Rodzina nam się kurczy

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 25-01-2011, 00:00

Rząd przyjął projekt zmian ustawy regulującej działanie programu Rodzina na swoim. Będzie trudniej o dopłatę do kredytu.

Państwo ogranicza program dopłat do zakupu mieszkań

Rząd przyjął projekt zmian ustawy regulującej działanie programu Rodzina na swoim. Będzie trudniej o dopłatę do kredytu.

Zmiany w programie miały być wprowadzone w lipcu 2010 r., kolejnym terminem był styczeń 2011 r. Obecnie jako realny termin rozpoczęcia obowiązywania nowej wersji ustawy analitycy zapowiadają przełom pierwszego i drugiego kwartału tego roku.

Tylko nowe

Ze statystyk Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2010 r. aż 59,5 proc. kredytów z rządowymi dopłatami udzielono na zakup mieszkań używanych, a jedynie 22,8 proc. na kupno lokali z rynku pierwotnego. Po wejściu w życie nowelizacji ustawy z dopłat będą mogli skorzystać tylko kupujący mieszkania na rynku pierwotnym.

— Ograniczenie najbardziej wpłynie na sprzedaż lokali w budynkach z wielkiej płyty, które beneficjenci rządowego programu wybierali dotychczas bardzo często. To, że korzystanie z dopłat będzie możliwe jedynie przy zakupie mieszkania na rynku pierwotnym, bez wątpienia zostanie dobrze przyjęte przez deweloperów. Popyt na najtańsze mieszkania z segmentu popularnego znacząco wzrośnie — prognozuje Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Niższe ceny

W rządowym projekcie znajduje się także postulat obniżenia przelicznika kosztu odtworzenia metra kwadratowego mieszkania z 1,4 do 1,1. Oznacza to, że maksymalne ceny pozwalające na skorzystanie z dofinansowania będą o 10 proc., a nie jak dotychczas o 40 proc., wyższe niż przeciętny koszt budowy mieszkania.

Gdyby ta zmiana weszła w życie dziś, to limity cenowe w całym kraju spadłby o ponad 21 proc. Na przykład w Warszawie zamiast mieszkania, którego metr kwadratowy kosztuje 9080,4 zł, można by kupić jedynie lokal, którego cena nie przekracza 7134,6 zł/mkw., w Krakowie ceny zmniejszyłyby się z 6521,2 do 5123,8, we Wrocławiu z 6710,2 do 5272,3, a w Poznaniu z 7042 do 5533. Według szacunków Home Broker, dostępność mieszkań na rynku pierwotnym spadłaby wówczas prawie trzykrotnie — z 65 do 22 proc. Najmniejszy wybór mieliby poszukujący nieruchomości w Białymstoku, Katowicach, Lublinie, Poznaniu i Szczecinie, gdzie mniej niż jedno na dziesięć mieszkań kwalifikowałoby się do kredytu z dopłatą. W najlepszej sytuacji pozostaliby bydgoszczanie i torunianie, którzy wciąż mogliby kupić ponad połowę mieszkań, korzystając z rządowych dopłat. Zasadniczym pytaniem jest, czy deweloperzy będą skłonni obniżać ceny mieszkań, by kwalifikowały się do programu?

— Spadek limitów cen mieszkań, które można kupić korzystając z rządowych dopłat nie oznacza automatycznego spadku cen o 20-25 proc., a jedynie ograniczenie dofinansowania droższych lokali. Może to jednak spowodować, że deweloperzy będą poszukiwali tańszych działek na obrzeżach miast — ocenia Paweł Grząbka, prezes CEE Property Group.

Kolejną zmianą jest wprowadzenie ograniczeń wiekowych — o kredyt z dopłatami będą mogły się starać tylko osoby, które nie ukończyły 35. roku życia. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom z programu nie będą mogły skorzystać osoby prowadzące jednoosobowe gospodarstwo domowe, czyli tzw. single.

— Zmiany są zbyt restrykcyjne. Ich wprowadzenie doprowadzi do samoczynnego wygaszenia programu jeszcze przed zaplanowanym na 31 grudnia 2012 r. terminem — podsumowuje Michał Krajkowski, analityk domu kredytowego Notus.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu