Przesłuchania w KGHM

Trzydniowe posiedzenie rady nadzorczej może zakończyć się wyborem prezesa, ale nie musi. Rada jest podzielona, ministrowie też wciąż walczą

We wtorek, czyli dziś, zaczyna się w Lubinie trzydniowe posiedzenie rady nadzorczej, która ma wybrać prezesa KGHM i wiceprezesa ds. aktywów zagranicznych. Pierwszego dnia przepytywani będą kandydaci na prezesa, a drugiego — na wiceprezesa. Kandydatów jest tylu, że rada na tę samą godzinę zapraszała więcej niż jedną osobę.

DO LUBINA NA ROZMOWY
Zobacz więcej

DO LUBINA NA ROZMOWY

KGHM to jeden z największych na świecie producentów miedzi i srebra, zarządzający kopalniami w Polsce, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i w Chile. Siedzibę ma w Lubinie i to tam pojawią się we wtorek kandydaci na prezesa. Fot. Łukasz Grudniewski

— Prezesa czeka wiele wyzwań w kraju i za granicą — uważa Józef Czyczerski, członek rady nadzorczej KGHM i szef miedziowej Solidarności, największego związku zawodowego w grupie.

Myślecki bronił i przegrał

Rekrutację w państwowym koncernie prowadzi rada nadzorcza, która od czasu odwołania Radosława Domagalskiego- -Łabędzkiego nie jest jednomyślna. Byłego prezesa miał bronić Wojciech Myślecki, bliski premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Nie obronił, a konflikt w radzie — jak wskazują nasi rozmówcy — narasta.

Zmiany kadrowe w KGHM odzwierciedlają zmianę wpływów politycznych w rządzie. Poprzedni prezes był człowiekiem Mariusza Kamińskiego, ministra i koordynatora służb specjalnych, natomiast o jego odwołaniu zdecydowali Adam Lipiński, wiceprezes PiS, z wpływami we Wrocławiu, i Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Nowy układ sił rodzi się w bólach, o czym świadczy dwukrotnie przerwane walne zgromadzenie, którego celem jest zmiana składu rady nadzorczej. Trzecia próba nastąpi 13 kwietnia.

— Minister nadzorujący taką firmę jak KGHM powinien po prostu wziąć odpowiedzialność polityczną za decyzje personalne. Jestem przeciwnikiem konkursu i spychania takich rozstrzygnięć na radę nadzorczą — mówi Józef Czyczerski.

Krzysztof Tchórzewski zabrał już zresztą głos w sprawie przyczyn odwołania Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego. Uznał, że firmie potrzebna jest zmiana podejścia do aktywów zagranicznych.

Chce się wracać

Z wyzwaniem zarysowanym przez ministra zmierzyć się chce wielu kandydatów, wśród których dominują osoby związane z KGHM dziś lub w przeszłości. W gronie pierwszych jest m.in. Rafał Pawełczak, obecny p.o. prezesa KGHM, a drugich — m.in. budzący emocje Miłosz Stanisławski, w przeszłości członek rady nadzorczej KGHM oraz radny warszawskiego Targówka z ramienia PiS. Według naszych rozmówców, „bardzo chce zostać prezesem”, natomiast jego kandydatura nie zachwyca rady nadzorczej.

Jest też grupa menedżerów, którzy pracowali dla KGHM przed „dobrą zmianą” i chcą do koncernu wrócić. To np. Maciej Ściążko, były szef chilijskiej kopalni Sierra Gorda. Jest wreszcie grupka menedżerów z ekipy poprzedniego prezesa, świeżo z koncernu zwolnionych. To m.in. Przemysław Hopfer, były prezes zależnego KGHM Metraco.

Na stanowisko prezesa i wiceprezesa kandydują też, jak usłyszeliśmy, kobiety. Nie udało nam się jednak ustalić ich tożsamości.

Ten, kto wygra, zmierzy się z czynnikami ryzyka, o których minister nie wspomniał. Pisał o nich ostatnio w raporcie Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Zwracał uwagę na problemy związane z wolumenem wydobycia w kraju i za granicą, a także na prognozowany silny wzrost kosztów operacyjnych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Przesłuchania w KGHM