Człuchowska spółka dostrzega plusy kryzysu. Chce zdobyć nowe rynki, przejmować i śrubować wyniki.
Radpol otwiera w Niemczech swoje pierwsze zagraniczne przedstawicielstwo handlowe. Producentowi wyrobów termokurczliwych ma pomóc słaba polska waluta oraz nowe technologie.
Prezes Andrzej Sielski informuje, że placówka w Niemczech ma się zająć sprzedażą wyrobów dla ciepłownictwa. Zapewnia, że rezultaty będą widoczne już w tegorocznych wynikach. Analitycy chwalą.
— Strategicznie jest to bardzo dobra decyzja. Działalność przedstawicielstwa będzie wiązała się z minimalnym kosztami, a pozwoli zaistnieć Radpolowi na nowym rynku — mówi Paweł Burzyński, analityk DM BZ WBK.
Radpol planuje otwarcie kolejnych przedstawicielstw na Zachodzie i akwizycje, m.in. w Czechach i Słowacji. Na przejęcia może wydać 40 mln zł (8 mln zł środków własnych).
— Ze względu na niszowość i oferowane nowe technologie Radpol ma wysokie marże. Co ważne, wywiązuje się z obietnic danych akcjonariuszom. Wyniki są bardzo dobre — ocenia analityk DM BZ WBK.
Spółka w 2008 r. zarobiła na czysto 8,6 mln zł (6,8 mln zł rok wcześniej). Przychody wzrosły o 26 proc. do 45 mln zł.
— Ubiegłorocznym wynikom bardzo pomogło przejęcie Elektroporcelany Ciechów, która dzięki dynamicznej restrukturyzacji w ciągu sześciu miesięcy od przejęcia zarobiła 1,9 mln zł wobec 0,2 mln zł rok wcześniej — mówi prezes Radpolu.
Spółka chce utrzymać trend wzrostowy także dzięki nowym technologiom. Na ten rok nie podaje jednak prognoz.
— Mimo że rynek jest ciężki, nie zakładamy słabszych wyników niż w 2008 r. — zapewnia prezes.