Reprezentacjo, kup złoty medal

opublikowano: 24-05-2018, 22:00

Bez najcieńszej słonawej strużki błyszczącej na czole — w złote medale inwestować będzie można na aukcji numizmatów od rana w sobotę

Gdyby każdej z pozycji przewidzianych na aukcję przypadła w katalogu zaledwie strona, ten utyłby pewnie do gabarytów dwóch tomów Normana Daviesa. Mając na uwadze, że licytacje numizmatów pozwalają zwykle na przejście rześkiego poranka od razu do pory późniejszego obiadu, setki obiektów nie zaskakują już rozbieganych oczu — łagodny zawrót głowy zaczyna się dopiero od dwóch tysięcy monet, medali, orderów i banknotów. Tym razem rywalizacja o taką porcję rozłożona zostanie na starcia 26 i 27 maja, które antykwariat Michała Niemczyka przeprowadzi wyłącznie przez internet. Ostry bój potoczy się bez wątpienia o złoto, przy czym trudno nie zauważyć, że na aukcjach numizmatów biało-czerwoni pokazują zwykle mocniejszą formę niż na murawach stadionów.

Na rynku kolekcjonerskich medali obowiązuje jasna sportowa hierarchia — najwyższy popyt zawsze jest na te wybite w złocie, a odpowiednik z brązu zwykle będzie miał niższą cenę, nawet gdy w obiegu będzie tylko jeden.
Zobacz więcej

ZŁOTE CHŁOPAKI:

Na rynku kolekcjonerskich medali obowiązuje jasna sportowa hierarchia — najwyższy popyt zawsze jest na te wybite w złocie, a odpowiednik z brązu zwykle będzie miał niższą cenę, nawet gdy w obiegu będzie tylko jeden. FOT. ANTYKWARIAT NUMIZMATYCZNY MICHAŁ NIEMCZYK

Król był królewną

Miękko falujące pasma puszystych włosów zbiera dekoracyjna wstążka, a wielkie oczy oglądają dwór spod gęstej zasłonki rzęs — Stanisław August Poniatowski patrzy na wybitym medalu gdzieś przed siebie, odwrócony gładkim policzkiem w stronę naszej dłoni. Na rynku numizmatów określe- nie „wybitnej urody egzemplarz” odnosi się przeważnie do stanu zachowania i estetyki użytego stempla, jednak w tym przypadku komplement jest jakby bardziej pojemny.

Królewski profil uwypukla się w ponad 45 g zdrowo żółtego złota, a jego opracowanie jest tak drobiazgowe, że jednocześnie pozwoliło zaznaczyć na medalu źrenicę oka i zachować najczystszą prostotę. W związku z tym, że na podobnych aukcjach zwykle pojawiają się konkretne nominały, trzeba też wyjaśnić — łagodne rysy króla nie są otoczone zbędnymi cyframi, ale od samego początku miały skonkretyzowaną wartość. Jak czytamy w katalogu, wystawiony medal jest wagi 13 dukatów, dlatego że o wartości nabywczej decydowała przecież ilość magnetyzującego kolekcjonerów kruszcu.

Michał Niemczyk twierdzi, że w przypadku medali wybitych w złocie a więc najczęściej ważących wielokrotność dukata (3,5 g), inwestorzy nie pozwalają na wyraźnerozgraniczenie tego rynku od obiegu monet, ale gdyby nagroda była w srebrze, większy entuzjazm wywołałby już przykładowy talar, a więc numizmat mający określony nominał. Przeliczając masę medalu na jednostki dukatów, raczej nigdy nie trafimy jednak na szczęśliwą trzynastkę, bo — jak podaje katalog — pozostałe znane przykłady odpowiadają już tuzinowi dukatów, dlatego ten mógł być pierwszym odbiciem stempla, przy którym standard wagowy nie był jeszcze ustalony. Ile kadra musiałaby więc wysupłać, żeby móc odpuścić sobie zawody? Próg, od którego można rywalizować o królewskie piękno, to 100 tys. zł, przy czym gdyby reprezentacja odpuściła również złoto i zdecydowała się na brąz, cena wywoławcza będzie niższa nawet pięćdziesięciokrotnie.

Gorączka złota

Mimo że przy większości inwestycji alternatywnych unikatowość egzemplarza stanowi zwykle świętość niezbrukaną, rynek numizmatów od czasu do czasu figlarnie przymyka na to oko, nie mogąc oderwać rozanielonego wzroku od apetycznie połyskującego złota. Medal z tym samym królem — tym razem z pasmami włosów po obu stronach smukłej szyi — będzie licytowany od 2 tys. zł, chociaż dotychczas nie pojawił się w takiej odsłonie na rynku. Jak zaznacza nota katalogowa, egzemplarza w brązie nie posiadają ani żadna z czterech wielkich kolekcji monet polskich, ani stołeczny Zamek Królewski. W zestawieniu z odpowiednikiem w złocie, ten natychmiast daje odczuć dłoni, że jest dwukrotnie cięższy, a jego średnica przekraczająca 5 cm nie przypomina już plączących się po kieszeni drobnych, tylko bardziej czekoladki przebrane w sreberka za dolary. Żeby przełamać słodycz stanisławowskich loków, uniesionych jak bita śmietana, można natomiast powalczyć o złoto, ale o surowszych rysach i ostrzejszym zaroście, chociaż na ten wariant przeznaczyć trzeba ponad 120 tys. zł.

Skoro deserem na rynku jest żółty surowiec, a szczytem tortu unikatowość, owalny medal Karola Ferdynanda Wazy zasługuje na taką cenę wywoławczą, zwłaszcza że jest wagi 12 dukatów. Jako jedyny znany egzemplarz w tym metalu na awersie prezentuje poważny profil bisku- pa, a po odwróceniu mnóstwo detali — od dwóch wielopolowych tarcz po zdobny pastorał, a więc właściwą biskupowi laskę zawijaną jak drożdżówki z Francji. Czy duchowny może jednak wymodlić sobie taki sam popyt, jaki przysługuje królowi, nie wiadomo, bo donatywa z Janem II Kazimierzem ma ciężar sześciu dukatów, ale cenę wywoławczą podnioślejszą o 30 tys. zł.

Mimo męskiej, mocniej wysuniętej szczęki władcy, wyróżnia się starannością opracowania błyskotek, bo nie dosyć, że król ma na głowie wieniec laurowy, a na ciele zbroję, to spod włosów wysuwa się długi łańcuch Orderu Złotego Runa, a wszystko wieńczą udrapowane fałdy płaszcza spiętego na ramieniu broszą godną sroki. Na rewersie donatywy rozpościera się panorama Gdańska umajona wybitymi w złocie, miękkimi obłokami, z których przedziera się ciężki orzeł z wieńcem laurowym w dziobie. Mimo tęgiej wzniosłości takich symboli, serii nie wybił wcale król, tylko rada nadmorskiego miasta, która zamierzała upamiętnić zawarty w 1660 r. oliwski pokój.

Obracając w palcach raz urodny stanisławowski profil w brązie, raz złotą pocztówkę z Gdańska, można się jednak spytać, czy złoto naprawdę jest aż tak zaślepiające, że za pierwszy egzemplarz kupimy ekspres do kawy, a za drugi zapełnimy garaż. Michał Niemczyk odpowiada, że różnica nie tyle sprowadza się do metalu, tylko właśnie do samych palców, bo najcenniejsze złote medale gładziły opuszki królów, a po pozostałych przesuwać mogły się w zasadzie każde. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Reprezentacjo, kup złoty medal