Przestworza są za drogie dla większości towarów

Marta Barańska
opublikowano: 2008-04-24 00:00

Lotnicze przewozy towarowe są drogie na całym świecie. W Polsce jednak droższe niż w innych krajach naszej części kontynentu.

Transport intermodalny rzadko wykorzystuje samoloty

Lotnicze przewozy towarowe są drogie na całym świecie. W Polsce jednak droższe niż w innych krajach naszej części kontynentu.

Według prognoz Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych, roczny wzrost towarowych przewozów lotniczych na świecie wynosi ostatnio 6-8 proc., zależnie od kontynentu i kraju. W państwach o rozwijających się gospodarkach, takich jak Polska, osiąga on nawet 10 proc. Czynnikiem hamującym tempo tego wzrostu jest natomiast wysoki koszt. Sprawia on jednocześnie, że przewozy drogowe łączy się najczęściej z kolejowymi lub morskimi.

Plany i inwestycje

Transport lotniczy stosuje się przede wszystkim w przypadku towarów o wysokiej wartości, przewożonych na duże odległości. Im mniejszy dystans, tym transport lotniczy jest mniej opłacalny. Prawdopodobnie zawsze będzie więc on pełnił funkcję wspierającą inne typy przewozów. W Polsce przeszkodą w jego upowszechnieniu jest także stopień przystosowania lotnisk do obsługi transportu cargo.

Port Lotniczy im. Władysława Reymonta w Łodzi jest najmłodszym z regionalnych lotnisk. Musi on gonić pozostałe lotniska, jeśli chodzi o inwestycje. Dotychczas wydłużo-no pas startowy do 2,5 tys. m. Trwa budowa drugiej płyty postojowej. Wkrótce rozpocznie się budowa terminalu pasażerskiego do obsługi 2 mln osób rocznie. A co z infrastrukturą dla cargo?

— W planie rozwoju lotniska przewidziano też tere- ny pod Centrum Logistyki Transportu Multimodalnego. W jednym miejscu mają się spotykać transporty lotniczy, kolejowy i drogowy. Centrum powstanie przy północno-wschodniej granicy lotniska w rejonie stacji kolejowej Łódź- Lublinek (trasa kolejowa na Wrocław). Będzie powiązane z mającą przebiegać obok lotniska drogą ekspresową S14, a tym samym z siecią autostrad A1, A2 — wymienia Miłosz Wika, rzecznik portu lotniczego Łódź.

To wszystko plany. O terminach ich realizacji przedstawiciel portu nie mówi nic konkretnego.

W Porcie Lotniczym Gdańsk im. Lecha Wałęsy sytuacja jest lepsza. Infrastrukturę do obsługi ruchu towarowego podzielono na część ogólną i celną. Są magazyny specjalne dla towarów łatwo się psujących oraz oddzielne dla przesyłek wartościowych i niebezpiecznych. W pomieszczeniach cargo wykonuje się wszystkie czynności przygotowujące przesyłkę do transportu lotniczego. Powierzchnia magazynów (500 mkw.) od czerwca wzrośnie do 1 tys. mkw.

Przez port przewijają się różnorodne towary — od części statków, przez elektronikę i odzież, aż po medykamenty czy… rybią ikrę. Często pojawiają się także żywe zwierzęta i krew. W 2007 r. ładunków tych było 4,7 tys. ton — o 17 proc. więcej niż rok wcześniej.

Warszawskie Okęcie to największy port lotniczy również pod względem przewozów towarowych. 63,3 tys. ton przeładowanych przez nie ładunków to ponad dwa razy więcej niż „urobek” wszystkich portów regionalnych razem wziętych. Obsługuje on przesyłki zwykłe, ekspresowe, wartościowe, dyplomatyczne, zawierające żywe zwierzęta oraz inne, wymagające specyficznych warunków przechowywania. W magazynie cargo są chłodnie oraz pomieszczenia specjalne, w tym przystosowane do przechowywania przesyłek radioaktywnych.

Jednak to wciąż za mało do sprawnej obsługi towarów. Okęcie nadal czeka na wybudowanie nowych i rozbudowanie istniejących połączeń kolejowych i drogowych.

Ciasno i drogo

Ogólnie rzecz biorąc, polskie lotniska nie są dostatecznie przygotowane do obsługi przewozów cargo. Większość z nich oferuje np. krótkoterminowe przechowywanie towarów w magazynie. Jednak koszty tej usługi są bardzo wysokie. Przynajmniej tak uważa Krzysztof Bielica, dyrektor frachtu lotniczego w DHL Global Forwarding.

— Brak inwestycji w rozwój infrastruktury lotniskowej, związanej z obsługą przewozów cargo, spowodował, iż pod względem możliwości i dynamiki rozwoju takich przewozów polskie porty znajdują się niestety na końcu listy lotnisk w naszej części Europy. Od Warszawy lepsze są m.in.: Wiedeń, Budapeszt i Praga — wymienia Krzysztof Bielica.

Krajowe terminale cargo nie są przystosowane do obsługi dużej masy towarowej, ale na tym nie kończą się ich mankamenty. Koszty wynajmu biura w polskich terminalach cargo są kilkakrotnie wyższe niż np. w Wiedniu, Budapeszcie czy Pradze, a opłaty lotniskowe — najwyższe w Europie. Skorzystały na tym huby europejskie, do których i z których polskie przesyłki lotnicze dojeżdżają ciężarówkami.

Marta Barańska