Wstępny projekt ustawy budżetowej na 2009 r. oznacza tylko nieznaczną korektę w stosunku do programu konwergencji z marca br. Polega ona na obniżeniu prognozy wzrostu PKB z 5,0 proc. do 4,8 proc. Istotne jest podtrzymanie założeń:
— wprowadzenie reformy PIT przyjętej jeszcze przez poprzedni parlament, z zamianą progów 19, 30 i 40 proc. na progi 18 i 32 proc.,
— deficyt sektora finansów publicznych w tym roku na poziomie 2,5 proc. PKB, tj. o 0,4 pkt proc., mniej niż przewidywała ustawa budżetowa na 2008 r., oraz na poziomie 2,0 proc. PKB w roku przyszłym,
— inflacja CPI w 2009 r. na poziomie 2,9 proc., tj. o blisko 1,5 pkt proc. mniej, niż przewidywana w roku bieżącym,
— wzrost płac w gospodarce narodowej i sektorze przedsiębiorstw na poziomie 6,5 proc. nominalnie, tj. o 4 pkt proc. mniej, niż przewidywany wzrost w bieżącym roku,
— nadal znaczny, ale dużo wolniejszy niż w ostatnich dwóch latach wzrost wydatków sztywnych, w szczególności na obsługę długu publicznego
— praktycznie zerowy wzrost wydatków niesztywnych.
Takie założenia można uznać za spełniające dwa podstawowe kryteria: realizmu i makroekonomicznej stabilności. Ale budżet zakłada też duże przychody z prywatyzacji, bo około 12 mld zł, oraz dużą dywidendę ze spó- łek skarbu państwa. Stawia to wysokie wymagania wobec ministra skarbu. Pracownicy sfery budżetowej będą zapewne zaniepokojeni zamrożeniem wydatków niesztywnych. Jednak dopiero w pełnym projekcie budżetu poznamy konsekwencje tego zamrożenia dla zatrudnienia i płac w sferze budżetowej, także dla innych wydatków bieżących.
Stanisław
Gomułka
główny ekonomista Business Centre Club