Przetwórców czekają chude lata

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-01-24 00:00

Od lipca firmy rolno-spożywcze nie będą mogły inwestować w specjalnych strefach ekonomicznych, a maksymalne dotacje skurczą się dziesięciokrotnie

Polska żywność zdobywa świat? Już niedługo. Nasze firmy przestaną być tak konkurencyjne jak dotychczas. Częściowo za sprawą Brukseli, a częściowo w wyniku decyzji krajowych urzędników.

Przedsiębiorcy łapią się za głowę. Świetna żywność to nasz mocny atut, więc rządowi powinno zależeć, żeby wspierać tę branżę przemysłu. Tymczasem propozycja zmiany europejskich przepisów, bardzo niekorzystna dla Polski, przeszła bez echa, a ministerstwo rolnictwa, którym kieruje Stanisław Kalemba, dołożyło swoje trzy grosze, dziesięciokrotnie tnąc dotacje na lata 2014-20. (FOT. MW)
Przedsiębiorcy łapią się za głowę. Świetna żywność to nasz mocny atut, więc rządowi powinno zależeć, żeby wspierać tę branżę przemysłu. Tymczasem propozycja zmiany europejskich przepisów, bardzo niekorzystna dla Polski, przeszła bez echa, a ministerstwo rolnictwa, którym kieruje Stanisław Kalemba, dołożyło swoje trzy grosze, dziesięciokrotnie tnąc dotacje na lata 2014-20. (FOT. MW)
None
None

Bez stref…

Od lipca wchodzą w życie nowe wytyczne unijne dotyczące pomocy regionalnej. Pomoc publiczna nie będzie dozwolona przy przetwarzaniu produktów rolnych na wyroby, które również mieszczą się w tej kategorii. To ogromna zmiana. — Z pomocy publicznej będą mogły korzystać tylko firmy przetwarzające produkty rolne na nierolne — mówi Szymon Żółciński z Crido Taxand.

Produkty rolne wymienione są w załączniku I do traktatu ustanawiającego wspólnotę europejską. Należą do nich m.in.: mięso, przetwory z mięsa i ryb, kawa, herbata, przyprawy, pasza, przetworzone tłuszcze zwierzęce, oleje, przetwory z warzyw i owoców. W specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) działa wielu producentów wyrobów rolnych, którzy w przyszłości nie będą mogli skorzystać ze zwolnień podatkowych (patrz ramka).

Komu się pogorszy

Firm, które w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) zajmują się przetwórstwem produktów rolnych na rolne, jest mnóstwo. Od 1 lipca 2014 r. nie będą już mogły skorzystać z pomocy publicznej, czyli zwolnień z podatków w związku z nowymi inwestycjami. Te firmy to m.in. Podravka (przyprawy) czy Młyn Julia w Kostrzynie nad Odrą, Koenecke (wyroby z mięsa) czy Mirasol (ziarna słonecznika) w Słubicach, Instanta, Mokate w Żorach (kawa), Melvit w Ostrołęce (produkty przemiału zbóż), Suszarnia Warzyw Jaworski w Dobrym Mieście, Wipasz w Mławie (wyroby mięsne), Sido i Mispol czy Łosoś w Suwałkach (przetwórstwo rybne), Beef-Beef i Hamburhger Pini w Kutnie (przetwórstwo mięsa), Młynpol w Gromadce (produkcja mąki) czy Cedrob w Ciechanowie (produkcja pasz).

Do niedawna była dla nich nadzieja. Przepisy dotyczące pomocy regionalnej reguluje także rozporządzenie, które wyłącza niektóre programy pomocowe spod wytycznych traktatowych. Jednak jego najnowszy projekt (jeszcze nie został zatwierdzony) nie pozostawia złudzeń.

— Niestety wyłączenia dotyczyć będą prawdopodobnie tylko programów pomocowych, w których roczne wydatki nie przekraczają 100 mln EUR. Nie da się z góry powiedzieć, ile wyniesie pomoc publiczna w SSE, więc ich wyłączenia raczej nie obejmą — wyjaśnia Szymon Żółciński. W 2011 r. pomoc publiczna w SSE przekroczyła 1,8 mld zł. Zmiana unijnych przepisów zaskoczyła strefy.

— Aż trudno mi uwierzyć, że coś takiego przeszło bez reakcji. Biję się we własną pierś: my też to przeoczyliśmy. Byłby to wielki cios dla rozwoju przetwórstwa rolno-spożywczego. A przecież właśnie tym się na świecie chwalimy, mamy mocną markę, ta branża świetnie nadaje się do polityki klastrowej opartej na dużych przedsiębiorstwach zlokalizowanych w strefach. Dzięki niej można uruchomić małych rolników i producentów, którzy sami nie są w stanie wypracować strategii — mówi Teresa Kamińska, prezes Pomorskiej SSE.

…i prawie bez dotacji

Na dodatek Polska we własnym zakresie znacznie pogorszy warunki rozwoju firm.

— Dotychczas firmy mogły dostawać dotacje z programu rozwoju obszarów wiejskich (PROW) w ramach działania 1.2.3. Niestety, w projekcie PROW na lata 2014-20 ministerstwo rolnictwa wprowadziło dwie istotne zmiany. Pierwsza ogranicza maksymalną pomoc przez cały okres finansowania do 2 mln zł na firmę. Dotychczas było to 20 mln zł na jeden zakład.

Druga zmiana spowoduje, że z dotacji będą mogły korzystać firmy zatrudniające do 250 osób i generujące do 50 mln EUR przychodów. Wcześniej wsparcie było dostępne dla firm z maksymalnie 750 pracownikamii 200 mln EUR przychodów — mówi Szymon Żółciński. Przedsiębiorcy nie rozumieją, dlaczego strzelamy sobie w kolano.

— Na chłopski rozum, polskiemu rządowi powinno zależeć na wsparciu przetwórców rolno-spożywczych. Jesteśmy krajem rolniczym i powinniśmy wspierać to, co jest naszym naturalnym atutem. Nie staniemy się nagle potentatem w technologiach, a świetną żywność, której potrzebuje świat, już mamy. Ten przemysł jest potrzebny także dlatego, że tworzy dużo miejsc pracy — uważa Józef Wiśniewski, prezes i właściciel Wipaszu.

Producent pasz dwa lata temu wszedł do warmińsko-mazurskiej SSE i rozbudował za 100 mln zł ubojnię drobiu w Mławie. Na przełomie 2014 i 2015 r. planuje kolejne inwestycje. Firma nie korzysta ze zwolnień podatkowych, bo wykorzysta dostępną pomoc publiczną z unijnych dotacji. W przyszłych inwestycjach nie będzie mogła liczyć na żadną.

— Nie dostaliśmy nawet grosza pomocy publicznej. Nie mogliśmy wejść do strefy, bo jesteśmy przetwórcą ryb. Nie dostaliśmy unijnych dotacji — żali się jedna z firm zatrudniająca ponad 300 osób. Przetwórcy ryb nie mogli wchodzić do stref, bo ministerstwo rolnictwa — zdaniem ekspertów, niesłusznie — zakwalifikowało ich działalność do rybołówstwa, wykluczonego z pomocy regionalnej.

Ostatnio pomorska strefa próbowała usunąć ten absurd prawny. Teraz nie ma już po co. Ministerstwo rolnictwa, które „PB” zapytał o sprawę pomocy publicznej 13 stycznia, jeszcze nie odpowiedziało.