Oj, bezsenna noc czeka premiera Leszka Millera po powrocie z Brukseli. Jutrzejsze plenum Rady Krajowej SLD rozstrzygnie o jego być albo nie być. Zdeterminowani towarzysze spróbują rzucić szefa rządu na polityczne pożarcie, licząc na utrzymanie partyjnej jedności.
Ocena gospodarczego dorobku rządu, wyrażona w naszej internetowej sondzie (patrz poniżej), jest bardzo zbliżona do wyników badań ogólnych nastrojów społecznych. Potwierdza to, iż jądro sprawnego rządzenia stanowi „gospodarka, durniu”. Na stronie 13 podzieliliśmy rządowe plusy i minusy na trzy grupy. Wychodzi na to, że najwięcej było obietnic. Oba sejmowe exposé Leszka Millera, to programowe z 25 października 2001 r. i to poprzedzające wotum zaufania z 13 czerwca 2003 r., zawierały nie czapkę, lecz wagon gruszek rosnących na wierzbie. Z drugiej strony — statystyczne ożywienie gospodarki w tym roku jest najprawdziwszą prawdą. Jednak z trzeciej strony — wzrost gospodarczy w najmniejszym stopniu nie przekłada się na obniżenie stopy bezrobocia.
Dotychczas premier wychodził z politycznych zawirowań, wykonując uderzenia wyprzedzające, wymieniając ministrów jak zderzaki, etc. Wygląda jednak na to, że możliwości jego socjotechnicznych rozgrywek się wyczerpały. Zapewne jutro sprawa stanie na ostrzu partyjnego sztyletu i Leszek Miller z goryczą zwróci się do najwierniejszego z wiernych „i ty, Brutusie, przeciwko mnie...”.