Racja stanu czy wrzask bachora

opublikowano: 10-08-2022, 20:07
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ogłaszając rozkaz zaostrzenia kursu wobec instytucji Unii Europejskiej, Jarosław Kaczyński dolał sporo paliwa do przedwyborczego (chociaż głosowanie dopiero za rok) zgiełku politycznego oraz spowodował, że sierpniowa kanikuła nie istnieje.

Notabene słysząc bojowe wezwania prezesa trudno uciec od tez klasyków upadłego ustroju, że w miarę postępów w jego budowaniu i rozwoju sił wytwórczych zaostrza się walka klasowa. Zgodnie zaś z doktryną obecnego państwa tzw. dobrej zmiany, myśl rzucona przez najwyższego władcę jest powielana przez zauszników. Od kilku dni w rządowym aparacie propagandowym trwa zdumiewająca ofensywa werbalna przeciwko wrażej eurokracji. Ciekawe, że w kwestii braku unijnych pieniędzy finansujących Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności wciąż pomijany jest drobiazg – otóż rząd dotychczas nie złożył do Komisji Europejskiej żadnego wniosku o wypłatę choćby eurocenta. W rozkręconej hucpie istnieje jednak pierwiastek optymistyczny – całkowitą abstrakcją jest polexit, który wzajemnie zarzucają sobie, jako ukryty plan dla Polski, strony sporu.

Na razie trudno powiedzieć, jakie konkretnie środki bojowe miałyby zostać użyte przez PiS na froncie walki z UE. Krnąbrne państwo członkowskie dysponuje bardzo ograniczonymi narzędziami. Grubym właściwie tylko jednym – możliwością zawetowania na szczycie Rady Europejskiej (RE) ustaleń, które wymagają osiągnięcia jednomyślności. Zostało to przećwiczone m.in. podczas pamiętnego szczytu budżetowego RE 10-11 grudnia 2020 r., gdy prezydenci i premierzy dopiero rzutem na taśmę uzgodnili wieloletnie ramy finansowe 2021-27. Wtedy naprawdę groziła obstrukcja budżetowa ze strony Viktora Orbána i Mateusza Morawieckiego, ale na szczęście węgiersko-polski duet znormalniał i wymiękł.

Prezydenci/premierzy uczestniczący w szczytach Rady Europejskiej nikogo z owalnego stołu nie wystawiają za drzwi, ale także nie znoszą, gdy uczestnik broniący interesów swojego państwa posuwa się do szantażowania wetem. Fot. EU / Dario Pignatelli
Dario Pignatelli

Ewentualnie można próbować stosować chwyty niekonwencjonalne, ale zawsze są one ryzykowne. Na szczycie RE 9-10 marca 2017 r. premier Beata Szydło doznała pamiętnego nokautu 1:27 w głosowaniu nad przedłużeniem Donaldowi Tuskowi stanowiska przewodniczącego (to jedna ze spraw wyjęta spod zasady jednomyślności RE), wtedy np. Viktor Orbán czy Theresa May nie chcieli nawet słyszeć o przyłożeniu ręki do obstrukcji. Po klęsce sarmackiego liberum veto Beata Szydło wykonała zagrywkę do tej pory pamiętaną w instytucjach UE. Demonstracyjnie odmówiła zaakceptowania obszernych i ważnych konkluzji RE, co wymaga jednomyślności – tylko dlatego, że zawierały czysto informacyjny i odnotowujący fakty punkcik: „15. RE ponownie wybrała Donalda Tuska na przewodniczącego RE na okres od 1 czerwca 2017 r. do 30 listopada 2019 r.”. Unijni prawnicy w kwadrans wymyślili obejście zdradliwej polskiej miny – zmienili tytuł na „Konkluzje przewodniczącego RE” i wpisali krótką preambułę: „RE omówiła załączony dokument. Poparło go 27 spośród 28 członków RE, jednak nie udało się osiągnąć konsensusu w jego sprawie z przyczyn niezwiązanych z treścią samego dokumentu”. W nagrodę za unijną wtopę Beata Szydło otrzymała po wylądowaniu w Warszawie od Jarosława Kaczyńskiego partyjne kwiaty.

Przypominam epizod sprzed pięciu lat jako ważne memento. W rządowo-unijnych konfrontacyjnych rozgrywkach, czy to prawnych czy finansowych pojedyncze krnąbrne państwo nie ma szans. Były premier Leszek Miller, który finalizował negocjacje akcesyjne i podpisywał 16 kwietnia 2003 r. w Atenach traktat akcesyjny, złośliwie skomentował z punktu widzenia europosła obecną sytuację słowami „Polska przypomina wrzeszczącego bachora, którego trzeba wystawić za drzwi”. To oczywiście przesada, ale z drugiej strony – kurs na konfrontację z UE nie realizuje polskiej racji stanu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane