Czytasz dzięki

Regeneracja diet pudełkowych

opublikowano: 18-05-2020, 22:00

Po marcowej i kwietniowej redukcji zamówień maj obfituje w nowe zlecenia. Może to być jednak chwilowe.

Kateringi dietetyczne stanowią jedną z gałęzi polskiej gastronomii. Wartość rynku szacowana jest już na ponad miliard zł i rośnie w tempie 20 proc. rok do roku. Działa już około 600 firm, aż 70 proc. z nich dostarcza dziennie 100 zamówień pod drzwi klientów. Niedawno na łamach „PB” opisaliśmy, jak marcowe obostrzenia zapoczątkowały spadek liczby zamówień, który tuż przed Wielkanocą sięgnął 50 proc. m/m. Rynek szybko jednak doświadczył efektu jo-jo.

Chociaż dla branży kateringu pudełkowego maj jest łaskawy, to
kolejne miesiące mogą stać pod znakiem odpływu klientów. Susza przełoży się na
tegoroczne zbiory, co spowoduje wzrost zarówno cen żywności, jak też
pudełkowego jedzenia.
Zobacz więcej

SUSZA NA HORYZONCIE:

Chociaż dla branży kateringu pudełkowego maj jest łaskawy, to kolejne miesiące mogą stać pod znakiem odpływu klientów. Susza przełoży się na tegoroczne zbiory, co spowoduje wzrost zarówno cen żywności, jak też pudełkowego jedzenia. Fot. AdobeStock

— Możemy mówić o szybkiej regeneracji rynku. W połowie maja notujemy powrót do rekordowych wyników z początku marca. Wiele wskazuje na to, że konsumenci otrząsnęli się po szoku wirusowym i wracają do kateringów dietetycznych. Na pewno duży wpływ ma na to niska aktywność fizyczna w czasie epidemii, a co za tym idzie — pojawienie się dodatkowych kilogramów. Na większą liczbę zamówień wpływa także to, że biurowce powoli zapełniają się pracownikami, którzy chętniej w biurze niż w domu korzystają z diet pudełkowych — mówi Przemysław Skokowski, prezes Dietly.pl, porównywarki kateringów.

Dwumiesięczny lockdown obszedł się z branżą dość łaskawie — w skali ogólnokrajowej zamknęło się około 4 proc. firm. Uratowały je pierwsze dni marca.

— Początek marca był rekordowy w zamówienia, więc w momencie wprowadzenia restrykcji większość abonamentów była już opłacona i realizowana — mówi szef Dietly.pl.

Przyszłość jest jednak niepewna, szczególnie że niemałe piętno na branży może wywrzeć susza.

— Największa od lat susza będzie miała wpływ na cenę składników, a co za tym idzie — również na cenę zestawów. Drugą niewiadomą jest odporność klientów na osłabioną koronakryzysem gospodarkę. Eksperci z różnych branż sugerują, że recesja będzie się pogłębiać, wpływając na miejsca pracy i wynagrodzenia. Zobaczymy, jak się to przełoży na liczbę zamówień — mówi Przemysław Skokowski.

Nie spodziewa się jednak konsolidacji rynku.

— Wynika to z dwóch czynników. Pierwszy to pojawienie się w ostatnim czasie dużej liczby mniejszych podmiotów — restauracji, które w dobie pandemii przygotowały ofertę zestawów obiadowych dostarczanych pod drzwi klientów. Będą one podgryzać klientów na lokalnym rynku graczom ogólnopolskim lub poszerzać grono nowych. Drugim czynnikiemjest mniejsza stopa zwrotu z inwestycji. Jeśli popyt będzie rósł wolniej w stosunku do założeń dużych graczy inwestujących w rozwój własnych sieci, to raczej zacznie się szukanie oszczędności wewnątrz firmy niż agresywne pozyskiwanie klientów innych firm. Co więcej — przed nami wakacje, które zawsze są dołkiem sprzedażowym w branży. Tegoroczne będą inne i nie wiadomo, co się stanie w przypadku diet pudełkowych. Na pewno każda rozsądna firma będzie starać się spokojnie przeczekać, optymalizować koszty oraz gromadzić gotówkę na wypadek, gdyby jesienią stanęła przed wyzwaniem walki z drugą falą zachorowań — mówi Przemysław Skokowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane