Reaktywacja fabryki prochu

opublikowano: 26-11-2012, 00:00

Bumar przymierza się do inwestycji nawet za 200 mln zł. Projekt wypali, jeśli rząd zagwarantuje zamówienia.

Fabryka prochu Pionki może wkrótce znów stać się ważnym podmiotem na polskim rynku zbrojeniowym. Spółka, która z powodu braku zamówień na proch produkowany według starych technologii musiała wstrzymać produkcję, teraz przymierza się do jej wznowienia. Inwestycja — łącznie z pozyskaniem nowoczesnej technologii — jest warta 170-200 mln zł i może wystartować na początku przyszłego roku.

— Planujemy reaktywować działalność związaną z produkcją prochu w formule swego rodzaju publiczno-prywatnego partnerstwa — mówi Krzysztof Krystowski, prezes Bumaru, do którego należą Pionki. Do projektu Bumar może wnieść grunty i wesprzeć go finansowo. Grupa liczy także, że kapitałowo zaangażuje się w niego skarb państwa. Według naszych informacji, resort skarbu jest przychylnie nastawiony do pomysłu.

Technologia z zagranicy…

Technologię — sprzedać albo wnieść do projektu — ma partner zagraniczny. O współpracy w Pionkach Bumar od lat rozmawia ze szwajcarską firmą Nitrochemie z grupy Rheinmetall, ale dotychczas negocjacje nie przynosiły efektów. Szwajcarzy uchodzą za faworyta, ale Krzysztof Krystowski nie przesądza, czy to oni będą technologicznym partnerem grupy.

Jednym z konkurentów może być Eurenco z francuskiej grupy SNPE. — Jest kilku chętnych. Partnerem zostanie ten, kto przedstawi najlepsze warunki — podkreśla Stanisław Głowacki, reprezentujący zbrojeniowe związki.

Przetarg na dostawcę technologii dałby możliwość uczestniczenia w projekcie wszystkim dużym graczom światowego rynku i uchronił projekt przed posądzeniem o faworyzowanie wygranych firm.

…zamówienia z MON

Takie zarzuty mogą się pojawić, zwłaszcza że projekt reaktywacji Pionek będzie zrealizowany tylko wówczas, jeśli resort obrony zagwarantuje zakupy w nowej fabryce. — Mówimy o bardzo dużej inwestycji. Trudno byłoby ją sfinansować, nie mając pewności, że Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) zagwarantuje zamówienia — podkreśla Krzysztof Krystowski.

Nie ujawnia jednak szczegółowych oczekiwań. Eksperci popierają plany Bumaru, ale obawiają się o zgodę z MON. — W Polsce znacznie unowocześniliśmy i nadal rozwijamy produkcję amunicji. Aż prosi się więc, by wznowić produkcję prochu. Jednak kwestia deklaracji MON jest najtrudniejszym elementem projektu, bo jak zagwarantować zakup towaru, którego jeszcze się nie produkuje — mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Do czasu zamknięcia tego wydania „PB” resort obrony nie przesłał odpowiedzi na nasze pytania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu