. Scenariusz wzrostowy dla dolara wydaje się jednak w obecnych warunkach rynkowych mało prawdopodobny — i to zapewne zła informacja dla inwestorów posiadających długie pozycje w dolarze, a także krajowych eksporterów.
Nawet niepokojące informacje o kryzysie bankowym w Rosji i w rezultacie możliwym kryzysie finansowym na miarę tego z 1998 r., nie przełożyły się na rynek złotego. Można zatem przypuszczać, że powtórki z roku 1998 nie będzie, a jeśli nawet nastąpi, to jej skutki będą mniejsze. Czynnikiem ryzyka jest dla złotego, jak zwykle, polityczna niepewność. Prawdopodobnie 23 lipca w Sejmie odbędą się głosowania nad ustawami z planu Jerzego Hausnera. Ten czynnik jest dla rynku wielką niewiadomą. W rezultacie niepewność inwestorów powinna zwiększyć nerwowość na rynku złotego, przekładając się prawdopodobnie na osłabienie naszej waluty.