Trzeci kwartał 2011 r. był rekordowy pod względem liczby kredytów udzielonych w ramach programu Rodzina na swoim. Podpisano 14,3 tys. umów na łączną kwotę 2,95 mld zł, podaje Open Finance.
Najwięcej, bo aż 1310 kredytów, udzielono w województwie śląskim. Ich łączna wartość sięgnęła kwoty 220,9 mln zł. Dominowało również Mazowsze.
Z analiz Open Finance wynika, że osoby korzystające w tym czasie z programu Rodzina na swoim, znacznie częściej decydowały się na zakup mieszkania niż budowę domu. Niecałe 20 proc. pozyskanego tą droga finansowania dotyczyło budowy domu i były to najczęściej wnioski spoza terenu miast wojewódzkich.
Z programu Rodzina na swoim można skorzystać jeszcze do końca 2012 r., jednak od 31 sierpnia nie jest to już takie łatwe. Nowe przepisy wyznaczają bardziej restrykcyjne limity cen i powierzchni mieszkań, na które można zaciągnąć kredyt z dopłatą. Co na to deweloperzy? Jak dostosują ofertę, by zainteresować ostatnich chętnych na nowe mieszkania z rządowym dofinansowaniem?
Ostatnia szansa na zysk
MARIOLA MATCZAK-AUGUSTYNIAK
kierownik działu sprzedaży Unidevelopment
Wielu deweloperów będzie chciało wykorzystać ostatni rok rządowych dopłat do kredytów mieszkaniowych, by zwiększyć sprzedaż. Chociaż w przypadku realizowanych właśnie projektów Unidevelopment lokale objęte programem stanowiły tylko niewielką część oferty, to i tak zauważyliśmy jego wyraźny wpływ na naszą sprzedaż. Teraz deweloperzy starają się dostosować ofertę do nowych okoliczności. W niektórych przypadkach firmy zmniejszyły ceny ofertowe mieszkań na obrzeżach miasta, ale przede wszystkim wprowadzają na nie okresowe promocje. Ewentualne opusty nie są jednak bardzo wysokie ze względu na poziom cen usług i materiałów budowlanych. Kolejne projekty naszej firmy przygotowywane są z uwzględnieniem warunków programu Rodzina na swoim. Fakt, że z programu będzie można skorzystać tylko do końca 2012 r., dodatkowo zwiększy w nadchodzących miesiącach zainteresowanie ofertą spełniającą jego kryteria.
W poszukiwaniu klienta
RAFAŁ ZDEBSKI
dyrektor handlowy Inpro
Zmiany w programie Rodzina na swoim oraz niepewna sytuacja makroekonomiczna w Polsce i na świecie mogą przełożyć się na popyt i zdolność kredytową nabywców nieruchomości. Na szczęście w naszej ofercie mieszkania spełniające warunki programu nie odgrywały istotnej roli i nie będą miały dużego wpływu na wyniki sprzedaży. Przed zmianami do programu kwalifikowało się około 30 proc. mieszkań z naszej oferty. Niezależnie od Rodziny na swoim proponujemy klientom specjalne systemy finansowania mieszkań, by zwiększyć zainteresowanie ofertą. W połowie 2011 r. wprowadziliśmy np. system płatności, w którym kupujący rozpoczyna spłatę kredytu hipotecznego (odsetek i raty kapitałowej) dopiero po odbiorze mieszkania. Taka konstrukcja nie powoduje zwiększenia marży i eliminuje prowizję. Finansowanie może wynosić do 95 proc. wartości inwestycji. Wkład własny można wpłacić nawet w dniu odbioru mieszkania.
Poszukiwane małe mieszkania
MICHAŁ WILCZEWSKI
pełnomocnik Budremu
Największe konsekwencje dla rynku nieruchomości ma ograniczenie dostępu do kredytów hipotecznych w ogóle, nie tylko tych z dopłatami. Coraz większa liczba osób nie ma możliwości zaciągnięcia pożyczek na mieszkanie, a po zmianach, które zostaną wprowadzone w bankach od nowego roku, sytuacja jeszcze się pogorszy. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest wprowadzanie przez deweloperów na rynek niewielkich mieszkań w niskiej cenie całkowitej.
Program był zbyt liberalny
ANDRZEJ NIZIO
prezes Marvipolu
Zmiany w programie Rodzina na swoim nie są na tyle istotne, by mogły wpłynąć na duży spadek sprzedaży w naszej firmie. Wydaje mi się, że wcześniejsze założenia programu były zbyt liberalne i nadmiernie rozszerzały krąg osób uprawnionych do dofinansowania. W Warszawie dominują nabywcy, którzy bez względu na istnienie programów pomocowych kupują mieszkanie na własne potrzeby. Nie kierują się powodami koniunkturalnymi czy chęcią zarobienia na późniejszej odsprzedaży lokalu. Dyskusja o konsekwencjach, jakie dla rynku nieruchomości będzie miało wygaszanie Rodziny na swoim, rozgrywa się bardziej w sferze medialnej niż realnej, bo dzisiaj prawdziwym weryfikatorem zdolności płatniczej są banki — nikt tak ostrożnie nie oceni nabywcy mieszkania jak kredytujący go bank. Decydenci pozostali zatem ci sami, choć będą mieli zawężone pole działania.
Trudne realia rynku
TERESA WITKOWSKA
dyrektor sprzedaży Red Real Estate Development
Pożyczki zaciągane w ramach programu Rodzina na swoim były dla kupujących dużym ułatwieniem. Teraz część osób planujących zakup mieszkania prawdopodobnie będzie musiała z niego zrezygnować, bo obciążenie budżetu domowego przy zwykłej pożyczce hipotecznej będzie zbyt duże. Obostrzenia w programie spowodują zatem pewne zahamowanie rozwoju rynku deweloperskiego. Przyczynią się także do zmiany struktury lokalowej we wprowadzanych na rynek budynkach. W nowych inwestycjach będą dominowały małe kompaktowe lokale. Tylko niektórzy deweloperzy będą mogli pozwolić sobie na wprowadzenie ofert specjalnych i promocji na wybrane mieszkania. Możliwości większości inwestorów są dziś ograniczone. Wynika to z realiów rynku. W ostatnim czasie wzrosły koszty budowy mieszkań, podrożały grunty i kredyty inwestycyjne.