Resort rolnictwa troszczy się o miliardy z CO2

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2021-11-09 20:00

Urzędnicy obawiają się, że ograniczenie przez MKiŚ limitu przychodów emisyjnych na inwestycje do 40 proc. podniesie koszty firm i konsumentów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki oczekiwanie w kwestii zagospodarowania wpływów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 ma resort rolnictwa
  • jakie zgłosił zastrzeżenia w sprawie określenia limitu wydatków na transformację energetyczną
  • w co chcą inwestować firmy

Ponad 200 mld zł mają sięgnąć do 2030 r. przychody budżetowe ze sprzedaży na aukcjach uprawnień do emisji CO2. To szacunki podawane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), przy założeniu, że ich ceny nie przekroczą 64 EUR za tonę. Już obecnie są jednak powyżej 60 EUR za tonę, a w rezultacie planowanego zaostrzenia polityki klimatycznej mogą dojść do 100 EUR za tonę. Wówczas wpływy emisyjne będą znacznie wyższe niż obecnie prognozowane. Forum Energii szacuje, że mogą sięgnąć do końca dekady nawet 300 mld zł.

40 proc. szacowanych dotychczas przychodów, czyli około 80 mld zł, resort klimatu planuje przekazać na Fundusz Transformacji Energetyki (FTE), dzięki czemu firmy dostaną zastrzyk kapitału na inwestycje pozwalające obniżyć emisyjność. Przepisy dotyczące budowy nowego wehikułu i podziału pieniędzy wzbudziły niedawno czujność Jarosława Kaczyńskiego, który zalecił ich analizę.

40 proc. z CO2 to za mało na energetyczną przemianę

Podziałem emisyjnych miliardów zainteresowało się także… Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Z jego opinii wynika, że ograniczenie limitu na inwestycje tylko do 40 proc. wpływów z emisji CO2 podniesie koszty transformacji energetycznej dla przedsiębiorców i konsumentów.

„Brak wykorzystania większości (60 proc. tj. 121,3 mld zł) pozyskanych środków na cele służące transformacji energetycznej oznacza, że koszty związane z niezbędnymi inwestycjami ponoszonymi przez przedsiębiorstwa energetyczne będą przerzucone na odbiorców końcowych. W konsekwencji wzrosną koszty działalności ponoszone przez duże przedsiębiorstwa, sektor mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw oraz rodziny, obywateli oraz gospodarstwa domowe” – napisała Anna Gembicka, sekretarz stanu w resorcie rolnictwa, w opinii do projektu ustawy przygotowanego przez MKiŚ.

Wnioskuje o przedstawienie w ocenie skutków regulacji konsekwencji nieprzekazania większości przychodów na inwestycje „lub zwiększenie w projektowanej ustawie puli środków pozyskanych ze sprzedaży uprawnień do emisji”. Podwyższenia wskaźnika domagają się także ekolodzy. Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi postuluje zwiększenie go do 75 proc. Pozostałe 25 proc. – zgodnie z unijnymi i krajowymi przepisami – już można przekazać na rekompensaty dla podmiotów energochłonnych, choć dotychczas nie wykorzystywały one swojej puli.

Forum Odbiorów Energii Elektrycznej i Gazu oraz Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego apelują natomiast nie o wyższy wskaźnik, ale podniesienie kwotowych limitów w ustawie, by lepiej odzwierciedlały prognozowany wzrost cen uprawnień. Polska Izba Przemysłu Chemicznego także domaga się zwiększenia puli pieniędzy, podkreślając, że strumień mający zasilić w tej dekadzie FTE stanowi jedynie 6 proc. potrzeb inwestycyjnych transformację energetyczną. Do 2040 r. zostały określone na ponad 350 mld EUR.

Czarna dziura:
Czarna dziura:
Według pierwotnych planów tegoroczne wpływy ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 miały przekroczyć 10 mld zł, ale po podwyżkach już wynoszą ponad 20 mld zł. W tym roku czekają nas jeszcze aukcje, które zwiększą przychody o kolejne miliardy. Rekompensaty dla firm energochłonnych za ubiegły rok pochłoną nieco ponad 800 mln zł. Nie wiadomo, na co z budżetu państwa są wydawane pozostałe wpływy. W kolejnych latach część z nich będzie przeznaczona na transformację energetyczną.
Adobe Stock

Na co wydać pieniądze z FTE

Przedsiębiorcy apelują także o doprecyzowanie przepisów dotyczących zakresu inwestycji, które mogą być finansowane z przychodów emisyjnych. Chodzi np. o przepisy wyłączające z dofinansowania przedsięwzięcia związane z wykorzystaniem stałych paliw kopalnych. Polska Grupa Energetyczna podkreśla, że mimo tych ograniczeń konieczne jest uwzględnienie na liście inwestycji działań związanych np. z wychwytywaniem, magazynowaniem czy utylizowaniem związków chemicznych emitowanych przez źródła węglowe.

PGNiG wskazuje, że transformacja energetyczna w najbliższych latach będzie się wiązała z przechodzeniem na zasilanie gazowe, co w okresach dużego zapotrzebowania może wiązać się z niedoborem tego paliwa. Podkreśla więc konieczność inwestowania np. w magazyny gazu, by w wyniku transformacji energetycznej nie zabrakło nam paliwa.

Ekolodzy natomiast podkreślają, że Europa Zachodnia odchodzi od zasilania gazowego, twierdząc, że Polska także powinna podążyć tym szlakiem. W nieco podobny ton uderza Synthos Green Energy, podkreślając, że nawet jeśli Polska ograniczy zależność od gazu rosyjskiego, nadal będzie narażona na wahania cen tego paliwa z importu z innych regionów. Zaleca więc używanie, zwłaszcza w dekarbonizacji ciepłownictwa, małych reaktorów jądrowych. Synthos zawarł już porozumienie z GE Hitachi Nuclear Energy w sprawie rozwoju tego typu technologii, a obecnie planuje w tym obszarze współpracować także z Orlenem. PGNiG i PGNiG Termika wnioskują natomiast o doprecyzowanie przepisów w segmencie ciepłownictwa, by w tym obszarze móc z FTE finansować np. inwestycje w ciepło ze spalania odpadów i z RDF, także pochodzącego z ich termicznego przekształcania.