PSE: KONTRAKTY DO 2001 R.
ZWIĄZANE RĘCE: Tempo wycofywania się PSE z obrotu energią zależy wyłącznie od terminu wprowadzenia systemu opłat kompensacyjnych — twierdzi Krzysztof Żmijewski, prezes PSE. fot. MP
Polskie Sieci Elektroenergetyczne chcą zakończyć renegocjację kontraktów długoterminowych w przyszłym roku. Krzysztof Żmijewski, prezes PSE, zapewnia, że spółka nie jest przeciwnikiem tworzenia rynku energii w Polsce.
Przedstawiciele branży energetycznej zarzucają PSE, że spółka — jako monopolista przesyłowy i uczestnik obrotu energią, szkodzi interesom innych firm.
Przez ręce PSE (głównie poprzez tzw. kontrakty długoterminowe) sprzedaje się ponad 70 proc. energii elektrycznej. Prąd od Polskich Sieci odbierają obligatoryjnie spółki dystrybucyjne. Jednocześnie PSE regulują rozmiary produkcji u poszczególnych wytwórców. Zdaniem przedstawicieli branży, PSE tak sterują produkcją i sprzedażą prądu, że firmy zainteresowane handlem energią na giełdzie nie mogą w nim uczestniczyć.
— PSE nie mają wpływu na oferty składane na Giełdzie Energii przez wytwórców i odbiorców — przekonuje prezes PSE.
Jego zdaniem, na rynku jest dość miejsca na handel giełdowy, jednak firmy wolą handlować prądem na podstawie umów, zamiast na parkiecie. To zapewnia im większe bezpieczeństwo.
Prezes Żmijewski zapewnia, że Polskie Sieci robią wszystko, żeby wycofać się z handlu energią. Szef spółki twierdzi, że obrót nie przynosi jej żadnych zysków, jest natomiast źródłem podejrzeń o nieuczciwą grę na rynku.
— Do końca 2001 r. chcemy renegocjować wszystkie kontrakty długoterminowe, jeśli na przeszkodzie nie stanie opór producentów energii — deklaruje szef PSE.