Resort finansów tu doda, tam ujmie

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2005-02-09 00:00

Biura i pośrednicy nie powinni się martwić. Koszty ubezpieczeń — jeśli w ogóle wzrosną — to tylko nieznacznie.

Już wiadomo, jak będą wyglądać rozporządzenia o ubezpieczeniach dla firm turystycznych, które wchodzą w życie 22 lutego. Niezmieniona pozostanie wysokość minimalnej sumy gwarancyjnej na rzecz jednego klienta z tytułu umowy ubezpieczenia, która w przypadku europejskich krajów wynosi 200 EUR, a krajów egzotycznych 500 EUR.

— Natomiast dla nowo wydzielonej grupy krajów, które mają z Polską granicę lądową, ograniczając działanie przepisu w Rosji do obwodu kaliningradzkiego, minimalna suma gwarancyjna wyniesie 120 EUR — mówi Michał Litwiniuk, pracownik Departamentu Instytucji Finansowych MF.

Za mało, w sam raz

Co na to Gryf, katowickie biuro podróży, które obecnie ubezpiecza klientów na kwotę 500 EUR w przypadku wyjazdów po Polsce, 1500 EUR po Europie i 2000 EUR poza Europą?

— Te minimalne kwoty są raczej nie do przyjęcia. Kto organizuje takie tanie wyjazdy? Pozostaniemy przy dotychczasowej praktyce. To daje poczucie większego bezpieczeństwa i klientom, i nam — twierdzi Henryk Sobieraj z Gryfa.

— W cenie do 400 zł jest mnóstwo wyjazdów do krajów sąsiadujących z Polską, więc zmiana ma sens — uważa anonimowy przedstawiciel branży.

Dodaje on, że nowe regulacje mogą zmienić ofertę niektórych biur.

— Niewykluczone, że powstaną biura, które będą się specjalizować w wyjazdach do krajów sąsiadujących z Polską — dodaje nasz rozmówca.

Krokodyle łzy

Kolejna zaplanowana zmiana dotknie około 15 proc. biur podróży (często dużych), które zabezpieczają się za pomocą gwarancji.

— Minimalna wysokość sumy gwarancji bankowej i ubezpieczeniowej dla organizatorów turystyki oraz pośredników turystycznych zostanie podwyższona z 4 do 6 proc. rocznych przychodów z tytułu świadczenia usług na rzecz klienta — mówi Michał Litwiniuk.

Rzecznik ubezpieczonych proponował podwyższenie tej stawki do 8 proc. Regionalne izby turystyczne wypracowały jednak kompromis. Podwyżka dotknie np. TUI. Jednak firmy nie powinny narzekać. Nawet ze stawką 8 proc. Polska znalazłaby się w grupie krajów ze średnią wysokością tej kwoty.