Przeksięgowane, żadne dodatkowe

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-09-04 20:00

Nadprogramowe posiedzenie Sejmu przebiegło w piątek 2 września standardowo – PiS potwierdziło utrzymywanie pewnej większości i przeforsowało w kilkanaście godzin pakiet ustaw, które w ocenie rządu nie mogły czekać do powakacyjnej zbiórki posłów 14 września.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ratio legis wszystkich stanowi wypłacanie pieniędzy, które mają łagodzić skutki plag – zasiłek otrzymają przedsiębiorcy, którzy nie mogą prowadzić działalności nad zatrutą (nadal nie wiadomo czym) Odrą, a także wszyscy ogrzewający się paliwami/źródłami innymi niż węgiel. Opozycja co do zasady ustawy popierała, ale wskazywała na nielogiczności, luki i błędy rządowych rozwiązań. Dlatego paliwowa przeszła stosunkiem 293:22, przy 112 posłach wstrzymujących się oraz 33 nieobecnych. Pomoc nadodrzańska uzyskała jednak wynik 429:1, bez wstrzymujących się i przy 30 nieobecnych.

Trafiła się jeszcze bardziej zgodna, uchwalona 430:0, bez posłów wstrzymujących się, przy 30 nieobecnych. Wynik końcowy trochę jednak myli, różne poprawki opozycji przepadły, w tym jedna bardzo ważna. Przegrywający w głosowaniach cząstkowych zawsze stają przed dylematem, jak się zachować w końcowym – tym razem cel okazał się jednoczący. Ustawa zwiększa tegoroczne dochody jednostek samorządu terytorialnego o 13,673 mld zł z przeznaczeniem nie tylko na łagodzenie skutków inflacji, lecz także na poprawę efektywności energetycznej. Zatem generalnie należy do antyinflacyjnego nurtu dosypywania proinflacyjnych pieniędzy. Rząd PiS nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie próbował przeinaczyć faktów. Propaganda władców rozgłosiła tezę, że samorządom przyznano jakieś pieniądze… dodatkowe! To nieprawda, stanowią one część kwot, których samorząd terytorialny został pozbawiony tzw. Polskim Ładem 1.0 i 2.0. Dla części jednostek faktycznie będą to dochody dodatkowe, ale ze wspólnej puli pieniędzy, których inne zostaną… pozbawione. Poza tym ustawa zawiera przepis, że przekazana obecnie część rozwojowa subwencji ogólnej w roku 2023 po prostu znika, projekt przyszłorocznego budżetu takiej pozycji już nie przewiduje. Właśnie to skreślenie było najgrubszym punktem spornym, opozycja chciała utrzymania subwencji na dotychczasowych zasadach.

Straż Marszałkowska z galerii czujnie nadzoruje posiedzenia Sejmu – zdjęcie z 2 września. Naprawdę trudno uniknąć wrażenia, że wprowadzone w epoce PiS nowe umundurowanie to jednak kostiumy operetkowe. Fot. KS / Rafał Zambrzycki

Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego w ogóle nie miała okazji wypowiedzieć się na temat zaskakującego projektu. Sebastian Skuza, wiceminister finansów, wyjaśnił, że wynikało to z ekstraordynaryjnego trybu prac. Sytuacja po prostu „wymaga podejmowania szybkich działań, dotyczy to także sytuacji finansowej samorządu”. Komisja, której zadaniem jest właśnie uzgadnianie kroków dwóch nóg władzy państwowej, rządowej i samorządowej, szczególnie zmian prawnych i finansowych, okazuje się zatem bezdecyzyjną atrapą analogicznie do Rady Dialogu Społecznego. W państwie PiS na tego typu instytucje, spowalniające tzw. dobrą zmianę, nie ma po prostu miejsca.

Fundamentalne jest pytanie, z jakiego kapelusza nagle wyskoczył królik wart blisko 13,7 mld zł. Są to zwiększone udziały samorządu terytorialnego w tegorocznym PIT. W oficjalnym uzasadnieniu projektu znajduje się ważne zastrzeżenie, że błyskawicznie przeforsowana ustawa oczywiście spowoduje zmniejszenie dochodów budżetowych, zapisanych na finansowanie innych celów. Logicznie zatem powinna jej towarzyszyć nowelizacja budżetu państwa 2022. Nie będzie jednak takiej potrzeby, dwucyfrowa inflacja automatycznie powoduje iluzoryczny, czysto księgowy przyrost wpływów nie tylko z VAT, lecz także z PIT oraz CIT. Można je zatem przeznaczać na podobnie iluzoryczne, proinflacyjne wsparcie samorządu terytorialnego.