Rocznik bez wyprzedaży

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-12-12 20:00

Co roku o tej porze startowała wyprzedaż aut z bieżącego rocznika. W tym roku nie wystartuje — większość importerów nie ma czym handlować.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego większość marek nie planuje tradycyjnej wyprzedaży rocznika
  • które marki mają jeszcze samochody dostępne od ręki
  • ile wynosi czas oczekiwania na nowe auto popularnych marek
  • jakie akcje promocyjne zastąpiły coroczną wyprzedaż

Wyprzedaż rocznika. Duża część klientów indywidualnych czeka właśnie na ten moment z wymianą samochodu. Chcąc zwolnić place pod nowy rocznik, importerzy i dilerzy oferują atrakcyjne rabaty. Wyprzedaż zazwyczaj zaczynała się w listopadzie i trwała, w zależności od dostępności aut, nawet do lutego. W tym roku wyprzedaży nie będzie, co jest zjawiskiem bez precedensu.

— Poza nielicznymi wyjątkami marki mają problemy nawet z bieżącymi dostawami. Ewentualne wyprzedaże będą w tym roku raczej akcjami wizerunkowymi lub oferującymi atrakcyjne rabaty na auta zakupione w przyszłym roku. Można rzec, że atrakcyjna przedsprzedaż zastąpi wyprzedaż. Musimy mieć jednak świadomość, że rabat na auto zakupione w przedsprzedaży nie zawsze oznacza, że finalnie zapłacimy mniej — ceny cały czas idą w górę. Tak szybkiego wzrostu dawno nie notowano, a w zasadzie trudno mi sobie przypomnieć, czy w ogóle był — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Aut brakuje

Zapytaliśmy kilka marek z pierwszej dziesiątki polskiego rynku o ich plany wyprzedażowe dotyczące rocznika 2021. Odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń. Skoda, wicelider rynku, nie podjęła jeszcze decyzji o uruchomieniu ewentualnej wyprzedaży. Nadzieję na nią trzeba jednak pogrzebać.

— Skupiamy się na zbieraniu zamówień na 2022 r. Auta z rocznika 2021 są wyprzedane — mówi Klaudyna Gorzan, przedstawiciela polskiego importera aut Skody.

Atrakcyjnych ofert nie znajdziemy również w salonach trzeciej co do popularności marki w Polsce — Volkswagena.

— Nie planujemy klasycznej wyprzedaży samochodów z rocznika 2021 z uwagi na ich ograniczoną dostępność. Skupiamy się bardziej na promowaniu modeli z nowego roku produkcji — mówi Hubert Niedzielski z Volkswagena.

Podobnie jest w Dacii. Należąca do Renault Group marka zajmuje 9. miejsce na liście najpopularniejszych w naszym kraju i jest bardzo lubiana przez klientów indywidualnych. Jeśli liczą na dobre ceny na koniec roku, odejdą z kwitkiem.

— Centralnej akcji wyprzedaży rocznika nie będzie. Główną przyczyną jest brak możliwości szybkiej odpowiedzi na zwiększony popyt na rynkach europejskich, pogłębiony ograniczoną dostępnością komponentów elektronicznych — mówi Janusz Chodyła, attache prasowy Renault Polska.

Podobnie jest z markami premium. Mercedes (7. marka w Polsce) nie planuje wyprzedaży.

— Duży popyt, ale także kontekst globalnego niedoboru elementów półprzewodnikowych powodują, że sprzedaż odbywa się na bieżąco, a większość transakcji to auta na zamówienie — mówi Tomasz Mucha z Mercedes-Benz Polska.

O atrakcyjne rabaty trudno będzie także w Audi (10. miejsce).

— Nie planujemy wyprzedaży na taką skalę jak w przeszłości. Powodem jest ograniczona liczba wolnych aut w magazynach. Nie wykluczamy, że dilerzy mogą podejmować indywidualne akcje w zależności od ich sytuacji, ale z całą pewnością będą to działania na małą skalę — mówi Jadwiga Borowińska z Audi Polska.

Puste salony:
Puste salony:
Wyprzedaży rocznika nie będzie. Poza małymi wyjątkami dilerskie place i salony świecą pustkami.
Adobe Stock

Ostatnie kąski

Sytuacja na rynku nie jest ciekawa, ale są miejsca, w których wyprzedaż ruszy lub już ruszyła. Jednym z nich są salony Hyundaia (5. miejsce).

— W tym roku, inaczej niż w latach ubiegłych, Hyundai Motor Poland nie planuje typowej wyprzedaży rocznika. Klienci mogą jednak wybierać spośród kilku dostępnych modeli. Modele z największą dostępnością to: bayon, kona, tucson i elantra — mówi Marcin Wlazło z Hyundai Motor Poland.

Dostępnością aut i akcją wyprzedażową chwali się również Toyota, lider polskiego rynku nowych aut.

— Wyprzedaż rozpoczęliśmy na początku listopada. Z 4,5 tys. aut zostało około 2 tys. To znacznie uboższa oferta niż w poprzednich latach, gdy w wyprzedaży było ich nawet ponad 10 tys. Tegoroczną akcją objęte są modele: corolla, RAV-4, C-HR, camra i yaris, choć dostępność jest ograniczona — mówi Robert Mularczyk z Toyota Motor Poland.

Kryzys półprzewodnikowy nie tylko ograniczył tegoroczną wyprzedażową ofertę, ale wpłynął również na znaczne wydłużenie realizacji regularnych zamówień. W Skodzie trzeba czekać od 4 do 9 miesięcy w zależności od wybranej specyfikacji. Mercedes jest w stanie niektóre modele dostarczyć w 3 miesiące, na inne trzeba poczekać dłużej. Na nową dacię trzeba czekać o 1 do 2 miesięcy dłużej. Odpowiedź Audi brzmi: od kilku do kilkunastu miesięcy.

Toyota? Ta marka miała najmniejsze kłopoty z dostępnością aut, co m.in. zapewniło jej tytuł lidera w Polsce — z ogromną przewagą nad resztą stawki. W ostatnich dniach dotarły jednak informacje o ograniczeniach w produkcji w japońskich zakładach. Jakie ma to przełożenie na Europę i Polskę?

— Japońskie fabryki wstrzymały produkcję na trzy dni. Nie będzie to miało wpływu na sytuację w Europie. Sześć z ośmiu fabryk europejskich pracuje już pełną parą, polskie fabryki również, francuski zakład się rozpędza, a w czeskim Kolinie przestawia się produkcję z poprzedniej generacji aygo na aygo X — mówi Robert Mularczyk.

Ile trzeba czekać na nową toyotę?

— Zależnie od modelu od 21 dni do kilku miesięcy, najdłużej na yarisa i yarisa cross. Francuska fabryka Toyoty ma poważne opóźnienia w produkcji — dziś zamówiony cross oznacza jego odbiór nawet w połowie 2022 r. — informuje Robert Mularczyk.

Kiedy sytuacja na rynku nowych samochodów się unormuje? Żaden z importerów nie obstawia, że wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku, podkreślając, że nieustannie zmieniająca się sytuacja bardzo utrudnia wiarygodną prognozę.

Elektroniczny kryzys

Motoryzacja jest jednym z najbardziej dotkniętych skutkami pandemii COVID-19 sektorów gospodarki. Nie dosć, że zawieszenie produkcji w związku z kolejnymi lockdownami i zawirowania logistyczne same w sobie były dużym problemem, to pociągnęły za sobą następny. Gdy wybuchła pandemia, producenci zostali zmuszeni do wstrzymania działalności. Następnie, gdy światowa gospodarka osłabła, a popyt na nowe samochody odnotował bezprecedensowy spadek, większość z nich anulowała zamówienia na półprzewodniki. Doprowadziło to do spadku popytu. W kwietniu 2020 r. popyt był o 30 proc. niższy r/r. Na anulowanych przez branżę motoryzacyjną zamówieniach skorzystali producenci komputerów, smartfonów oraz serwerów. Chociaż branża motoryzacyjna odpowiada za zaledwie 10 proc. światowego zapotrzebowania na półprzewodniki, to według szacunków może ponieść nawet 80 proc. ogółu strat wywołanych problemami z ich dostępnością.