Przewalutowanie czas zacząć

Za kilka tygodni z ofertą uwolnienia frankowiczów od walutowych hipotek wyjdzie na rynek PKO BP. Inni badają grunt

Dwa tygodnie temu prezydent ogłosił projekt ustawy, która ma nakłonić banki do zamiany walutowych kredytów mieszkaniowych na złotowe. Nie oglądając się na posłów, PKO BP przygotował własną ofertę dla frankowiczów, nad którą prace zaczął kilka miesięcy temu (założenia opisaliśmy w „Pulsie Biznesu” w maju).

PEŁNY PRZEKRÓJ FRANKOWICZÓW:
Zobacz więcej

PEŁNY PRZEKRÓJ FRANKOWICZÓW:

Rynek od dawna patrzy na PKO BP, kierowane przez Zbigniewa Jagiełłę, co zrobi w sprawie kredytów frankowych. Miano spółki skarbu państwa zobowiązuje. Poza tym bank ma pełny przekrój klientów frankowych na rynku, bo ma największy portfel takich kredytów. FOT. JACEK DOMIŃSKI — REPORTER

Bank zapytał wyselekcjonowaną grupę klientów, czy byliby skłonni przejść z kredytu walutowego na złotowy. Punktem wyjścia do pracy nad możliwymi rozwiązaniami było założenie, że oferta zostanie skierowana do dłużników najbardziej obciążonych ratą, którzy na regulowanie wszystkich zobowiązań kredytowych wydają więcej niż 65 proc. miesięcznych dochodów.

Celem konwersji jest przejście na kredyt złotowy z zachowaniem raty na takim poziomie jak przy kredycie frankowym. Żeby to było możliwe, niektórym klientom trzeba będzie część długu umorzyć. Ile? Bank wyjaśnia, że wartość anulowanej części kredytu może być różna, w zależności od indywidualnej sytuacji klienta. Średnio może to być nawet 20 proc. wyjściowej kwoty.

Podatek od umorzenia

Na tym etapie pojawiła się przeszkoda, bo umorzenie części długu to w świetle przepisów podatkowych przychód klienta podlegający opodatkowaniu i gdyby PKO BP wyszedł z taką ofertą na rynek, musiałby zainteresowanym wystawić PIT-8C. Bank czekał na zapowiedzianą przez resort finansów decyzję zwalniającą anulowaną część kredytu z daniny.

W miniony czwartek ministerstwo opublikowało propozycję rozporządzenia w tej sprawie. Generalnie jest ona po myśli banków i klientów, bo przewiduje zwolnienie z podatku dochodowego od umorzenia części kredytu zaciągniętego na własne cele mieszkaniowe. Po zagłębieniu się w szczegóły widać jednak problemy interpretacyjne.

— W rozporządzeniu mowa jest o przeznaczeniu kredytu na własne cele mieszkaniowe. Nie jest jasne, co z kredytami zaciąganymi przez kilka osób, np. małżeństwo z rodzicami, gdzie tylko dzieci brały kredyt na kupno mieszkania, a rodzice pomagali im zwiększyć zdolność kredytową. Czy po umorzeniu części zadłużenia będą musieli zapłacić podatek? — zastanawia się pracownik jednego z banków. Podobna wątpliwość dotyczy kredytów udzielanych w części na inne cele, niezwiązane z finansowaniem zakupu własnego mieszkania, np. na poczet kosztów remontu czy wyposażenia. — Staramy się nie dzielić włosa na czworo. Wychodzimy z założenia, że sformułowanie o własnych celach znalazło się w rozporządzeniu po to, żeby odróżnić kredyty mieszkaniowe od inwestycyjnych, i obejmuje wszystkich kredytobiorców — mówi szef hipotek w innym banku.

Zerowe zainteresowanie

Niezależnie od wątpliwości PKO BP kończy prace nad ofertą, żeby wczesną jesienią zaproponować klientom konkretne rozwiązania. Bank szacuje, że około 10 proc. z nich spełnia podstawowe kryterium dochodowe, kwalifikujące do skorzystania z oferty, czyli wydaje na obsługę kredytu 65 proc. miesięcznego budżetu. Statystyki banku niekoniecznie jednak muszą oddawać realną sytuację finansową klientów. Dane o wysokości obciążenia versus dochody pochodzą często sprzed lat, gdy kredyt był zaciągany. Nie wiadomo też, ilu kredytobiorców będzie chciało skorzystać z propozycji. Szef departamentu kredytów mieszkaniowych w jednym z dużych banków twierdzi, że często na podstawie danych można spodziewać się żywego zainteresowania kredytobiorcy przewalutowaniem, a tymczasem zadłużenie jest spłacane bez zakłóceń.

— Może to wskazywać, że sytuacja finansowa klienta się poprawiła i jest lepsza niż w momencie zaciągnięcia kredytu — mówi nasz rozmówca. Jeden z najbardziej frankowych banków wynajął firmę badawczą, żeby sprawdzić, jaka jest realna sytuacja finansowa klientów i ich zainteresowanie przewalutowaniem hipotek. Wstępne wyniki (po badaniach ilościowych) wskazują, że odzew jest… zerowy.

— Wiele osób nawet nie rozważa przewalutowania, bo obawia się, że stopy procentowe w Polsce pójdą w górę i miesięczna rata też. Dużą rolę odgrywa też psychologia. Klienci obawiają się, że po przewalutowaniu w ramach porozumienia z bankiem nie będą mogli skorzystać z bonusów, jakie spodziewają się uzyskać w ramach rozwiązań ustawowych — wyjaśnia jeden z bankowców.

Brak zainteresowania przewalutowaniem może wynikać też z tego, że na razie oferta banków ograniczała się do konwersji kredytów po bieżącym kursie. Dane Biura Informacji Kredytowej wskazują, że grupa kredytobiorców, którzy nie radzą sobie z terminową spłatą zadłużenia, jest niemała — dłużej niż 90 dni z ratą zalega 107 tys. posiadaczy hipotek, a 138 tys. spóźnia się z zapłatą ostatniej raty. Liczby te trzeba jednak podzielić co najmniej przez dwa, ponieważ na jedną umowę przypadają często przynajmniej trzy osoby.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przewalutowanie czas zacząć