W czwartek Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe o 25 pkt bazowych. Główna wynosi 2,0 proc., co według niektórych uważane jest za jej neutralny poziom, czyli nie stymulujący ani nie ograniczający wzrostu gospodarczego.
- Prezes Christine Lagarde dobrze podsumowała to wczoraj mówiąc, że prawdopodobnie prawie zakończyliśmy cykl redukcji – powiedział Madis Muller, szef banku centralnego Estonii.
Zastrzegł, że w związku z niepewną przyszłością „niczego nie można być jeszcze pewnym”.
Yannis Stournaras, szef banku centralnego Grecji powiedział, że luzowanie polityki pieniężnej „jest prawie skończone”.
W lipcu oczekiwania jest pauza w obniżkach stóp EBC. Choć niektórzy uważają, że luzowanie dobiegło końca, to wciąż nie ma pewności, głównie z powodu niejasnych perspektyw inflacji, przede wszystkim z powodu zmiennej polityki handlowej administracji Donalda Trumpa. Wątpliwości nie ma jednak szef banku centralnego Francji.
- Wygraliśmy bitwę z inflacją – oświadczył Francois Villeroy de Galhau. – Wygraliśmy ją już we Francji gdzie jest ona dziś poniżej 1 proc. W Europie jest to 1,9 proc. i prognozujemy 2,0 proc. w tym roku – dodał.
Jego zdaniem cła w USA nie powinny mieć dużego wpływu ceł w USA.
- Wprowadzenie ceł w USA oznacza, że amerykańscy konsumenci będą płacić więcej za importowane produkty – powiedział. – To prawda, że będzie miało to negatywny wpływ na wzrost u nas, ale nie będzie większy niż spowolnienie w USA, ale nie będziemy mieli efektu w postaci wzrostu inflacji w Europie – dodał.
O pokonaniu inflacji w strefie euro przekonany jest również szef banku centralnego Litwy, Gediminas Simkus.
- Możemy cieszyć się, że nieprzyjemny okres wysokiej inflacji dobiegł końca – powiedział.
Jego zdaniem, polityka pieniężna EBC jest obecnie neutralna.
