Przetwórnia osocza za 100 mln EUR

  • Alina Treptow
opublikowano: 15-02-2012, 00:00

Jeśli Octapharma dojdzie do porozumienia z ministrem zdrowia, na Pomorzu powstanie zakład zatrudniający 400-500 osób

W poniedziałek Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, dał zielone światło dla budowy fabryki przetwarzania osocza przez Octapharmę, międzynarodowy koncern farmaceutyczny z siedzibą w Szwajcarii. Inwestycja ma uniezależnić Polskę od wahań cen leków krwiopochodnych i drogiego importu. Co więcej, Szwajcarzy będą skupować osocze (surowiec z którego powstają leki, np. czynniki krzepliwości leczące hemofilię) od regionalnych centrów krwiodawstwa, które mają coraz większe problemy z jego sprzedażą. Octapharma będzie musiała jednak głęboko sięgnąć do kieszeni.

Wygrywa Pomorze

— Fabryka przetwarzania osocza to kosztowna inwestycja — pochłonie nawet 100 mln EUR. Zatrudnienie znajdzie w niej nawet 400-500 osób, głównie wysokiej klasy specjaliści z dziedziny hi-tech. Pierwsze leki wyjadą z niej najwcześniej na początku 2016 r. — zapowiada Artur Nowicki, doradca inwestycyjny w Octapharmie.

Gdzie powstanie? Spółka stawia na Pomorze, ponieważ chce mieć dobre połączenie z pozostałymi zakładami Octapharmy. Ma je w Szwecji, Austrii, Francji i Niemczech.

— Mamy na oku kilka interesujących lokalizacji na północy Polski, ale jak na razie jest za wcześnie, by o nich informować — twierdzi Artur Nowicki.

Docelowo Octapharma będzie przetwarzać nawet 1 mln litrów osocza (obecnie pobiera się w Polsce około 200 tys. litrów). Część gotowych leków trafi na rynki eksportowe.

— Oczywiście pod warunkiem, że potrzeby polskich pacjentów zostaną zaspokojone — zastrzega Artur Nowicki.

Kluczowe detale

Sama inwestycja nie jest jeszcze przesądzona, ponieważ Octapharma musi siąść do stołu z ministrem zdrowia i uzgodnić warunki współpracy. I tutaj pojawiają się schody, bo trzeba pogodzić interesy resortu, spółki i pozostałych konkurentów działających na rynku, m. in. notowanego na NewConnect Biomedu Lublin oraz koncernu Baxter (obie spółki brały udział w konkursie na budowę fabryki). Ministerstwu zależy na zapewnieniu samowystarczalności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych, skupie nadwyżek osocza i wykorzystaniu ich w produkcji leków. Jakie są oczekiwania inwestora?

— Chcemy zmniejszyć ryzyko związane z poniesionymi kosztami. Liczymy, że dzięki długoterminowym umowom z polskimi placówkami medycznymi będziemy mogli liczyć na stabilne przychody — twierdzi Artur Nowicki. Tutaj pojawiają się obawy konkurentów. Zwracają uwagę, że minister nie może zmusić szpitali do podpisywania umów z Octapharmą.

— W warunkach konkursu na budowę fabryki była mowa o tym, że spółka będzie musiała walczyć o kontrakty zgodnie z obowiązującymi przepisami (punkt 2.4.3. z warunków konkursu), w tym zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych. Minister zdrowia nie może więc obiecać określonych obrotów, ponieważ działamy na wolnym rynku i takie praktyki są niedozwolone — twierdzi Waldemar Sierocki, prezes Biomedu Lublin.

Biomed nie obawia się szwajcarskiego konkurenta. Jego zdaniem, na rynku znajdzie się miejsce dla wszystkich, pod warunkiem, że każdy będzie traktowany tak samo. Octapharma uspokaja i informuje, że tego typu problemy zostaną rozwiązane podczas negocjacji, które są jeszcze przed spółką.

— Chcemy dojść do takiego porozumienia, które będzie satysfakcjonowało wszystkie strony i nie będzie krzywdzące dla konkurentów — dodaje Artur Nowicki.

Czarna karta historii

Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) jako pierwsze w kraju miało produkować leki z polskiego osocza. LFO zobowiązało się do wybudowania fabryki w Mielcu (obecnie należy do Biomedu Lublin), która miała być finansowana kredytem wysokości 32 mln USD, udzielonego przez konsorcjum banków. Zamiast fabryki powstały tylko dwie hale. LFO nie spłaciło pożyczki, a budżet państwa musiał zwrócić bankom aż 61 mln zł, bo w ostatnich dniach urzędowania gwarancji na 60 proc. kredytu udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Prokuratura oskarżyła później Wiesława Kaczmarka, ówczesnego ministra gospodarki, o wydanie nierzetelnej opinii. W 2010 r. ruszył proces szefów LFO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu