Zdarzyło się państwu być zmuszonym do sprzedaży akcji? Jeśli tak, to jestem pewien, że nie była to, mówiąc delikatnie, transakcja życia. Obowiązujący kodeks spółek handlowych pozwala na przymusowe odkupienie od nas akcji. Nowe prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi pozwoli nam żądać odkupienia naszych akcji.
Jak jest dziś? Akcjonariusze posiadający przynajmniej 90 proc. akcji spółki podejmują uchwałę o przymusowym wykupie. Cenę określa powołany w tym celu biegły rewident. Spółka nie może być publiczna. Dlatego wcześniej dokonuje się wycofania z obrotu, co poprzedza ostatnie wezwanie do sprzedaży akcji. Uchwała wymaga 80 proc. głosów, ale już tylko obecnych na tym walnym. Regułą jest, że skoncentrowanie w jednym ręku takiego pakietu akcji giełdowej spółki niekorzystnie wpływa na obrót. Spadającej wymianie na rynku towarzyszy także spadek kursu, natomiast wezwanie odbywa się po cenie średniej z ostatnich 6 miesięcy. Najczęściej akcjonariusze potulnie akcje oddają. Zatrzymują je tylko ci, którzy nie wiedzą, co się czai za rogiem — przymusowy wykup. Biegły przy wycenie bierze pod uwagę m.in. pakiet akcji (w tym wypadku bardzo mały) i odpowiednio zaniża wartość akcji. Jakie jest przy tym zaskoczenie, że cena nijak się nie ma ani do zysku przypadającego na pojedynczą akcję, ani do majątku spółki. O emocjach, jakie towarzyszą tym regulacjom, świadczą chociażby trwające od dłuższego czasu procesy.
Co zmieni prawo dotyczące publicznego obrotu? Od chwili osiągnięcia 90 proc. ogólnej liczby głosów przez akcjonariusza, inny udziałowiec może zażądać w ciągu 3 miesięcy wykupienia posiadanych akcji. Maksymalną ceną, jakiej można żądać, jest ta ogłaszana w zwykłym wezwaniu. To bardzo dobrze, że będzie można wyprzedzić ruch dominującego akcjonariusza. Nie zmienia to jednak patologicznej sytuacji ustalania ceny ostatniego wezwania na podstawie średniej kursów z niepłynnego rynku. Szkoda, że zrezygnowano z pomysłu dokonania wyceny spółki także przez biegłego na okoliczność ostatniego wezwania. Na pocieszenie można dodać, że jest kilka pozytywnych zmian dotyczących samych wezwań. Ale o tym innym razem.