Radio wciąż na fali

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-02-01 00:00

Słuchacze długo czekali na pierwsze polskie audycje w eterze. Ale kiedy się doczekali, rozwój radiofonii ruszył z kopyta.

Słuchacze długo czekali na pierwsze polskie audycje w eterze. Ale kiedy się doczekali, rozwój radiofonii ruszył z kopyta.

„Tu próbna stacja radionadawcza Polskiego Towarzystwa Radjotechnicznego na fali 385 m, Warszawa” — takie słowa inż. Romana Rudnickiego usłyszeli 1 lutego 1925 r. o szóstej wieczorem nieliczni (od 200 do 300 zarejestrowanych odbiorników) Polacy. Wkrótce setki zamieniły się w setki tysięcy.

Trudne początki

Nasza radiofonia startowała niemal od zera. Przejętych po zaborcach trzech stacji nadawczych (Kraków, Warszawa i Poznań) początkowo używało wojsko. Dopiero w październiku 1924 r. minister przemysłu i handlu wydał rozporządzenie o warunkach udzielania pozwoleń na posiadanie i używanie urządzeń radiotechnicznych. Trwał wyścig o zawładnięcie falami eteru.

Liderem zdawała się spółka Polskie Towarzystwo Radiotechniczne (PTR), powstała w 1923 r. z połączenia firm wytwarzających sprzęt radiotechniczny — Farad i Radjopol. Od października 1924 r. w siedzibie przy ul. Narbutta 29 w Warszawie towarzystwo rozpoczęło przygotowania do nadawania audycji. Spieszyło się, bo trwał konkurs na koncesje.

Pionierski okres

W pierwszych audycjach PTR można było znaleźć niemal wszystko, co stanowi o sile radia. Niespełna dwa tygodnie po starcie nadano pierwszy radiowy serwis informacyjny — komunikat Państwowego Instytutu Meteorologii i wiadomości Polskiej Agencji Telegraficznej. Jeszcze wcześniej pojawiła się muzyka — koncert Kwartetu Walentynowicza. Na rocznicę powstania listopadowego wystawiono „Warszawiankę” Stanisława Wyspiańskiego, co dało początek teatrowi radiowemu. Działająca na wpół amatorsko stacja dorobiła się również swojej pierwszej gwiazdy — spikerki (wówczas mówiono: zapowiadaczki) Haliny Wilczyńskiej.

Nowy środek przekazu przyciągał coraz więcej słuchaczy i gwiazd. Galowy koncert z okazji święta 3 Maja uświetniła m.in. Hanka Ordonówna. W maju w studiu przy Narbutta wystąpił młody zdolny śpiewak Jan Kiepura (na zdjęciu u góry). Dostał 25 zł honorarium. W lipcu po raz pierwszy nadano operę — „Halkę” Stanisława Moniuszki. Pod koniec tego roku liczba radioodbiorników sięgała tysiąca.

Amatorzy i politycy

Po lutowej audycji wydawało się, że nikt inny poza PTR się w wyścigu o licencję nie liczy. W końcu 18 sierpnia 1925 r. wybuchła bomba — koncesję otrzymała powołana w lutym 1924 r. spółka Polskie Radio.

Co miało Polskie Radio, czego nie miało PTR? Większe pieniądze i kontakty polityczne. W kontrowersyjnym rozdziale koncesji Polska ma więc wieloletnią tradycję.

Polskie Radio nie miało własnej infrastruktury i pierwsze audycje nadawało we współpracy i z siedziby PTR. Dopiero 18 kwietnia 1926 r. rozpoczęło regularną emisję z własnej siedziby. W inauguracyjnej audycji okolicznościowej wystąpił ówczesny premier Aleksander Skrzyński, a w części artystycznej m.in. Stefan Jaracz, który odczytał fragment „Popiołów”

Chociaż decyzję o przyznaniu koncesji można uznać za polityczną, radiofonii to nie zaszkodziło. Polskie Radio nadawało coraz więcej (pod koniec 1926 r. 8 godzin dziennie) i dla coraz większej liczby słuchaczy. I inwestowało. W maju 1931 r. po niespełna półtora roku budowy rozpoczęła w Raszynie działalność najsilniejsza stacja radiowa w Europie. Powstawały stacje w innych miastach. Tuż przed wojną było w Polsce ponad milion zarejestrowanych odbiorników. Dziś jest ich znacznie więcej. Mimo internetu i telewizji stare dobre radio jest wciąż na fali.